Moich 5 wad.


Czy też tak macie, że łatwiej Wam przychodzi wymienianie swoich wad, niż zalet?
Ja tak mam.
Dlatego najpierw napisałam post o moich wadach, bo nad zaletami muszę poważnie pomyśleć ;)

1. Niesystematyczna.

Dieta, ćwiczenia, regularne pisanie postów.... Zapał jest na krótką chwilę.. potem mija i ...
Choć nie mogę powiedzieć, zdrowe odżywianie trzymam już od dwóch miesięcy ( z wyjątkiem -NIESTETY ostatniego weekendu i kilku dni) , jednak z ćwiczeniami jest różnie.. Szukam wymówek, znajduję inne , " ważniejsze" zajęcia... Wiem, że muszę to zmienić, jednak nie ukrywam, że mam z tym duuuży problem ;)





2. Uparta.

Jak coś sobie wbiję do tej mojej łepetyny, to nie ma bata bym łatwo odpuściła.
I uprę się i musi być na moim ( choć walczę z tym i zdarza się, że odpuszczę).
To największa moja wada chyba.

3. Hipokrytka

Czasem wytykam w myślach, czy na głos uwagi na dany temat, krytykując je, po czym za jakiś czas zauważam, że robię dokładnie to samo. Jednak dla swoich czynów, decyzji znajduję oczywiście racjonalne wyjaśnienie ;)

4. Nie lubiąca przegrywać.

Ale nie chodzi tu o gry.
Chodzi o zadania, cele jakie sobie postawię i nie potrafię ich zrealizować.
Jak np:
*prawo jazdy.
Wiem, że muszę zacząć zdawać je na nowo, jednak porażka oblanych egzaminów, sprawiła, że straciłam kompletnie wiarę w siebie i stwierdziłam, że chyba nie nadaję się na kierowcę.
* oblany egzamin na studiach.
To były ciosy. Mało kto przejmuje się oblanym terminem zerowym.
A ja zawsze.
Poddawałam się, snułam czarne wizję, że i tak nie zdam, popadałam w złe nastroje.
Jak jednak wiecie mam tytuł mgr, więc chyba taka głupia do końca nie byłam.

5. Zbyt pedantyczna

To już chyba choroba ;)
Sprzątam ciągle.
Meniu mówi, że ja sprzątam 24 godziny na dobę.
Nie zjemy dobrze posiłku, a ja już w głowie układam, że szklanki wezmę za jednym razem i rzucę do zmywarki, talerze pozbiera Arek, ja w tym czasie przetrę stół i umyję Antka.
;D



11 komentarzy:

  1. Pedantyzm to nie wada, więc masz już tylko 4 :D jeżeli chodzi o prawko to duma to kieszeni, zacisnąć pięści i chodzić do skutku. Ja zdałam chyba za 5 albo 6 razem nie pamiętam już, też się zarzekałam że nie pójdę do nich, że ich nie lubię i spalę Word ( w przenośni oczywiście :D ) i w końcu - zdałam :) Wiadomo stres, chwila nie uwagi i bach koniec egzaminu. Do przejścia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie to chyba wada, bo ten pedantyzm jest chory ;D

      A prawko... muszę.. wiem... ;(

      Usuń
  2. ja bym tego pod pedantyzm nie podciągała, ale już pod fobię albo jakąś nerwicę natręctw, a to nie jest wadą - FAKT, natomiast psychiatra, albo mocna praca nad sobą, bo jak teraz nad tym nie zapanujesz to prędzej czy później wykończysz siebie i swoją rodzinę, ( będziesz nerwowa, będziesz się wściekać jak chwile po sprzątaniu zobaczysz okruszek, będziesz odkurzać codziennie - a to tylko prowadzić będzie do wyniszczania Ciebie Asiek. Odróżnij brud od bałaganu ( brudu na pewno nie masz ) i miej na wszystko wyrąbane, bo w domu się mieszka, nie musi wszystko być poukładane zawsze. Podobno ludzie, którzy natrętnie sprzątają - wtedy właśnie czują się bezpieczniej, spokojniej, czują, ze spełnili swoją misję, a przyznasz, że Twoją misją w życiu jest dziecko, a nie wieczne latanie ze szmatką?

    Hipokrytą w tych czasach moim zdaniem jest każdy z nas, zatem nie uznaję tego za wadę :-)

    Lubiących przegrywać w kwestiach o których napisałaś też nie znam. Mnie się wydaję, że podświadomie łatwiej jest nam po prostu wklepać sobie, że nie umiemy, nie damy rady,niż po prostu podnieść głowę do góry i powiedzieć JA WAM POKAŻĘ, UDOWODNIĘ WAM WSZYSTKIM, że zdam. Trzymam kciuki za to prawko, nie łam się, znam ludzi, którzy zdali za 18 raz ( tak 18, to nie jest żart )

    UPÓR - czy to nie jest trochę takim aspektem obronnym przez tymi sytuacjami, z którymi właśnie trzeba się zmierzyć? połącz ten upór z tym nie lubię przegrywać i niech owocuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie aż tak to chyba nie mam, ale to fakt, że kiedy mam czysto czuję się zdecydowanie spokojniejsza. Nie lubię klejącej się podłogi ( którą mój syn potrafi zakleić np bananem w 5 sekund), nie lubię wypalcowanych mebli ;)... no i tak schodzi.
      Choć czasem zdarzają się dni, kiedy zupełnie nic nie robię i mam np. wyrąbane na wszytko przez tydzień ;D


      18 mówisz? O to jeszcze mam trochę, bo zdawałam dotychczas 5 razy ;D

      dzięki za ten komentarz ;*

      Usuń
  3. Jak nie lubisz przegrywać to do tego nie dopuszczaj - chwilowe porażki to jeszcze nie przegrana.. :) Pedantyzm masz po mamie :P za wytrwanie na zdrowej diecie brawa duże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie po mamie ;D

      Pierwsze zdanie podoba mi się najbardziej ;D

      ps. co z Twoim blogiem?!

      Usuń
  4. Jak ja zdałam prawko (za trzecim razem i to dlatego, że egzaminator postanowił przepuścić pierwszą osobę tego dnia - jeśli tylko nie spowoduje wypadku) to każdy ma szansę zdać.
    Upartość i pedantyzm dla mnie to zalety (to drugie niedościgłe marzenie). Hipokrytka - a mi się zdaje bardziej, że jesteś idealnie przewrotna po kobiecemu... Niesystematyczność - tu przybiję Ci piątkę - ale sama przyznasz - daje się z tym żyć ;) Ja czekam na posta o zaletach. Jak będziesz miała problem z jego pisaniem pytaj się nas - czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  5. Asia... w sumie te Twoje wady to mogą być też zalety :D Tyyyyyy !!! Idealny człowieQ ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Joanny już chyba tak mają ;-) Przybijam piątkę ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)