;))



Humor powoli wraca ;)  Radość się pojawia, choć nie przeczę, że są i kiepskie chwile.

W poniedziałek miałam wizytę u ginekologa. Wyjął mi on szwy- i  czuje ulgę dużą. Dobrze, że pojechałam wcześniej na wizytę.
Wczoraj natomiast pierwszą wizytę u lekarza, a zarazem pierwszy spacer zaliczył Antoni.
Antek waży teraz 3600 i ma się dobrze.
Lekarka( starej daty) kazała kupić Delicol i podawać Antałkowi 6 razy dziennie przed karmieniem. Szczerze nie wiem po co? Jest to lek na kolki. Antek ich nie ma. Nie wiedziałam, że to tego typu lek, więc nie spytałam głupia, po co on nam potrzebny. Czy któraś z Was stosowała ten lek, mimo braku występowania kolek u dziecka?
Dodatkowo lekarka twierdzi, że ja jako matka karmiąca, nie mogę pić mleka, jeść jogurtów, śmietan, serów białych i żółtychitp. Dziwi mnie to, bo w szpitalu po porodzie, dostałam chałkę z miodem i mleko. Przez kolejne dni na śniadania otrzymywałam jogurty, ser biały, zupy zabielane śmietaną. Więc nie wiem skąd te informacje.

Pani doktor kazała również prać ciuchy Antałka w wodzie(!!). Samej wodzie. Ciekawa jestem jak plamy po kupkach, ulewaniu mają puścić przy użyciu tylko i włącznie wody?? Używam płynu Concertino baby i Dzidziusia. Daję małe ilości tych środków, ale daję.

Może lekarka jest fachowcem, może jest dobra w swojej dziedzinie. Jednak uważam, że część rzeczy należy traktować z przymróżeniem oka. Tak jak to mleko, pranie itp. Jeżeli Antałek nie ma alergii na daną rzecz to czemu mam jej sobie odmawiać?

Tymczasem wracam do mojej codzienności ;) Zaszaleję i się załatwię- póki syn śpi ;P



Ps. Dziękuję Wam za wsparcie, za miłe słowa i podnoszenie na duchu.
      Szczególnie chcę podziękować Marioli, która pisze, dzwoni i wiem, że jest i czuwa. Dziękuje    również Urszuli, która piszę mi przemiłe i budujące mnie rzeczy ;). Jesteście Kochane!!

Pozdrawiamy 3xA!

29 komentarzy:

  1. Yhym... Rzeczywiście bardzo starej daty musi być ta doktorka, skoro kazała Ci nie spożywać nabiału. Jeśli dziecko nie ma skazy białkowej, to przecież są to zalecane... kurde, słowo mi uciekło, więc niech będzie że posiłki.
    Co do prania - i owszem, wiele mam pierze tylko w wodzie, bo takie malutkie dzieci mogą mieć uczulenia na chemikalia. Jeśli jednak Twój synek nie ma plamek/krostek, to czemu nie stosować płynów do płukania stworzonych tylko dla niemowląt? Dodatkowo pierze się w wodzie, bo malutkie dzieciątko powinno czuć zapach mamy. Ale przecież takie płyny dla maluszków przeważnie zapachu nie mają...
    Nie wiem, co to za doktorka. Najlepiej postępuj tak, jak Ci podpowiada instynkt macierzyński :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana Asieńko! Takie wyróżnienie? Bardzo dziękuję :* Też bym podzwoniła do Ciebie, ale nie mam telefonu Twojego :) Nie dałaś mi więc piszę, a nie ukrywam, że czasem wolałabym zadzwonić, bo sama JUŻ wiesz, jak jest przy dzieciątkach :) Czas na siku to luksus dla Matki jak kąpiel dla Faraona!

    Po urodzeniu Zosi dostałam od Michała babci radę żebym piła jak najwięcej mleka i nabiałów spożywała. Mleko miało służyć... Pomyślałam, tak jak Ty w sumie, że po porodzie szpital takie rarytasy serwuje więc musi to być pewne! Wszystko bez sprawdzenia wiedziałam lepiej i piłam szklanę mleka dziennie, jogurt naturalny wcinałam i sery jadłam i gotowane mięso! Okazało się, że babcia nie miała racji od mleczarstw Zosia nie dostała skazy białkowej tylko okropnych wzdęć i kolek, kupy mi nie mogła zrobić. ratowałam się lewatywami i naciskaniem odbytu Zońki nasmarowanym olejem paluchem. Nie wiedziałam od czego tak okropnie płacze! Od mleka i nabiałów. Bo to dla mnie było ciężkostrawne, a Zoni w cycu to samo serwowałam i dziecko krzywdziłam. Jednej nocy przespanej nie było dopóki nie zmieniłam diety. Owszem można, ale po troszku i troszkę. Marynia też miała etap, że wcinała bezkarnie nabiały, ale później musiała zaprzestać. Różnie to bywa, ale umiar trzeba mieć.
    Później to normalnie nabiały jadłam i czekoladę i truskawki. Karmiłam 18! miesięcy! Trzeba dzieciątko obserwować i małymi kroczkami brzuszek przyzwyczajać do mleka maminego z gratisami w środku ;)

    A Pani doktor jeżeli Ci to przepisała, a pewnie są to jakieś koperkopochodne dla noworodków tylko mogą pomóc. Pewnie je przepisała po wywiadzie z Tobą, jak się dziecko zachowuje i prawdobpodobnie dzieciątko zbadała. Jeśli nie jesteś pewna zapytaj Panią dr wprost. Powie Ci i wtedy będziesz wiedziała co robić. Czasami rady innych mam są ważne, ale czasami mogą zaszkodzić. Tak jak z tym radzeniem jak poród wywołać. Wkurzałam się po tych komentarzach tylko. Na szczęście wiem, że jesteś bardzo rozsądna i używasz do myślenia swojego rozum i czujesz swoim sercem :D.

    Z praniem rób sobie jak uważasz i obserwuj skórę. Jeśli jesteście alergikami dziecko też ma szansę, jeśli nie to mniejszą;p. Odpoczywaj i nie stresuj się. Wszystko nabiera zawsze odpowiedniego rytmu, a na początku rusza powoli i ociężale jak lokomotywa. Później z górki - jak to się teraz modnie mówi: wszystko się rozhula :)

    Mam ochotę zrobić Ci najazd na chatę z ciachem :P. Ściskam Cię i Anteczka. Śliczniak jak się patrzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubiczkowa Mama napisała coś bardzo mądrego - zapytaj się lekarza o co chodzi ;). Lekarz też człowiek.

      Usuń
  3. już niedługo Was zaproszę ;-);-). dziękuje Kochanienka ;-);-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, spokojnie. Muszę zdążyć prezent kupić :*

      Usuń
  4. Kochana, ja jadłam wszystko, dosłownie wszystko. :) Mały urodził się 8 dni przed Wigilią, na której tez jadłam wszyściutko :)
    Jak to moja położna powiedziała - unikać grzybów i maku, a cała reszta dozwolona. :)
    Przez głupie rady, jak urodził się Tymek nie wiedziałam co mam jeść i jadłam chleb z dżeme. tylko. Nie daj się zwariować, po prostu jedz!

    A Delicol dawałam, ale na nietolerancje laktozy, nie podawaj skoro nic mu nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam tylko, że to co dobre dla Kogoś dla Asieńki może być złe.
      O podawaniu lekarstw powinien decydować lekarz i matka.

      Z jedzeniem racja, tylko bez przesady, nie naraz i nie od razu wielkie porcje!
      Wszystko zależy od organizmu matki i dziecka...

      Usuń
    2. Że nie na raz i nie wszystko to wiadomo :) to jak z dietą maluszka, wprowadza sie stopniowo :) chociaż ja jadłam od razu i obserwowałam :)

      I lekarstw nie powinno się dawać "bo tak". Nasz pierwszy pediatra tak właśnie przepisywał. lekki katar a ja wyszłam z 4 syropami, 3 różnymi kropelkami do łykania i jeszcze z psikadłem do gardła :)

      Usuń
    3. I jeszcze dodam, ze krople Delicol mnie starczały na jakieś dwa dni, a ceny wahają się od 20 do 50zł!

      Usuń
    4. Mam bardzo podobne doświadczenia z lekarzami. Moja przygoda z takimi, którzy nie leczą,a przepisują syropy skończyła się tym, że mój synek jedną nogą stał u Pana Boga za piecem. Takiego lekarza zmienia się na takiego, który nam wytłumaczy co i jak i przepisując leki będzie respektował czy nas na nie stać. Jestem mamą dwójki różnych dzieci. Tak jak Ty posiadam pewien bagaż doświadczeń i dlatego też nie jestem za tym żeby Świeżo upieczonej mamie radzić żeby nie stosowała leku, który przepisał lekarz. Radzę żeby poszła ponownie i zapytała o konieczność i cel stosowania leku. Pomimo własnego doświadczenia nie byłabym skłonna brać odpowiedzialności za zdrowie i życie Dzieciątka Asieńki w sytuacji, gdy nie jestem ich lekarzem.
      To moje zdanie.
      Też jadłam od razu i też obserwowałam z różnym skutkiem.
      Po prostu chodzi mi o to, że doświadczone matki powinny podpowiadać, a nie narzucać co ma Młoda Mama ma robić. :D

      Usuń
    5. Kubiczkowa Mamo! ważnie i mądrze!:-)

      Usuń
    6. Ja też mam dwójkę różnych dzieciaków, dlatego piszę, jak nie ma koniecznosci, nie psujmy dzieciom odpornosci! :)

      Usuń
  5. Cieszę się , że wracasz do formy;) Super ! Szczęsliwa mama= szczęsliwe dziecko:)

    Rzeczywiście jedzenie nabiału , picie mleka itp może wywołać kolke lub alergie itp.
    Ja również nieświadoma tego skutku ubocznego piłam w najlepsze wiejskie mleko , tłuste , jadłam jogurty . Po 2,5 miesiąca dziecko dostało wysypki , ulewało co by nie pisac że wymiotowało po każdym karmieniu. Kolki były ,ale krótkotrwałe . Odstawiłam wiejskie mleko, ograniczyłam jogurty , sery i było ok, ale dziecko skaze białkową ma do dzisiaj .
    Ale nie dajmy się zwariować, zjedzenie kanapki z plasterkiem żółtego sera czy małego jogurtu nie musi wywołać alergii czy kolki.
    Trzymajcie się cieplutko .


    OdpowiedzUsuń
  6. cieszę się, ze u Was lepiej! A nie mówiłam? ja na początku jak jadłam sery, jogurty, itp nabiał, to maluch miał czerwone policzki. Odstawiałam nabiał - wszystko wracało do normy. tak było jak był malutki. to jadłam nabiał oszczędnie. teraz jem wszystko co chcę i nic małemu nie jest. Z czasem zwiększałam u siebie porcje nabiału i widać jego organizm się przyzwyczaił.

    a co do prania używamy Loveli. tylko proszku, płynu do płukania nie.

    Trzymaj się cieplutko, ucałuj Antośka;) ***

    OdpowiedzUsuń
  7. aa i dodam, ze przez pierwszy miesiąc na śniadanie jadłam chleb z masłem i szynką drobiową;) później zaczęłam bardziej szaleć z jadłospisem;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jem nabiał i właściwie zastanawiam się czy nie ograniczyć, bo Mały ma leciutką wysypkę.
    Uzywam proszku i płynu JELP, nikt nie mówił, że nie można. Każdy ma inna opinię. Zwariować można:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój pediatra mówił ,żeby nie dawać Delicolu dziecku jak nic mu się nie dzieje.
    Tylko wtedy jak zaczną się kolki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że u Was już zaczyna być pięknie :) Będzie coraz piękniej...
    A co do lekarza, jako, że sama jestem lekarzem to poradzę Ci... Znaleźć lekarza :P, któremu będziecie ufać. Trudno jest radzić na odległość (każde dziecko jest inne), ale z własnego mamowego doświadczenia wiem, że nie ma nic cenniejszego niż lekarz, który daje CI poczucie, że dobrze zajmuje się Twoim dzieckiem. I nie bój się pytać lekarza jak czegoś nie rozumiesz, dobry lekarz wytłumaczy Ci wszystko, nawet jeśli sam uważa coś za oczywiste.
    Powodzenia, buziaki dla Malutkiego!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej! A macie problemy skórne lub jelitowe w postaci kupek ze śluzem? U nas były i te kupki ok. 15x dobę. Lekarka też zaleciła Delicol i dietę bez mleczną z tego powodu. Delicol na prawdę nie zaszkodzi. Zawiera enzym laktazę, który pomaga trawić dziecku laktozę, a tej jest dużo w mleku mamy. Bardzo nam pomogły te krople przez pierwsze 3 miesiące życia. Nie mieliśmy kolek, tylko ta brzydka i częsta kupka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że moja dieta zawsze składała się głównie z produktów mlecznych i zastanawiam się, czy nie przedobrzyłam i stąd ta alergiia na białka mleka krowiego. Jest ono we wszystkim - nawet w parówkach masz serwatkę w proszku i w maśle roślinnym, w niektórych chlebach... musiałam odstawić to wszystko. Tak się zastanawiam, że gdybym tak nie żarła tych mlecznych produktów i powoli wprowadzała je do swojej diety, to kto wie, może byśmy tej alergii uniknęli. Czytałam, że pojawia się po 3 tyg życia i lepiej przez jakiś czas nieco ograniczyć nabiał, ja nie ograniczyłam, bo nie wiedziałam i teraz dzieć musi być przez minimum rok na ścisłej, bezmlecznej diecie.

      Usuń
  12. Asieńko! Ja nie dla poklasku tak działam tylko dla Idei! Żebyś wiedziała, że masz moc (bo jesteś matką) i żebyś przypadkiem nigdy w życiu w to nie zwątpiła.

    Dziękuję, rumienię się!


    Sama wiesz jak u mnie wyglądały pierwsze wizyty u lekarki... Teraz się już dogadujemy, ale na początku zupełnie nie wiedziałam co mam myśleć.

    Pojęcia nie mam co to za specyfik, ale może on ma też podnosić odporność i przy okazji zwalczać kolki? Albo na odwrót: zwalczać kolki i podnosić odporność? Może to wcale nie takie zło konieczne? Zapytaj przy najbliższej okazji.

    Ja nie podałam jednego z syropów, które nam przepisano - po przeczytaniu ulotki stwierdziłam, że nie chcę go dać Antuanowi. Cóż, lekarce nie powiedziałam, a dziecko wyzdrowiało^^

    Działaj zgodnie ze swoją intuicją, ale taką wewnętrzną, nie z przekorą wobec innych.

    A nabiał i proszek? Ja musiałam zastopować nabiał, bo przesadziłam z nim i Antosz miał krostki. Pranie? Od początku w zwykłym cyklu, w zwykłym proszku, z naszymi ciuchami. Zero reakcji skórnych i innych u syna:D Mamy szczęście:D

    Dajesz, dajesz mamuśka!

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba trochę przewrażliwiona ta lekarka...
    Ale - co do nabiału i mleka - sporo jest w tym prawdy, bo nie można przesadzać. Ja, podobnie jak Ola i Anna żyłam po porodzie głównie na nabiale i po ok. 2-3 miesiącach Gabi uczuliły produkty mleczne, więc musiałam je odstawic całkowicie. I to nie tylko mleko i sery, ale dosłownie wszystko, w czym mogła się znajdować choćby odrobina mleka. Moim zdaniem może nie jest konieczne całkowita rezygnacja z nabiału, ale na pewno ograniczenie i obserwacja, jak malutki reaguje na Twoje mleko (śluzowate kupki, wysypka, czerwone "polakierowane" policzki powinny wzbudzić niepokój). Aaaa i podobno najbardziej "zjadliwy" jest ser żółty (u nas się to potwierdziło), więc warto z nim po prostu uważać, bo ja np. jadłam go na potęgę... no i trochę chyba przedobrzyłam ;]]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po komentarzach widzę , że nie tylko ja przesadziłam z nabiałem. Ja wtedy młodziutka matka pierwszego dziecka , nasłuchałam się tego iż jak karmie piersią to trzeba duzo mleka pić , by pokarm był, by nie mieć niedoboru wapna w organizmie itp. Wiec piłam z nastawieniem , że robie dobrze , a jeszcze jak się mleko lubi i nabiały to już cud miód , nic tylko wlewać w siebie ile się da:)
      I troche mam o to do siebie pretensje , dziecko do dzis alergik. Mąż mnie pociesza, że raczej to sprawa genetyczna (on również alergik na białko) ;) Sama nie wiem. Przy drugim dziecku nie powtórzyłam tego błędu , mały toleruje mleko krowie , choć staram sie go nie podawać w duzych ilościach . Kolki nas ominęły, wysypki itp . Jedyne na co moge sie pożalić to to że niedobór wapna dał sie w znaki przy 5 miesiącu karmienia malucha, ale po unormowaniu tego niedoboru tabletkami z naturalnym wapnem , dolegliwosci ustapiły.

      Usuń
    2. Alergie to często sprawa genetyki. Mój mąż był alergikiem na wiele rzeczy ale były to alergie wziewne. Alergolog powiedziała, że dziecko jest w związku z tym bardzo obciążone skłonnościami do alergii. Ja Cię mogę pocieszyć Ola, że mój mąż kilka lat się leczył jako dziecko i dziś nie ma śladu żadnej alergii. Wszystko minęło.

      Usuń
  14. A jesli chodzi o lekarzy .... no cóz to prawda , trzeba mieć zaufanie do swojego lekarza i pytać pytać i jeszcze raz pytać o wszystko co chcesz wiedzieć. Jeśli czujesz lub jesteś niezadowolona z opieki jaką dany lekarz ci oferuje to warto zmienić.
    Zmieniałam dwa razy lekarza pediatre. Od kilku lat jesteśmy po opieką dwóch lekarzy ( w zalezności który ma dyżur w danym dniu) i jestem zadowolona . Wytłumaczą , popytaja wszystko dokładnie co i jak i co ważne nie przepisują antybiotyków na dzieńdobry jak to miało miejsce przy pierwszym lekarzu.

    Ale się rozpisałam, Asia normalnie wkręcam się coraz bardziej w Twojego bloga ^^ .
    Dużo zdrówka dla waszej trójeczki życzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli chodzi o nabiał to ja bym całkowicie go nie usuwała z diety, chociaż wiem, że niektóre mamy usunęły całkowicie i samopoczucie maluszka było o niebo lepsze. Ja u siebie zauważyłam, że jak miałam fazę na twaróg to mieliśmy problemy z kupą i z ulewaniami. Tak samo jak sobie pofolgowałam i zjadłam obfitą owsiankę na mleku. Za żółtym serem nie przepadam, dlatego jem nieczęsto, więc nie zauważyłam żadnych reakcji.
    Pozwalam sobie za to na naprawdę wiele w kwestii jedzenia. Moim zdaniem nie ma sensu się na maxa ograniczać, jeśli dziecko nie ma żadnych problemów. Układ pokarmowy się dopiero reguluje, więc trzeba jeść i obserwować. Nie wprowadzać zbyt wielu pokarmów nowych naraz, bo nie będziesz wiedziała co mu w razie czego nie odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystko można ale z umiarem i po kolei. Przynajmniej mi się tak wydaje. Też mi wielu rzeczy nie pozwolili i początkowo się tego trzymałam ale bez przesady. Do skrajności dochodziłam:) Ty sama najlepiej będziesz wiedziała co Wam szkodzi i co powinnaś jeść :)
    A co do prania w samej wodzie to zupełnie tego sobie nie wyobrażam. Po kupie bardzo ciężko schodzi. I choć pierzemy w loveli lub jelpie póki co, to po kupie zapieram wcześniej w szarym mydle. Super schodzi :)
    Pozdrawiamy serdecznie Was kochani!

    OdpowiedzUsuń
  17. Co do nabiału - wszędzie mówią, by z nim nie przesadzać, ale nie ma potrzeby zupełnie go eliminować, jeśli nic się maluszkowi nie dzieje. Pranie w samej wodzie jest bez sensu. Chyba byś musiała gotować te rzeczy, żeby cokolwiek zeszło. Też zapieramy plamy po kupce szarym mydłem, a pierzemy w dzidziusiu, a teraz w Loveli.Ten środek na kolki sama planuję zakupić, ale to ze względu na wieczorne płacze. Jeśli wszystko jest ok, to po co od razu dziecko lekami faszerować to nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)