Porządek musi być!

Jak wiecie lubię porządek.
Mimo, że walczę z nadmierną, ciągła dbałością o dom, sprzątam niemal co chwilę ;)
Sprzątam codziennie, zwykle dwa razy dziennie.
Lubię jak wszytko jest na swoim miejscu, a w domu unosi się zapach płynu do podłóg ( ot! takie zboczenie).
Zanim na świecie pojawił się Antałek, w domu panował błysk calusieńki czas.
Do 6 miesiąca było podobnie, choć czasem zmęczenie robiło swoje i raz na jakiś czas odpuszczałam.
Nowe wprowadzenie posiłki dla syna, nauka samodzielnego jedzenia i efekt taki, że po każdym posiłku, dookoła można było znaleźć tonę jedzenia .
Dopiero niedawno odkryłam MISECZKĘ Z ŁAPACZEM OKRUSZKÓW, która okazała się strzałem w dziesiątkę i ułatwiła wiele rzeczy.
Teraz odkryłam śliniaczek z rękawami i łapaczem okruszków.
No ludzie! Jak mogłam wcześniej nie znać tego wynalazku!!!!!


Wcześniej używaliśmy śliniaków Ikeowskich na rzep. 
I owszem początkowo sprawdzały się, bardzo szybko wysychały, były dość długie więc nawet chroniły ubranie Antkowe.
Jednak rzep nie trzyma dobrze i kiedy Antek lekko pociągnie, szybko ściąga śliniak.
Zupkę zwykle Antek je ładnie, jednak w większości jest karmiony przeze mnie.
Drugie danie, śniadania, kolacje, desery je sam.
Dlatego jedzenie jest wtedy porozrzucane dookoła, jego ubrania mokre i brudne, a większość jedzenia ląduje mu na udkach  ;)
Śliniak Bibetta ułatwia mi pracę.


Zapinany jest tak, że Antek nie jest w stanie go ściągnąć. 
Ściągacze przy nadgarstkach sprawiają, że rękawki się nie zsuwają, jednocześnie nie uciskają rączek dziecka.
Łapacz okruszków, sprawia, że jedzenie nie spływa po śliniaczku prosto na uda dziecka.
Jak dla mnie ta opcja jest zbawienna ;)




Materiał z którego wykonany jest śliniaczek, pokryty jest wodoodporną tkaniną.
Jest on miękki i przyjemny w dotyku.
Ślinik codziennie wypłukuję pod bieżącą wodą z odrobiną płynu do naczyń, a co kilka dni piorę go w pralce razem z ciuszkami Antkowymi.
Produkt ten dostosowany jest dla dzieci od 6 miesięcy aż do 3 lat, więc inwestując w śliniak mamy problem z głowy. Kupujemy raz a dobrze ;)






Obawiałam się jednego, materiał śliniaka jest dość gruby ( jak porównuję z innymi śliniakami, które mieliśmy) więc bałam się, że wysychanie będzie trwało i trwało.
Nie jest tak.
Tym bardziej, że zwykle czyszczę wierzchnią warstwę z rękawami,a kiedy śliniak prany jest w pralce, jest dobrze wywirowany, szybko schnie i jest gotowy do ponownego użytku ;)
Jestem zadowolona.

Mój śliniak, pochodzi ze strony Bibabu.pl
Jeśli szukacie podobnego, polecam ;)

13 komentarzy:

  1. Świetny jest, to prawda... żeby jeszcze Hubiś pozwolił go sobie założyć... :-( (ps. nie pozwala za żadne skarby świata)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj może Hubiś da się przekonać ;)) Trzymam kciuki ;)

      Usuń
  2. Spojrzenie zabójcze:D On lubi ten śliniak:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciągle się zastanawiam nad takim "fartuszkiem", ale jakoś przekonana nie jestem. My korzystamy ze śliniaków Close z kieszonką i jestem zadowolona równie bardzo jak Ty z Waszego.

    PS. Antek, mistrz min!

    OdpowiedzUsuń
  4. My tez mamy śliniak z kieszonką - świetna sprawa

    OdpowiedzUsuń
  5. no śliniaki z kieszonką czasem ratują sytuację. Ależ on urósł ten Antoni!

    OdpowiedzUsuń
  6. Minki przy jedznieu boskie! :) my już nie korzystamy ze śliniaków, chyba przyzwyczaiłam się, że po jedzeniu zawsze ogarniam dookoła fotelika :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My ze śliniaków korzystaliśmy z pare razy góra...
    Ale powiem Ci szczerze, że te "katfany" mnie odstraszają... :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)