In Antoni Mąż My rodzina syn

Mąż i syn.

Mało nas ostatnio na blogu.
Pogoda za oknem  piękna więc staramy się z niej korzystać.
Antek odkąd nie jest na piersi, zaczął przesypiać całe noce. ( Chociaż taki jest plus samoodstawienia)
Mam więc trochę więcej siły na obowiązki domowe, ćwiczenia Ewki i Shreda, obiadki...
Antałek stał się wymagającym chłopcem.
Psioci, wymusza płaczem, zrzuca wszystko.
Wchodzi na narożnik i chcę z niego skakać w szczelinę, gdzie jest kaloryfer... 
Zaczęło się.
Musimy mieć oczy dookoła głowy, nie można go zostawić samego na minutę.
Z jednej strony jestem wypoczęta po nocy, a z drugiej, już o 10 mam ochotę pójść spać znowu.
Czasem mam wrażenie, że Antek płacze( czyt. wymusza) cały czas ;D
Czy Wasze dzieci też są tak absorbujące?

-------------------------------------------------------------------------------------


Patrzę tak czasem na moich chłopaków i nie mogę się nimi nacieszyć.
Mąż mój - wielki przyjaciel, z którym w 5 sekund potrafię się pokłócić po to by za kolejne 5 tulić się i gruchać ze szczęścia.
Ten mój bohater, bardzooo boi się się robaków, pająków i innych małych żyjątek.
Kiedy to wczoraj wpadł do naszego mieszkania, wielkich rozmiarów konik polny, pobiegł w podskokach do sąsiada by ten uratował go z opresji i wygonił insekta ;D
Ach ile było śmiechu ;)
No ale nie o tym miałam pisać...
Patrzę więc tak na tych moich chłopaków i rozpływam się ze szczęścia.
Moja rodzina.
Moje szczęście.
Moje najlepsze decyzję w życiu:
Mąż i syn.



Polecane posty

7 komentarze:

  1. Mój mąż mówi codziennie że zakochuje się w naszym synu z dnia na dzień coraz bardziej :)
    Widzę zmieniającą się między nimi relacje. Teraz mąż zaczyna być prawdziwym tatą. Nie to że nigdy nie był, bo nie mogę nic mojemu mężowi zarzucić, ale teraz jest cudownie.


    Ja odkąd mały zaczął samodzielnie chodzić mam więcej czasu na wszystko. Lata jak wściekły po domu, przewraca się ale paradoksalnie wieczorami siedzimy z M jedno na łóżku a drugie leży na dywanie i odpoczywamy:) Jest lżej. Bynajmniej u nas.


    hebamme

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyobraziłam sobie uciekającego przed owym insektem Arka.. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Asia, jak ja Cię rozumiem. Maks przechodzi etap "mamy". Tata jest fajny, owszem, dopóki mnie nie zobaczy, wtedy ręce wyciągnięte i jak go już wezmę, od razu robi papa do taty. O spokojnym zrobieniu "czegoś" mogę zapomnieć, kręci mi się pod nogami, otwiera zamrażalnik, szafki, wspina się. Koło godz 16 zaczyna się mój kryzys i odliczanie do kąpieli, a w głowie jedna myśl - chwila spokoju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;))
      Chociaż tyle dobrze, że ten mój terrorysta nie chcę na ręce! Idzie oszaleć czasem!

      Usuń
  4. haha, nawet nasi mężowie są podobni, M. też nie weżmie do ręki zdechłej muchy, którą ubiłam:P a kiedyś wpadła nam do domu jaskółka i wyobraź sobie jego przerażenie:P dobrze, że kot ją dopadł, bo musiałaby się u nas zadomowić, bo M. by jej nie tknął :P
    U nas etap strasznego wymuszania i tak jak u Ani, ciągle mama i mama, kręci się pod nogami, wspina po mnie, nie lubie, szczególnie jak coś robię.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas też ostatnio charakternie się zrobiło :) Ach te chłopaki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM