In Antoni koniec 37 tygodnia ciąży lęk obawy

13! Koniec 37 tygodnia ciąży!

Stało się! Jesteśmy bezpieczni! Dotrwaliśmy i może się teraz dziać, może się zaczynać ;)
Jutro wkraczamy w 38 tydzień ciąży. Kiedy to zleciało??
Wiem, że wiele razy marudziłam, że czas wolno leci, że chcę już być w bardziej zaawansowanej ciąży, ale teraz jak tak naprawdę na dniach zostanę mamą, nie mam pojęcia kiedy przez palce rąk przeleciał mi czas.
Co czuję? Czuję radość, że to już niebawem, że mimo wielu zagrożeń jakie były podczas ciąży, dotrwaliśmy i mamy się dobrze. Czuję też strach i lęk. Ostatnio budzę się w nocy na oczywiście wizytę w toalecie i budzę się nieprzytomna. Ledwo dochodzę do królestwa swego, potem wracam do łóżka i zasypiam w 5 sekund. Jestem jakaś zmęczona. Nie raz się zastanawiam, skąd ja wezmę siły na wstawanie w nocy do Małego? Mam nadzieję, że z chwilą kiedy zostanę mamą, dostanę też jakąś moc Tam Z Góry, która da mi siłę, moc, energię!
Czasem mam dni kiedy chcę być po porodzie, kiedy każda część mojego ciała błaga, by się zaczęło. Jednak czasem też, są chwilę, kiedy myślę sobie, nie chcę. Nie chcę rodzić. Boję się bólu. Może lepsza cesarka? Może nie dam rady? Boję się.

To zapewne normalne.

Mam w sobie tyle skrajnych uczuć. Raz dana rzecz nie jest dla mnie problemem, jestem miła dla kogoś, a za chwilę ta sama rzecz sprawia, że wychodzę nerwowo z siebie, a osoba dla której byłam miła staje się moim wrogiem. Nie muszę chyba mówić, że po kolejnej godzinie już wszytko jest ok, a potem znowu się zaczyna ;)

Pojawia się też taki hmm.. lęk przed tym, że ktoś chce mi zabrać Antka.  Teraz mam go w sobie. 9 miesięcy noszę go pod sercem, potem urodzę. Później ci wszyscy odwiedzający nas ludzie, będą wyszarpywać mi moje dziecko z rąk, gadać do niego, tulić, całować. Już teraz ogrania mnie zazdrość i też lęk- by nie zrobili mu krzywdy. ( pamiętam jak siostra Arka, w czerwcu bawiła się z 10 miesięczną córką Anny. Posadziła ją na blacie w kuchni i dość daleko; jak dla mnie; odeszła- jakieś 3 metry. Ja byłam przerażona. Przecież dziecko w kilka sekund zrobi ruch i leci. Jakby to był Antek to obawiam się, że dość ostro bym zareagowała, Anny nie było w pobliżu więc nie miała jak zareagować. )
Najchętniej przywiązałabym go  do siebie i trzymała tak kilka miesięcy. ;) To chore wiem, ale jakieś takie mam odczucia.. że ktoś mi go odbierze, a ja nie mogę nic zrobić...



Miłego dnia!

Polecane posty

7 komentarze:

  1. Będąc w ciąży miałam bardzo podobne myśli.. Te wahania nastroju-urocze:) Marzyłam o porodzie,ciagle nasłuchiwalam sygnałow,ze to może już a jednocześnie tak bardzo się bałam. każdy wokół mówił-ciesz sie tym stanem bo potem się zacznie. Ale jak tu się cieszyc,kiedy w głowie kocioł myśli i ta chęć,nie odparta chęć by juz je zobaczyć!!!
    A ja teraz powtórzę ciesz się tym stanem,bo to piękne nosić w sobie życie,dwa serca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się cieszę, choć czasem ten Mały Urwis daje mi w kość ;-)

      Usuń
  2. Musisz sprawić sobie chustę ;-) Wtedy to dopiero będzie przywiązany ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie jest chore! To normalne, niektóre samosie jak my tak mają...:/

    Nikt Ci go nie zabierze. Jest Twój i będziesz o tym wiedzieć. Ciesz się, że Twoje dziecko jest takie ważne, bo to znaczy, że Ty jesteś ważna :)

    A ten wrogi przeplatany nastrój to huśtawka hormonalna. Zanim wszystko się uspokoi troszkę minie.
    Organizm będzie potrzebował czasu do regeneracji :)

    Uśmiechnij się. Coś mi się wydaję, że do 41 tygodnia to potrwa.

    A cesarka to ostateczność, to operacja i to poważna. Dochodzi się po niej do siebie długo dłużej, a przecież Ty Samosiu chcesz wszystko sama robić ;p więc jak to sobie moja Miła wyobrażasz?

    Oddychaj, uśmiechaj się i słuchaj ciała. Natura powie Ci, że czas nadszedł. Chociaż to czekanie to cholerne wkurzające jest ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej, ej bez takich :-P:-P jaki 41 tydzień :-P:-P

      ja chce już, chce teraz :-P no dobra, może być za tydzień.

      wiem, wiem, że cesarka to nie żarty. czasem jednak tak boję się bólu, że o niej myślę.

      Usuń
  4. Super, że bezpiecznie dotrwaliście do 37 tygodnia.
    spokojnie, jak urodzisz to będziesz mieć siły do wstawania do dziecka;)
    Uwierz mi!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM