Koniec karmienia piersią.

Rozczarowanie, smutek miesza się nawzajem z radością i zadowoleniem.
Antałek wybrał, zdecydował.
Kończymy piękną przygodę z karmieniem piersią.
Antoś nie chce jeść od kilku dni, wykręca się, odpycha.
Z jednej strony cieszę się, że tak to przebiega.
Sam zdecydował, jest gotowy, nie musiałam decydować za niego.
I dumna jestem z syna, że pozwolił mi oszczędzić stresu związanego z odstawieniem od piersi, a z drugiej strony, nie tak to miało wyglądać.
Czuje się trochę, jakbym nie podołała wyzwaniu.
Chciałam karmić do roku, nie udało się.
Przegrałam ( nie to złe słowo. Los zdecydował) dwa miesiące przed zakończeniem " zadania".
Może coś zrobiłam źle, może za mało dawałam pierś, nie wiem...
Jedno wiem na pewno: NIE TAK TO MIAŁO BYĆ.
Jednak cieszę się, ze dane było mi karmić.
Cieszę się, że przez te 10 miesięcy miałam tak bliską więź z synem.
Cieszę się, że to On zdecydował kiedy , a nie ja.
Cieszę się, że mimo początkowych, wielkich problemów z karmieniem, nie poddałam się i zaciskając zęby z bólu, wytrwale karmiłam.
Cieszę się, a mimo to płaczę pisząc ten post.
Coś się kończy i już nie wróci.
Syn jest gotowy, mama nie.




--------------------------
Czasem w nocy Antałek chce pociumkać moją pierś.
Może tylko tego teraz potrzebuje.. sama nie wiem...
Nie chcę zaś, by pierś służyła mu za zabawkę...
A może w nocy je trochę mleka?
Może teraz tylko w nocy chce cyca?




20 komentarzy:

  1. Mój syn odrzucił moja pierś po 4 miesiącach karmienia. A zamierzałam karmić 6-12 miesięcy. I nic zrobic nie mogłam. Nie miałam na to żadnego wpływu. Było mi zle,ale zaakceptowalam ten fakt i zaczęłam cieszyć sie i widzieć plusy karmienia butelkowego. Karmilas naprawdę długo, dałaś Antkowi wszystko co najcenniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, to nie od Ciebie zależy! Patrząc na to, jak reaguje na Ciebie Antek oznacza, że jesteś wzorową matką i spełniasz się w 100% pod każdym względem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam to uczucie... Jakby nam coś odebrano. Ale jednocześnie wiele innych chwil przed Tobą, przed Wami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak!
      Zabrano mi coś, tak szybko, bez konsultacji....

      Usuń
  4. To ja CI powiem, że ja się odstawiłam po 3 miesiącach i czy chcieli czy nie musieli mi podać mm, wtedy dość trudno dostępne i o wiele gorsze od obecnego. Ja i tak Cię podziwiam, że tyle karmiłaś:) zaraz będzie drugie to znowu będziesz spełniać swoją misję:) Ja mam nadzieję, że przy drugim dziecku mi się uda;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Asiu jak widzisz 10 miesięcy to i tak długo mogłas się cieszyć :) niestety Antuan rośnie i każdym rokiem będzie bardziej samodzielny :) i rodzice coraz mnieji mu będą potrzebni ale to jest daleka przyszłość także ciesz się każdym dniem :)

    zapraszam do siebie http://mlodamamma.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antałek.
      Antuan jest u Mamuszki.
      10, to o te dwa za mało... :-(

      Usuń
    2. Młoda Mammo, zapraszam do mnie, to u mnie jest Antuan (który rzeczywiście niestety rośnie i...). Tu jest, jak prawdziwie rzecze Asia, Antałek - jeden, jedyny w swoim rodzaju i nie wolno go mylić z innymi dziećmi, chłopcami i Antkami.

      Bo to jest lekka ignorancja.

      Że się tak wtrącę.

      Usuń
  6. a jak zamierzasz zastąpic pierś? tzn czy Antoś jest butelkowy? magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez butelkę dostaje kaszkę od 6 miesiąca.
      Kaszkę na wieczór ma na mm.
      Jednak Antałek je cyca w nocy, tzn. wmawiam sobie pewnie, że je, a on bardziej się nim bawi ;)
      Postaram się za tydzień, dwa, podać mu nabiał w postaci jogurtów i zobaczymy czy je zaakceptuje ;)

      Usuń
  7. Nie odmawiaj mu cycusia w nocy, młody wie czego chce:) wiec skoro w nocy chce, to mu daj, wszak nocne mleko najcenniejsze a przeciwciał w momencie odstawiania jest tak duzo jak po porodzie.

    10mcy to ladny wynik. wiele kobiet marzyloby o takim. Antoś zdecydował że już nie chce- trudno, trzeba uszanować jego pierwsza powazna decyzję. Ja własnie boję się zakończenia karmienia. Właśnie chciałabym, by to mój synek zdecydował za mnie. Doskonale Ciebie rozumiem, te emocje i to wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem bardzo wzruszona, kochana, tym postem. Doskonale wiesz, że Cię rozumiem, ale nie pozwalam Ci się smutać (cóż za hipokryzja - smucę się z Tobą!)! 10 miesięcy to wspaniały wynik, zważywszy, że należy go pomnożyć przez ten trud, który pojawił się na początku. Całe 10 miesięcy pięknej więzi! Niejeden cycoring time w naszym towarzystwie. Moje kciuki trzymane za Was, moje spojrzenia (nie)ukradkiem, moje "rady" i "śledzenie tematu" (że też Cię to nie wkurza!). Kilka zdjęć na wspólnym cycusiowaniu i jedno, które ja zrobiłam:D Niby Wasze 10 miesięcy, a jednak też i moje. Piękne miesiące, które zapamiętasz do końca życia!

    Zaraz będzie drugi dzidziuś i znów oddasz się tej pięknej drodze, wiem to na pewno.

    Hormony teraz szaleją, dlatego kłóci się w Tobie duma i żal. To nic dziwnego, oddaj się tym uczuciom zawsze wtedy kiedy opanowują Twoje serce. Płacz i wypinaj pierś. To cudowny czas, który pięknie, bezproblemowo, powoli się kończy. I to jeszcze nic nie wiadomo - może to tylko przestój, sama wiesz:*

    A noce? Noce zostaw, jeśli chcesz, dla Antka - jeśli chce - niech żąda, jeśli nie - niech śpi spokojnie aż do rana^^.

    Matko, jaki on duży! A ja cały czas patrzę na niego jak na okruszek maleńki:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś i ryczę znowu!
      Dziękuję za ten piękny komentarz ;*

      Usuń
  9. Przytulam bardzo. Smutne jak dzieciątko tak wybiera. Mnie synuś odmówił, gdy miał prawie cztery miesiące. Żałuję cały czas...
    :* Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm... Też nie zamierzałam "rzucać" karmienia piersią, ale wyszło jak wyszło - i mimo przystawiania i starania się - mleko zanikło :(

    OdpowiedzUsuń
  11. to zawsze są mieszane uczucia, tak się cieszyłam gdy kończyłam karmić M. a jednocześnie było mi tak strasznie przykro.. teraz karmię małą już piąty miesiąc.. i do zimy przynajmniej bym chciała pokarmić. Raczej nie planuję kolejnych dzieci, więc pewnie ciężko mi się będzie rozstać z karmieniem. pewnie ciężej niż córeczce:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)