Bawią się, aż mieszkanie się kołysze!



Antek jest dzieckiem umiejącym bawić się samemu przez długi czas.
Czasem mam, aż wyrzuty sumienia, że On ciągle sam układa klocki, przegląda książeczki,  jeździ autami.
Z drugiej strony nie chcę mu przeszkadzać, bawi się ładnie, ja mam czas dla siebie, na obowiązki.
To jego czas.
Jeśli jednak nudzi mu się zabawa z samym sobą, przychodzi do nas i ciągnąc nas za rękę, pokazuje, że pora na zabawę z rodzicami.
Z mamą fajnie się jest bawić, jednak zabawy z tatą to coś WYJĄTKOWEGO.
Męski punkt widzenia, auta, wyścigi.
Podróżują autami po całym mieszkaniu, wydając przy tym dźwięki pracujących silników.
Wtedy oto w domu panuje gwar i hałas, a sąsiedzi pewnie myślą, że nadciąga trzęsienie ziemi.






Lubię tak na nich patrzeć.
Antałek mimo, faktu iż większość czasu spędza ze mną i w chwilach smutku przychodzi głównie do mnie bym utuliła i ucałowała bolące miejsca i poprawiła humor, to jeśli chodzi o kompana do zabawy, zdecydowanie wybiera Tatę! ;)





A jak u Was wyglądają zabawy z dzieckiem?
Kto jest ulubieńcem maluszka podczas zabaw?


10 komentarzy:

  1. O, coś o tym wiem, zwłaszcza teraz;) obecnie ja się opiekuję Ąte a zabawa na maksa należy do taty - ku uciesze Antka i mojej^^ i tak jazda na barana, prawdziwe rozgrywki piłki nożnej, samoloty i katastrofy... i te dźwięki właśnie - no ja wymiekam;)

    A Twoi mężczyźni - pięknie im razem! ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czasem miewam wyrzuty, gdy M. bawi się sam.. ale z drugiej strony to chyba dobrze, że tak potrafi! Zaczyna układać te klocki i zupełnie przepada, zapomina o tym, że mama i tata są w pokoju obok :)
    Widzę, że czarny koleżka wreszcie do Was zawitał :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) O tak. Antek dostał go od chrzestnego na roczek :-) uwielbiam.

      Usuń
  3. Hahaha jakbym czytała o swoich chłopakach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tata jest zawsze lepszy od mamy. Więcej pozwala i podrzuca, bierze na ręce i udaje się samolot, wspinaczkę wysokogórską i co tylko dusza zapragnie. Ale z mamą można zrobić prawdziwy bałagan - klejąc, rysując, malując... A nawet sprzątając.
    Marzy mi się gromadka (w znaczeniu 3 lub 4 dzieci), które będą się bawić głośno i wesoło w domu, nie potrzebując nikogo i niczego oprócz siebie. Tak jak to bywało w domach kiedyś...
    Dopiero po tych zdjęciach uświadomiłam sobie ile to czasu minęło, odkąd Ciebie podglądam... Przecież Antoś dopiero co się urodził, a tu już kieruje poważnym autem na sznurku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój! Czas tak leci... ach..

      Też marzy mi się gromadka dzieci, ja siedząca w domu, mająca ogródek, swój mały warzywniak, dbająca o dom. Dla kogoś to bycie kurą domową, a dla mnie marzenie, chyba nierealne ;)

      Usuń
    2. Ja mimo marzeń o gromadce dzieci, w domu i tak nie wysiedzę zbyt długo... Dlatego dobrze rozplanować w czasie pewne sprawy. Każde marzenie jest realne. Nie poddawaj się i kombinuj, jakby to zrobić żeby się udało... Czasem najfajniejsze rzeczy wcale nie są takie trudne do ogarnięcia. Tylko trzeba wpaść na ten jeden, jedyny pomysł. Chałupnictwo, praca zdalna? Jest tyle różnych opcji.
      Ja czasem chciałabym być taką 100% kurą domową, ale się do tego nie nadaję, zazdroszczę tym, którzy mają więcej do tego zdolności.

      Usuń
    3. Masz rację.!
      Może da się jakoś spełnić to marzenie! ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)