In bobas i mama sklep zabezpieczenia zabezpieczenia przed dziećmi

Zabezpieczenia.

Zabezpieczeń na rynku wiele.
Firma goni firmę w nowościach, pomysłach.
Mieliśmy do czynienia z kilkoma firmami, jednak tylko jedna sprawdziła w naszym przypadku.
No dobra, bardziej w przypadku naszego syna.
Firma Clippasafe, którą kupiliśmy w ukochanym przez nas sklepie Bobas i Mama.*



Na pierwszy strzał weźmiemy multi-funkcyjne elastyczne zabezpieczenie.




Co wyróżnia je od innych firm?
* Wytrzymałość - nie odklejają się bowiem przy mocnym ( serriooo Antek ma dużo siły) pociągnięciu.
* Nie ma szans by dziecko odpięło  elastyczną klamrę
* Doskonale dopasowuje się do mebli. U nas stosowane jest na jednej szufladzie, szafkach, meblach przesuwnych, piekarniku
* Nadają się na szafy, szafki narożne





Początkowo uważałam to za głupotę i zbędną rzecz.
Teraz jest naszym numerem jeden.
Antek notorycznie zamykał swoje drzwi od pokoju, po czym  wpadał w złość, że nie może wyjść.
Teraz nie ma możliwości ich zamknąć, ani przytrząsnąć sobie paluszków.





Ponieważ nasz syn jest Tarzanem, którego wszędzie pełno, guzy są nieuniknione.
Musimy jednak dbać by krzywda mu się nie stała i właśnie dlatego w kilku miejscach znalazły się narożniki ochronne. Na szafce rtv i pod parapetem na metalowych podpórkach, które tylko prosiły się, by w nie uderzać i rozcinać głowę.




Do kontaktów poza paluszkami Antkowymi, pchane były paluszki, chrupki, zabawki.
Wszystko.
Kontakty zostały więc zabezpieczone i problem z głowy.





Wiem co chcecie powiedź, że mamy całe mieszkanie zabezpieczone. 
Tak to prawda.
Trafił nam się egzemplarz bardzo ciekawski, więc dla jego dobra, wszytko co " złe" i niebezpieczne zostało zabezpieczone.
No cóż , taki nasz los.
Kiedyś to minie, a z zabezpieczeniami żyje się łatwiej, spokojniej.
 A na koniec mój hit - jeśli chodzi o zabezpieczenie szuflad.
Cena 2,5zł - za kijek bambusowy ( cholernie twardy ).
Te szuflady ciężko było zabezpieczyć inaczej ( nawet te wwiercane w szufladę, które otwiera się poprzez naciśnięcie plastikowego patyczka), więc ten patent jest idealny.




* Pragnę zaznaczyć, że nie jest to wpis sponsorowany, a ja nie dostałam za jego opis pieniędzy, ani produktów. Piszę o firmie, bo towarzyszy mi ona od ciąży i często wracam do ich sklepu.

Polecane posty

8 komentarze:

  1. U nas jedynie gniazdka są pozabezpieczane profesjonalnie (takie nakładki z kluczykiem), reszta rzeczy nie... Co prawda sztućce z szuflady powędrowały do szafki nad zlewem, a najgroźniejszą chemię trzymamy bardzo wysoko, był też epizod zawiązywania drzwiczków od szafek, ale zauważyliśmy, że to tylko potęguje ciekawość dziecięcia naszego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas był wybór taki, że albo zabezpieczamy mieszkanie albo Antek będzie robił co chwile bajzel, wywalając wszystko. :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! U nas bajzel jest stanem naturalnym, więc pewnie tolerancję mamy większą... Ale dzieci są bardzo różne - Hala robi dużo bałaganu, ale czasem to ma manię, że pewne rzeczy muszą być w tym nie innym miejscu i bardzo się tego trzyma, upiera... Może uważa, że w naszych rzeczach można bałaganić, a w swoich chce mieć porządek? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam te czasy jak wszystkie drzwiczki w domu mieliśmy pozaklejane taśmą klejącą, bo zabezpieczenia się nie trzymały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ;) u nas wszystkich zabezpieczeniom Antek dawał radę ale nie tym. Są baaaaardzo wytrzymałe ;)

      Usuń
  5. mój syn dwa razy przytrzasnął paluszek szufladą i zrezygnował z wygrzebywania rzeczy. Zabezpieczenia na szafki były bardzo krótko i prawie niepotrzebne. Kontakty i kanty były moim numerem jeden. Z kontaktem - zero zainteresowania do 3 roku życia, kiedy to dziecko chce robić samo wszystko i również samo wkładać wtyczkę od lampki, ładowarki, suszarki itp. Tłumaczenie że robią to dorośli pomogło. A na kanty mieliśmy takie okrągłe kuleczki. :-)
    A co z zabezpieczeniem kuchenki? Działaliście coś czy nie trzeba było?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy bardzo ciekawski egzemplarz. :-)
      Nie nie mamy jeszcze zabezpieczeń ale będą potrzebne, bo na pierwszy palnik powoli jego rączka dostaje :-)

      Usuń
  6. A my nigdy nie korzystaliśmy z żadnych zabezpieczeń. Lenkę nigdy nie interesowały kontakty,i od maleńkości była bardzo ostrożna,i tak jej zostało do dzisiaj.Ale dzieci są różne,o różnym temperamencie,i takie zabezpieczenia to dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM