In krytyka mama kontra mama mamy krytykują matki zołzy zawiść

Matka kontra matka.

Jak czasem czytam blogi czy  słucham rozmów matek na placach zabaw, to ręce mi opadają...
Jedna lepsza od drugiej...
Tyle zawiści, krytyki, braku tolerancji...
Co z Wami matki!?!?



Śpisz z dzieckiem w łóżku?
O Boże, przecież to zabiera intymność w związku!!!
Pozwalasz dziecku, spać samemu w łóżku?
O Boże, przecież to takie maleństwo, które potrzebuje czułości i bliskości!
Karmisz piersią?
O rety, to takie niesmaczne, uciążliwe, okropne!
Karmisz mlekiem modyfikowanym?
No jak możesz! Przecież to świństwo i idziesz na łatwiznę!
Twoje dziecko już chodzi?
Przecież to za wcześnie! Powinnaś go przywiązać do łóżeczka by przed rokiem, nie postawił pierwszych kroków!
Twoje dziecko jeszcze nie chodzi?
Chyba coś z nim nie tak, lepiej idź do lekarza!
Szczepiłaś swoje dziecko?
Ale jesteś nieodpowiedzialna! Przecież teraz tylko czekać na powikłania!
Nie szczepiłaś swojego dziecka?
Co z Ciebie za matka! I co teraz? Tylko czekać, aż zachoruję!
Wracasz do pracy po macierzyńskim?
Wyrodna matka. Posyła swoje dziecko do żłobka, bo kariera się dla niej liczy!
Zamierzasz siedzieć z dzieckiem, aż pójdzie do przedszkola?
Wyrazy współczucia. Kura domowa, zaszyta w domu. Kobieta niespełniona, nieszczęśliwa, zakompleksiona.


Kiedy szukasz porady, wsparcia, dodania otuchy zwykle jej nie spotkasz.
Otrzymasz jednak dawkę lęku, niepokoju czy strachu...

Kurcze, moje dziecko nie śpi po nocach, płacze, jestem zmęczona,kiedy to minie?
Och, nie wiem. Nie miałam takiego problemu, moje dziecko spało całe noce odkąd skończyło tydzień. Może coś jest nie tak z Twoim dzieckiem, że ciągle się budzi!

Kurcze, moje dziecko ma gorączkę, dreszcze,... nie wiem co się dzieje, zaczynam się niepokoić...
Nie chcę Cię straszyć ( mój ulubiony tekst) ale gorączka prowadzi do..... syn koleżanki, siostry, wujka, brata taty przy takich objawach, prawie umarł, bo....!

Nie wspomnę o sprzeciwianiu się każdej czynności, rzeczy, metodzie wychowania jaką stosuje dana matka...
Och lubię chustonosić.... - O nie, to nie dla mnie, po co przyzwyczajać dziecko.
Karmienie piersią to dla mnie....- Oj nie, to obrzydliwe. Ciągłe przywiązanie do matki. Wolę mm.
Cieszę się, że idę do pracy...- Co?!?! Co w tym radosnego! Nie, nie, ja jestem prawdziwą matką daje siebie dziecku w 100%.

Mamy wrzućcie na luz. Dajcie spokój.

* Matka chce karmić swoje dziecko do 4 roku życia? Niech karmi. Co Ci do tego.. Nie krytykuj jej. Możesz mieć swoje zdanie, ale zachowaj je dla siebie, a nie wygłaszaj tej matce teorii na ten temat.

* Matka chce karmić mlekiem modyfikowanym? Ok. niech to robi. Nie każda z nas czuje się stworzona do karmienia piersią. To, że kobiety podają swoim maluszkom mleko modyfikowane świadczy o tym, że są gorsze? Że mniej kochają swoje dzieci? No litości! I dziwić się później, że matki popadają w depresje, bo nie karmią piersią... jak taka nagonka na nie jest to co się dziwić.

* Rodzice śpią razem z dzieckiem w łóżku? Jeśli im to pasuje i obojgu to nie przeszkadza, to czemu Tobie ma to przeszkadzać?  Jeśli wszyscy są szczęśliwi to niech śpią sobie razem.

Niektóre matki podczas rozmowy, stosują ( jak to nazywam) metodę monologu.
Tylko one zachwalają swoje piękne, uzdolnione dziecko, a Was zbywają.
Kiedy chcecie powiedzieć choćby zdanie o swoim maluszku, one Was zagadają, bo i tak ich dziecko jest lepsze, fajniejsze, mądrzejsze. Generalnie więc, to one mówią, a Wy słuchacie i macie się uśmiechać, przytakiwać, podziwiać, nie odzywać.



Rozumiem i nie mam nic przeciwko jeśli daje się rady. Lekko i grzecznie wyraża się swoje zdanie w sposób taki by nie urazić tej drugiej osoby.  Wskazówki są ważne, nieraz z nich korzystałam, nieraz zmieniałam zdanie, bo ktoś otworzył mi oczy i pozwolił mi spojrzeć na coś z innej perspektywy. Jednak jeśli rozmawiam z kimś, a słyszę ciągłą krytykę, ciągłe usilne pokazywanie, że tylko ta druga strona ma rację, a ja jestem młoda mamą, która o niczym pojęcia nie ma, to szlag mnie trafia i ręce mi opadają... Często i ja mam przeciwne zdanie rozmawiając z innymi mamami. Często nie zgadzam się z nich metodami wychowawczymi. Jednak póki nie jestem zapytana o zdanie w tej kwestii, nie odezwę się. A kiedy już mam taką możliwość, nie krytykuję, a mówię, że u nas sprawdza się inna metoda i nie widzimy potrzeby by ją zmieniać.  Każdy szuka swojego złotego środka, każda z mam chce uszczęśliwić swoje dziecko na swój sposób. Nie przeszkadzajmy im w tym, nie krytykujmy. Dajmy porady takie, by czuły, że mają w nas wsparcie. Niestety przez zawiść i brak tolerancji, moje grono znajomych mam jest bardzo wąskie, jednak niestety wolę mieć ich garstkę niż stado fałszywych.


I wiecie co? To nie tak, że sama jestem idealna, bo jeszcze niedawno, ( czasem specjalnie) kąśliwie komentowałam różne postępowania...  Jednak od jakiegoś czasu staram się zachowywać je dla siebie, bądź dyskutuje na ich temat z mężem czy najbliższymi. Nic mi do tego jak inny wychowują swoje dzieci, prowadzą domy, układają swoje życie. Cieszę się, że ja jestem szczęśliwa, uczę się na swoich błędach i cieszę się, że je popełniam. Staram się żyć tak jak podpowiada mi serce i kieruję się instynktem w wyborze wszelkich decyzji. Raz z większym, raz z mniejszym skutkiem.;)






Polecane posty

20 komentarze:

  1. Asiu! Fantastyczny post!
    Taką Cię lubię!!!

    LUBIĘ TO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Uleńko!
      Dzięki za dziś, za to, że napisałaś do mnie ;*

      Usuń
  2. Ja oczywiście mam swoje zdanie i trzymam je tylko dla siebie.
    W realu jeszcze nikt mnie nie skrytykował, choć nie raz dziwnie na mnie spojrzano kiedy mówiłam, że Lili nadal sama nie chodzi (teraz dopiero zaczyna) :) Kurczę, jakby to jakieś wyścigi były :) Będzie gotowa to pójdzie i tyle :) :)

    Mamy powinny się wspierać i służyć dobrym słowem, a w większości niestety jest odwrotnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak ;) Często byłam pytana : chodzi już? siedzi już? je sam? karmisz nadal? Jak tylko odpowiedziałam magiczne " NIE" od razu było : " oooo to długo coś chodzić/siedzieć nie chce....
      Wyścig szczurów.

      Usuń
  3. Tak jak Alinka uważam, że każdy bobas rozwija się w swoim własnym tempie i nikomu nic do tego.
    Tak jak piszesz - mnie również najbardziej irytuje ta postawa monologu... Ale cóż poradzić - matki, które tak robią po prostu uważają, ze ich dziecko jest naj naj i w ogóle perfekt.
    No cóż - ja w takiej sytuacji olewam sprawę, bo po co mam się denerwować ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak!
      Tylko wiesz, ostatnio spotkałam się z sytuacją, gdzie tak krytykowano decyzję matki o przejściu na mleko modyfikowane, że biedaczka niemal w depresję popadła..
      Nie rozumiem tego w ogóle.

      Usuń
    2. Najlepsza recepta to nie zwracać uwagi.
      Czasem jest ciężko, ale to chyba najlepsze wyjście.

      Usuń
    3. Też byłam w takiej sytuacji, gdy napisałam na blogu, że przeszłam na mm, to dostałam tyle anonimowych negatywnych komentarzy, że naprawdę czułam się jak potwór.
      Ostatecznie jednak, po rozmowie z mężem zrozumiałam, że chcę dla dziecka jak najlepiej i to jest najlepsze rozwiązanie w naszej sytuacji i nikomu nic do tego...

      Usuń
  4. Dokładnie :-) Mnie denerwuje coś innego jednak, pamiętam sytuacje jak koleżanka stwierdziła że bardzo chce karmić dziecko, ale przez to nie może jechać na zakupy (!!!) w spokoju, bo odciągać się nie chce a z dzieckiem to oczywiście nie da się zakupów robić... Heh jedno wyklucza drugie. Da się wszystko. Ja studiowałam zaocznie karmiąc. Odciągałam - bo chciałam i dało się. Nie chce ktoś karmić piersią niech nie karmi, ale niech też nie kłamie ;) Asiu, bardzo ciekawy post :) i mądry.

    http://ilovewhite.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. kazde dziecko inaczej sie rozwija a to ze jedne szybciej jedno pozniej tez nie zalezy tylko od rodzicow :) tez nie lubie takiego " najeżdzania matek" ... no ale taka maja nature i chca sie pochwalic ze one sa najlepsze i ich dzieci to istne cudy. Kazde dziecko jest cudem a to ze pozniej zaczyna chodzic nie znaczy ze jest gorsze :) moze byc lepsze w czyms innym od tych " idealnych". JAk sie ma pierwsze dziecko tak naprawde wszystko jest pod znakiem zapytania bo skad ma sie czerpac doswiadczenie ? Z internetu gdzie czesto ludzie pisza jakies bzdury ? TRzeba sie przekonac na wlasnej skorze a przy drugim dziecku na pewno bedzie duzo duzo latwiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

      Usuń
  6. tak to już jest,że dopiero, gdy mamy dzieci pewne rzeczy u innych ludzi zaczynają nas razić. Przykład: idę do znajomych, a ich dziecko wsadzone do chodzika pomyka po domu. Albo u innych - niemowlę, które nie siedzi jest posadzone na kolanach. No i jak zwrócić uwagę, by nie urazić? Może lepiej olać i nic nie powiedzieć.. ale dziecka szkoda, no! Stąd chyba te wszystkie uwagi, też się nieraz nasłuchałam, też staram się delikatnie i z taktem, bo przecież nie moje dziecko, nie pozjadałam wszystkich rozumów, ale czasem, myślę, te nieprzemyślane uwagi, ktośw wygłasza z troską, nawet jeśli irytują albo bolą. No, może niekoniecznie te przykłady o których wspomniałaś, ale chyba wiesz, o co mi chodzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, dlatego napisałam, że co innego jest radzić, a co innego negować każde wychowanie, zachowanie itp :-) mam takie samo zdanie jak Ty :-)

      Usuń
  7. i tak najgorszym zachowaniem matek jest wstawianie na facebooka zdjęć ząbków które wypadły, pierwszych kupek w nocniczku i obsranych pampersów! Złośliwe gadanie to przy tym nic! :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Problem stary jak świat. Pierwszą porcję takich uprzejmych porad można już uświadczyć od własnej matki, która chce mieć jakiś udział przy wychowaniu wnucząt.
    Niedużo babć ma odwagę powiedzieć " co ja tam wiem, zmieniły się czasy, metody.." a druga zaś płaczącego noworodka zabierze ci z rąk i będzie nim trzepać, bujać i zawodzić jakąś koszmarną melodię.
    Starsze panie lubią krytykować i wtrącać swoje 3 grosze i to najbardziej doprowadza do szału. Sama głupio zmieszana słuchałam a teraz już bym ryknęła "Nie twoja sprawa" zamiast się rozczulać nad ich słowami.
    Ze strony koleżanek, czy innych mam to raczej trafiałam na porównania wynikające z ciekawości, rozmowy prowadziły do "zweryfikowania" słuszności metod wychowawczych, czy pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, stary jak świat, a jak aktualny nadal ;/

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM