In Antoni złote rady

27! Koniec 35 tygodnia .



Jutro zaczynamy 36 tydzień.  Niby teraz końcówka mi się dłuży strasznie, jednak jak pomyślę, że tak naprawdę, niedawno byłam w 5 tygodniu, to zastanawiam się kiedy ten czas zleciał. No kiedy?

Plecy mnie bolą i kark- mam nadzieję, że do końca tygodnia, teściowie wrócą.. Oby...
Dziś moja mamuśka ma nas odwiedzić, cieszę się, bo dodaję mi zawsze otuchy w ciążowych dylematach.
Mama moja już, dochodzi do siebie. Śmierć dziadka, przyszła nagle, z dnia na dzień została bez taty.  Nasz ślub, miał odbywać się w czerwcu 2013r. Dwa lata temu coś nas podkusiło i zmieniliśmy datę na 2012r.  To było jakieś przeczucie. Gdybyśmy w czerwcu tego roku, mieli brać ślub- chyba konieczne byłoby odwołanie uroczystości. Od strony mojej mamy wszyscy w żałobie, od strony teścia też. Połowa gości byłaby w żałobie...  Brakuje mi dziadka. Nigdy nie byłam z nim w jakiś super relacjach, jednak na wszystkich urodzinach, imieninach rodzinnych był duszą towarzystwa, dziwnie mi, że teraz  go nie ma. 


Piszę Wam co jakiś czas o znajomych Dobra Rada.  Wiem, że nie jestem jeszcze mamą, że mogę teraz mówić, jak to będzie, ale uważam, że grunt to dobra organizacja.
Czytam blogowe koleżanki, mamy. Uważam, że i ja będę miała takie podejście.
Uważam mianowicie, że dziecko nie ogranicza. Owszem, zmienia trochę życie, nie ma czasu na wszystko. Jednak jeśli będę chciała wyjść z koleżanką na kawę- nie widzę problemu. Antoszka mogę zostawić z tatą+ odciągniętym pokarmem, bądź zabrać go ze sobą. Dla mnie to nie problem.
Zakupy? A jaki to problem? Obiadki, porządki, pranie? Da się wszystko zrobić.. Seks? A czemu nie?

Niektóre mamy, zachowują się jakby dziecko im przeszkadzało. Jakby zdominowało ich życie do granic możliwości i nie dlatego, że są tak w nim zakochane, że wolą patrzeć na jego piękne ciało niż coś zrobić.. Tak mnie irytują te baby.
Jak słyszę, że mam się wyspać na zapas, bo potem nie będę spała, albo, że mam korzystać teraz, bo potem tylko cyc, kupka, dupka- to mnie krew zalewa.

Dziecko dla mnie to szczęście. To dar. To cud. To moje i Męża cudeńko. Nasze wymarzone, ukochane.
Nigdy nie myślałam, przed zajściem w ciążę, kategoriami, że dziecko to zakończenie pewnego etapu w życiu, że już nic nie będzie takie samo, że będę uwiązana. 
Nie przeczę, że będę chciała pobyć z Mężem kiedyś sam na sam, wyskoczyć gdzieś bez Antka. No ale od tego są też dziadkowie. Oni się ucieszą, bo pobędą z wnukiem, bez mojej nadmiernej kontroli i upominania ich, że tego nie wolno, to nie tak... a my pójdziemy do kina, na kolację.. Są też rodzice chrzestni. Wszystko da się ułożyć i pogodzić.


Czy Wy też wychodzicie z takiego założenia?

Polecane posty

13 komentarze:

  1. Ja ogólnie nie zamierzam rezygnować z mojego hobby z powodu urodzenia się Małej. 2 razy w tygodniu mogę się odstresować na zumbie :) Wykąpię, nakarmię małą, położę ją i na 20 mogę iść ;) a tą godzinkę spędzi razem z Tatusiem ;)
    I oczywiście pamiętam cały czas, że Mała nie może przesłonić mi całego świata, też muszę pamiętać o mężu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tatuś się ucieszy, że ma chwilę sam na sam z Maleństwem ;-)

      Usuń
  2. Zgadzam się i popieram! Moja Zosia mnie zmieniła. JA jej pragnęłam 5 lat przed jej urodzeniem. To moje cudeńko. Codziennie od czterech lat całuję jest stópki i patrząc prosto w oczy mówię jej, że jest jedyna i wyjątkowa, że jestem dumna z niej i ją bardzo kocham... Nie przeszkadza mi w niczym, zostawiam ją wtedy , gdy muszę , ale najchętniej zabierałabym ją wszędzie ze sobą. Chwalić się chcę i kochać ją całe życie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-) i tak ma być ;-)

      kobiety powinny być dumne ze swoich dzieci, a nie traktować je jako kłopot.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Asiu, Asiu! Dokładnie tak! Mnie Antek w niczym nie przeszkadza. Jest częścią mojego świata i czekałam na niego długo, długo! Chcę wszędzie go ze sobą zabierać, być blisko, pokazywać mu świat - to jest teraz rola mojego życia. A wyjście bez syna? Z ciekawością czekam na ten moment kiedy mi się zachce, bo narazie chcę być z nim cały czas! A wiesz, nie spotkałam jeszcze rodzica, który powiedziałby mi, że przesadzam. Zwykle takie uwagi wnoszą bezdzietni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja właśnie, słyszę to od młodych matek. jednak w większości są to kobiety, które wpadły, które potem szybko brały ślub. czasem mam wrażenie, że mówią tak przez zazdrość.
      jak widzą, że ktoś znalazł miłość, potem wziął ślub, potem starał się o dziecko. wszystko w odpowiedniej kolejności.
      chory świat.

      Usuń
  5. Mi się wydaje, że jak jesteś w fajnym związku partnerskim, to wszystko się da. Kwestia dogadania się. Ludziska tylko umieją narzekać i od razu nastawiać się na te negatywne strony. Ach... Szkoda gadać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie. tylko potrafią narzekać, straszyć!

      Usuń
  6. Mnie to prawie zjedli jak zostawiłam 2msc Emiśka (16msc Tymka też) z tatą, a sama poszłam do pracy w weekend. ;)
    Ludzie lubią stwarzać sobie sztuczne problemy.
    Mam znajomą, która nie moze przeboleć, że ja tak cieszę się z posiadania dzieci, a u niej to była wpadka nad wpadkami co widać w relacjach z dzieckiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja uważam, że dziecko ogranicza - tylko to, jak bardzo i jak boleśnie, zależy od podejścia. Dla mnie niemożność pójścia na imprezę i balowania do białego rana jest rozsądną ceną za frajdę, miłość i codzienne przyjemności płynące z bycia mamą. Kwestia optyki, czy to ograniczenie jest częścią macierzyństwa, jak rzadkie kupy i spektakularne rzygi na nową bluzkę;), czy przeszkodą, która frustruje...

    Nie ma się co czarować, że mały człowiek nie będzie zupełnie nas ograniczał, a życie się nie zmieni, bo można się rozczarować. Ale moim zdaniem warto znieść to wszystko, bez dwóch zdań!
    A.
    www.mamaocenia.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Super. Mam dokładnie takie same podejście :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej! Jestem u Ciebie pierwszy raz, ale na pewno zostanę dłużej :-). Zajrzałam, bo urzekł mnie tytuł tego posta. Jest dla mnie magiczny i wyjątkowy, bo właśnie na przełomie 35 i 36 tygodnia przyszedł na świat mój Hubiś (ale Ty maluszku absolutnie się tak nie śpiesz :-)). Teraz ma 7 miesięcy i już mogę z doświadczenia odpowiedzieć na Twoje pytanie. Czy życie się zmienia? Na pewno. Czy na gorsze? Absolutnie nie. Czy będziesz mieć mniej czasu dla siebie? Tak i nie ma się co oszukiwać, że będzie inaczej. Ale dziecko to nie kula u nogi, ani nie choroba. To członek rodziny, ma prawo uczestniczyć w naszym życiu. My "ciągamy" ze sobą Hubiego praktycznie wszędzie. A jak już naprawdę nie możemy go ze sobą zabrać, ściągamy dziadków. Na randki też staramy się chodzić. I to bez wyrzutów sumienia. Wszystko da radę zrobić... trzeba tylko chcieć. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do naszego Hubisiowa :-). Bigosik

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM