In Antoni dołki My po porodzie

Co u nas?



Uczymy się siebie. Powoli, opornie, często ze łzami w oczach.
Trochę mnie przerosły obowiązki. Trochę przerosły mnie wymagania, cele, jakie sobie postawiłam będąc jeszcze w ciąży. Chciałam być idealna, najlepsza, najmądrzejsza.
Nie chciałam żadnych gości, żadnej pomocy, żadnych rad. Myliłam się. Biję się w pierś.
Potrzebuję ludzi. Do pomocy... do rozmowy... do odciążenia mnie w obowiązkach domowych.
Teściowa moja była już kilka razy u nas. Choć jest godzinę, dwie, ja czuję ulgę- bo pobawi się chwilę z Małym, a ja mogę choćby napić się herbaty, załatwić się, czy powiesić pranie.
Moja mama od poniedziałku ma urlop i obiecała troszkę mi pomóc- już się doczekać nie mogę.
Anna, pomagała nam od pierwszego dnia pobytu w domu. Pierwszego dnia dopadł mnie dół. Płakałam strasznie. Szwy ciągnęły, krocze bolało tak, że ruszyć się nie dało,cycki bolały, Antek płakał, a ja razem z nim.  Anna przybyła z ratunkiem. Dostałam melisę i dobrą energię ;)
Później przybywała by pomóc nam, a bardziej Arkowi w kąpaniu Małego. Aż wstyd powiedzieć, ale do tej pory ja osobiście, sama, nie kąpałam jeszcze Antka.
Co wieczór łapię jakieś doły. Płaczę. Choć zdarza mi się płakać też w dzień. Kiedy chcę do Wc- a Antek płacze. Kiedy chcę zjeść coś ( bo mi słabo już z głodu), a Antek właśnie się obudzi...kiedy chcę spać- a Antek nie chce.


Jest mi strasznie źle. Źle się czuje z tym wszystkim. Tak chciałam Antka. Kocham Go strasznie, ale czasem przytłacza mnie to wszytko. Czasem chciałabym wyjść i udać, że nie słyszę tego płaczu.
Czasem karmie Go piersią, widzę tą błogość na Jego twarzy i płaczę, że jestem taką Złą Kobietą.

Antoni jest generalnie grzecznym noworodkiem. Je z cycusia, kupki robi po każdym karmieniu, a nawet częściej. W nocy budzi się średnio dwa razy, jednak ciężko zasypia po nocnym karmieniu.
Teraz mam Arka do pomocy, to często pomaga mi On ululać Tośka. Gorzej jak Mąż mój wróci do pracy, wtedy będę skazana głównie na siebie. Arek jest pomocny, przewija, ponosi, pogada z synem. Cieszę się, że mam takiego Męża ;) <3
Od dwóch dni jedynie, Antek ma jakieś ciężkie dni. Mniej śpi w dzień, jest marudny, trzeba się nagimnastykować by poszedł spać. Jak już zaśnie to budzi się co pół godziny.
Teraz akurat zasnął na dłużej- więc mam chwilę by napisać posta ;)
Aaaa i chciałam się pochwalić, że wczoraj odpadł nam kikut pępowinowy! Wreszcie ;)

To tak na szybko, zdałam Wam relację z tego co u naszej 3. Znowu mało składnie napisany post, ale tak to jest jak się ma mało czasu na pisanie ;)) Mam jeszcze kilka pytań:
1. Jak poznać kolkę u dziecka?
2. Co może jeść matka karmiąca- bo powoli te same produkty, jedzone na okrągło sprawiają, że mam dość jedzenia.?
3. Od kiedy wkładałyście dzieci do bujaczków- leżaczków?
4. Co ile Wasze maluszki, karmione cycem jadły początkowo?


Pozdrawiamy 3xA ;)

Do całowania, pieszczenia, schrupania!

Polecane posty

19 komentarze:

  1. Kochana takie są początki. Trzeba się po prostu z tym wszystkim oswoić i przywyknąć.
    Musicie się siebie wzajemnie nauczyć.
    Moje początki wspominam podobnie do Twoich. Każdy dzień był przepłakany...

    Co do Twoich pytań to:
    1. U nas była tylko raz, więc jako mało doświadczona mama w spawie kolek nie będę się wypowiadać, bo za mało wiem.
    2. Kiedy jeszcze karmiłam jadłam wszystko oprócz produktów ciężkostrawnych (kapusta, groch, fasola) i smażonych. Tylko wiadomo z umiarem :)
    Najpierw zjedz np. tylko plasterek pomidorka, a później więcej, ipt.
    3. My Lili kładliśmy od razu do bujaczka. I bardzo to wszystko ułatwiło. Jak, np. chciałam wziąć prysznic, a Mała nie spała to kładłam ją do leżaczka i brałam ze sobą :) Do teraz tak robię :)
    4. Kiedy karmiłam piersią to jedzonko było na żądanie i wypadało jakoś co 2 godziny. Noc przesypiała całą, nawet tylko na cycu.

    Mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam :)

    Całuski dla Was :*:*

    OdpowiedzUsuń
  2. wiem, że to marna pociecha, ale pomyśl, że z każdym dniem będzie łatwiej. coraz więcej będziesz wiedzieć, umieć i więcej rozumieć, czego Antoś potrzebuje i co mu jest.

    na ostatnim spotkaniu babek z maluchami, na którym byłam, mówiły mi, że właściwie jadły to, co w ciąży minus smażone, czosnek, cebula i ew. alergeny wprowadzały po jednym na kilka dni. ale ja sama doświadczeń jeszcze nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. Płacz płacz i jeszcze raz płacz, wierzganie nóżkami , prężenie się ............i płacz ciezki do uspokojenia.
    2. Generalnie wszystko co sie jadło w ciąży tylko nie w mega ilościach. Mnie połozna powiedziała ,że i nawet kawe moge spokojnie wypić skoro piłam w ciąży, ja kawosz bez kawy? musiałam ją o to zapytać:) Wiadomo wzdymające potrawy z fasoli , kapusty itp gazowane napoje troszke na bok .
    3. 2-3 miesiąc.
    4. Często i długo, na zawołanie:)

    Poczatki są trudne , pamietaj, maluszek na odległość czuje zdenerwowanie i stres mamy, warto przy takim kiepskim nastroju wziaść głębokie oddechy , odetchnąć, odprezyć się choćby chwilke , żeby wrócić do obowiązków i malucha ze zdwojona energią i cierpliwością do wszystkiego:)

    Trzymam Kciuki , na pewno wszystko się unormuję , wpadniesz w taki tryb gdzie jedną ręką bedziesz robic pranie , drugą mieszać w garach a nogą bujać malucha:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spokojnie, początki są trudne. Też chciałam żeby wszystko było tak, jak przed Maksem. A tak się nie da. Musisz sobie odpuścić, zrozumieć,że Ty i Antek jest najważniejszy. Jak się z tym pogodzisz, to i z psychiką będzie lepiej.
    Pomoc doceniłam również, samemu ciężko było, pomimo, że K. był i pomagał jak mógł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze nie jesteś złą kobietą! Podejrzewam baby blues,też taki miałam...Korzystaj ze wsparcia bliskich ile się da. Moja młodsza córka,początkowo wisiała na piersi 24h. Jeśli chodzi o dietę, to możesz jeść wszystko ( z wyjątkiem bigosu), byle nie za ostre. Trzymam kciuki! Kolejne dni powinny być co raz lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. u nas też ostatnie dni bardzo marudne;/

    OdpowiedzUsuń
  7. 1)Płaczu z bólu na pewno nie pomylisz z niczym innym. Jest to straszliwy wrzask, ciągły, wkręcający się w bębenki. Na kolkę i prukanie mogę polecić masaż - http://www.youtube.com/watch?v=9QASBHDmn84 Pomógł nam wiele razy, czasem robię go profilaktycznie i zawsze wyjdą jakieś małe pierdy. :-)

    2)Moim zdaniem nie trzeba na początku dużo eliminować, wystarczy "dieta lekkostrawna" (jest na wikipedii)z lekkimi modyfikacjami, np. bez cytrusów, truskawek.

    3) Nie jestem za wczesnym układaniem dziecka w coś takiego. Lepiej już na grubszy kocyk na dywanie. Córkę zaczęłam wkładać do bujaczka jak miała 2,5 - 3 miesiące.

    4)Tu Ci nie pomogę, mogę jedynie napisać, że jak próbowałyśmy się karmić piersią, córka budziła się równo co 3 godziny na jedzenie.


    Wiem, że to zabrzmi mało przekonywująco, ale za jakieś 3 tygodnie będzie lepiej! Nie jesteś odosobniona w swoich uczuciach związanych z opieką nad noworodkiem. Ja też to przechodziłam i wiele innych kobiet także. To wcale nie jest idylla, wszystkie to wiemy, początki są baaaardzo trudne (pisałam o nich na początku swojego bloga).

    OdpowiedzUsuń
  8. Z czasem się poprawi. Zaczniesz mieć więcej czasu i energii. Korzystaj z pomocy bliskich, to ważne:). Ja jak karmiłam, to jadłam wszystko na co miałam ochotę, a mój młody nie miał nigdy śladu żadnej alergii.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj niestety początki takie są :/ łzy dziecka i matki. później jak odpoczniesz, odeśpisz to wszystko zacznie mieć coraz bardziej ręce i nogi. Teraz jesteś jeszcze wymęczona ciążą i porodem. Też myślałam, że to wszystko będzie prostsze i nie raz płakałam. Ja do tego nie mam żadnej rodziny na miejscu, a męża nie ma w domu od 6.30 do 18.30, więc czuję się prawie jak samotna matka. Trzymaj się będzie lepiej z czasem, pomyśl że każda z nas to przechodzi, musimy to przetrwać, dziecko w końcu kiedyś urośnie :)
    Co do kolek - na samym początku dzieci przeważnie mają problemy z trawieniem, to jeszcze nie musi oznaczać, że będziecie mieli ciągle problemy z kolkami. U nas były takie sporadyczne akcje z brzuszkiem na początku, a teraz jest ok. No i ja jem prawie wszystko oprócz kiszonych rzeczy, bo po nich mam wzdęcia, cytrusów, bo nawet nie mam ochoty, smażone i czekolade jem praktycznie codziennie, mały toleruje i jest ok. Obserwuję go po wszystkich nowościach, ale nie należy do jakichś wrażliwców.
    Jak czytam o tych zalecaniach dla kobiet karmiących to śmiać mi się chce - jedz nabiał, bo to źródło wapnia, a dalej - potencjalnie najbardziej uczulające jest mleko i produkty z niego, potem jajka itd. Zwariować można, może w ogóle nic nie bedziemy jadły tylko wodę piły.

    OdpowiedzUsuń
  10. Początki zawsze są trudne. I nie mów sobie, że jesteś złą matką. Nie jesteś. Dla swojego dziecka jesteś najlepszą matką na świecie!!
    Dużo dla niego poświęcasz i pamiętaj, że nie możesz się denerwować, bo dziecko to czuje! Będzie dobrze, na pewno dacie radę.
    U mnie kolek nie ma, jednak kolki poznaję się głównie po tym, że pojawiają się one głównie wieczorami, dziecko podkurcza nóżki, płacze przeraźliwie nic nie pomaga ani cyc, ani zmiana pieluszki, nawet tulenie.
    Ja jem już na prawde dużo! Bo i kotlecik i nawet zjadlam bigos.
    Jednak na początku chude wędliny, zupki, gotowane mięso.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, to są Baby Bluesy. Przejdzie niedługo. Na pewno jesteś Super Mamusią i Antoś nigdzie nie miałby lepiej.
    Jeśli chodzi o ditę to ja prowadzę dosyć restrykcyjną, bo trochę się boję bólów brzuszka, wolę nie ryzykować. szczegóły w moim ostatnim poście.
    Nasz Synek początkowo jadł co 3-4 godziny, a teraz to różnie, czasem co 3-4 godziny, a czasem co godzinę. Generalnie lubi się przessać:) Karmię na żądanie.
    Nasz Maluszek wogle nie kumał leżaczka w pierwszych tygodniach, a teraz jak skończył miesiąc to chętnie w nim siedzi. Spróbuj i sprawdź jak reaguje Antoś, pewnie każde Dziecko inaczej. Nie ma reguły.

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoje uczucia są zupełnie normalne. Wątpię, czy jest pośród nas jakaś mama, której udało się tego uniknąć :-). Co do kolki - poznasz na pewno. Zaczynają się zwykle około 3 tygodnia życia (czego oczywiście Wam nie życzymy). Maluszek płacze przeraźliwie, pręży się i podkurcza nóżki. Co do diety, wiem, że wiele kobietek je normalnie. Ale ja na przykład musiałam wyeliminować cały nabiał (na polecenie lekarza), bo Hubi dostawał od niego kolek. Po 3 miesiącach jadłam już jednak wszystko. A jeśli chodzi o karmienie, karm na żądanie - maluszek da Ci znać, kiedy będzie głodny :-).
    Trzymaj się dzielnie i pamiętaj, że z każdym dniem będzie lżej :-). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. 1. Jak poznać kolkę u dziecka?
    placze czesto, mimo, ze ma sucho, najedzone, utulone. prezy sie, jakby w bolu.

    2. Co może jeść matka karmiąca- bo powoli te same produkty, jedzone na okrągło sprawiają, że mam dość jedzenia.?
    ja jem wszystko
    nie mam diety karmiacej

    3. Od kiedy wkładałyście dzieci do bujaczków- leżaczków?
    okolo 3 tydzien chyba albo wczesniej

    4. Co ile Wasze maluszki, karmione cycem jadły początkowo?
    co 2 godziny i czesciej, nawet w nocy

    OdpowiedzUsuń
  14. Początkowo miałam ten sam problem, choć Miś nie płakał w ogóle - ja robiłam to za siebie i za niego. Wmawiałam sobie, że jestem beznadziejną matką, bo ciężko nam szło karmienie piersią, bo bałam się dotykać małego, gdy był rozebrany, bo nie mogłam się wyspać i tylko pomoc mojego ukochanego i moich sióstr pomogła mi zwalczyć Baby Bluesa. Czasem jeszcze tylko mam gorszy dzień, ale to mija :)

    Kiedy dziecko ma kolkę, często płacze o tych samych porach. Pręży się z bólu i nie wiadomo jak mu pomóc.
    Ja jem od początku wszystko, pomijając fasolę, kapustę, gruszki, groch, no i przesadne ilości smażonego. Oczywiście dawkuję z umiarem. Jednego dnia jem pomidora, innego winogrona i obserwuję przy tym synka.
    Miś je co dwie-trzy godziny. Nie budzę go kiedy śpi, sam wie, czy jest głodny.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Początki są trudne, ale zkażdym dniem będzie lepiej! Dużo sił dla Was!!! Bardzo się cieszę, że karmisz maluszka naturalnie!

    zobacz, urodziłaś zdrowe piękne dziecko, masz męża, udało się karmić naturalnie, czego chcieć więcej? a zmęczenie minie i zobacyzs świat w kolorowych barwach! zyczę duzo radości i optymizmu;)
    Pisz co u was;)

    a maluszka karm często na żądanie, anawet wybiegaj naprzeciw mu. Ja karmiłam bardzo często, w nocy to w zasadzie spaliśmy przy cycku.
    W dzień co 2godzinki, po każdej pobudce jadł. W nocy też po kilka razy. Ja jadłam wszystko na początku prócz dużej ilości nabiału.

    OdpowiedzUsuń
  16. oj tak, odwagi, początki takie już są i każda z nas się czuje jak zła matka czasami:)jeśli chodzi o dietę, to mi dzień po porodzie dali w szpitalu rybę w panierce z ziemniakami i sałatą i śmietaną :)) zjadłam, bo wówczas zjadłabym nawet konia! Zapytałam potem położnej co mogę a czego nie mogę jeść. Powiedziała, że powoli trzeba wprowadzać normalne dania, bo skąd dziecko i matka mają mieć siłę i składniki odżywcze jeśli będą jeść tylko ziemniaki, marchewę i kurczaka? A gdy powiedziałam jej o panierce to skwitowała tylko: "dziecku nic nie było? Jeśli nie, to może pani już jeść smażone". Moje dziecko nie miało żadnych alergii więc nie przejmowałam się specjalnie i wprowadzałam nowe pokarmy zupełnie na luzie, czasem po kilka w danym tygodniu. Jeśli dziecko zaczyna źle reagować na jakieś pokarmy, ma kolkę itd. wtedy lepiej wprowadzać pokarmy ostrożnie i sprawdzać reakcję dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  17. A co do leżaczków - bujaczków to takich klasycznych Ci nie polecam, bo hamują prawidłowy rozwój dziecka - maluch nie miejsca na ruch! Pisałam o tym kiedyś: http://lifestajlababy.blogspot.com/2013/03/kilka-sow-o-prawidowym-rozwoju-niemowlat.html
    Polecam w ogóle stronę tej rehabilitantki, pisze też o fotelikach samochodowych i innych ważnych rzeczach, żałowałam że nie znalazłam tego tekstu wcześniej, bo uchroniłby mnie od pewnych błędów, na szczęście dość szybko jednak przeczytałam o tym jakie błędy popełniam. Warto, dzięki temu dziecko lepiej się rozwija, nie jest blokowane przez rodziców. Powodzenia z maluchem, wielkie pozdrowienia dla Was!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. 1. Jak poznać kolkę u dziecka?
    Słyszałam, ze występuje wieczorami i trwa długo. Dziecko płacze (drze się) i pręży. Na nic tulenie i szeptanie do uszka, ale tak właśnie się pomaga - tuli się i szepcze do uszka miłe rzeczy. Nas ominęło, bo jesteśmy chuściaki (mówią, że to dzięki chuście, ale nie jestem badaczem).
    2. Co może jeść matka karmiąca- bo powoli te same produkty, jedzone na okrągło sprawiają, że mam dość jedzenia.?
    Możesz jeść wszystko! Wszystko! Ja dla szybszego powrotu do formy zrezygnowałam ze smażonego i słodkiego (tak jak w ciąży - w zasadzie nie zmieniłam nic). Krostki na Antku wyskoczyły kiedy oddałam się na całego czekoladzie i jogurtom naturalnym. Przestałam jeść - kropki poszły w siną dal. No jeszcze raz się pojawiły po zajedzeniu się truskawkami i pomidorami. Zmniejszyłam ich ilość i wszystko wróciło do normy.
    3. Od kiedy wkładałyście dzieci do bujaczków- leżaczków?
    Nie pamiętam, ale chyba od samego początku. Tylko i wyłącznie i bardzo długo zupełnie na poziomo i też bez huśtania i wibracji - Antosz nie potrzebował, a ja nie chciałam mu dodawać nowych bodźców.
    4. Co ile Wasze maluszki, karmione cycem jadły początkowo?
    Przez pierwsze dwa dni po powrocie ze szpitala Antek był przyczepiony na stałe do piersi (O zgrozo! Nie leciało nic, a ja myślałam, że on cały czas je!). Potem, jak piersi zaczęły pracować tak jak sobie tego życzyliśmy - karmienie na żądanie: czasem za pół godziny od poprzedniego jedzenia, czasem za dwie, a zdarzało się nawet, że po trzech godzinach wkładałam pierś do małego dzioba, coby nie przespał posiłku.


    I jeszcze coś ode mnie. Nie pisałam u siebie, bo trochę wstyd mi było, ale może się przydać.
    Po porodzie nękały mnie problemy z hemoroidami. nie wypróżniałam się, a jak już, to bardzo bolało, skóra pękała i takie tam bajery cud mód. Pomogły nasiadówki w wywarze z kory dębu - codziennie wieczorem przez całą saszetkę (5 dni? może 10? nie pamiętam). Jak ktoś chce, to pv napiszę co i jak;) Do tego wrzuciłam jogurty, żeby "lepiej szło", ale Antosza wysypało, więc zaprzestałam. Z czasem "dupa się zrosła" (hehe^^) i wspomnienie pozostało w szufladce "do zapomnienia".


    Reszta pocieszenia, bo ewidentnie potrzebujesz - dzwonię:* Muaaa

    OdpowiedzUsuń
  19. Asia, ja mam pomysł przecież! Weźcie Wy sobie chustę sprawcie! Może to będzie rozwiązanie na wszelkie bolączki rodzicielsko-dzieciowe. Wiesz, że u nas sprawdza się w stu procentach, może i Wam się spodoba.

    :*

    Spacerujcie w spokoju!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM