In Ciąża My

4! Każdy dzień, traktuję jak ten ostatni we dwoje!




Każdy dzień traktuję jak ten ostatni we dwoje. O tak.
Zanim położę się spać sprzątam mieszkanie, tak by było wszystko w miarę ogarnięte. Staram kłaść się spać, z depilacją całego ciała, umyta, pachnąca. Nie wyciągam mięsa na wieczór, by się rozmroziło- robię to rano. Nie chcę, by ewentualne mięso się zmarnowało.
Staram się być na bieżąco z praniem- by potem nie było nawału prania, jak wrócę.

Staram się też być dobra dla Męża. To ostatnie dni kiedy jesteśmy tylko My. Jednak wychodzi mi to średnio. Jakby nie patrzeć, stałam się nerwowa, wszystko mnie irytuje, doprowadza do szału. Odbija się to na nim. Biedny Mój :(

Wracam do prania i ogarniania ;)

Polecane posty

18 komentarze:

  1. ojj ja przez całą ciażę byłam nie do zniesienia hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To już ostatnie chwile! Ja na 4dni przed porodem(a rodzilam 3dni po terminie) odkurzałam mieszkanie;) a wcześniej całą ciąże nie tykałam odkurzacza, odkurzał mąż. A jednak odkurzanie porodu nie przyspieszyło. Dzidziuś sam wie kiedy ma wyjść;) miłych ostatnich dni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzień przed porodem odkurzałam, a wcześniej chyba przez pół roku robił to mąż ;p u mnie sprzątanie poród przyspieszyło :)

      Usuń
    2. U mnie go chyba nic nie przyspieszy, więc już odpuściłam ;)

      Usuń
  3. Też sobie myślę zasypiając, że może to już dziś, że może już jutro bedziemy we 3, a tymczasem leci 2 dzień spóźnienia i nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, już mało zostało ;]

      Usuń
    2. zobaczymy co będziesz gadać jak Twój termin minie:P

      Usuń
    3. już mi wszystko jedno. Nie mamy na to wpływu więc nasze złości nic tu nie dadzą ;-)
      wręcz przeciwnie, może to ta presja, żeby już wyszli powoduje że nadal są w brzuszkach.

      Usuń
  4. oj to czekanie.. i ta wielka nie wiadoma-kiedy ON się pojawi:)
    a pojawi się już niebawem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. mąż wybaczy :) wiem co mówię :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja robiłam tak samo. :)
    A i tak dopiero urodziłam po tygodniu już w szpitalu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi imponujesz takim podejściem. Wróciłaś moja Asieńko. Optymistko i uśmiechnięta radośnie dziewczyno! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Och wiesz, nie miej wyrzutów co do tego, że jesteś nie do zniesienia. W końcu to ciąża i to sama końcówka. Potem już nikt nie będzie przymykał oka na Twoje humory, więc korzystaj póki możesz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ogarniaj, ogarniaj, bo to już niedługo...:)

    OdpowiedzUsuń
  10. I jeszcze spumeksuj dobrze pięty, bo potem może być jeszcze ciężej i brak czasu. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM