In Jak być dobrym rodzicem życie

Być dobrym rodzicem!


Co to znaczy być dobrym rodzicem?

To pozwalanie dziecku na wszytko czego tylko chce?
To karmienie go słodyczami, kiedy tego zapragnie?
To rezygnowanie z własnych planów, marzeń na rzecz dziecka?
To bycie idealnym w oczach sąsiadów, rodziny, znajomych?
Chyba nie do końca.
Według mnie, matki nieidealnej, bycie dobrym rodzicem jest jednoznaczne z byciem spełnionym rodzicem.


Możemy zarabiać miliony, może nas być stać na każdy nowy gadżet, na ciuchy z nowej kolekcji Zary czy na jedzenie EKO i karmienie dziecka tylko i włącznie zdrową żywością, ale jeśli nie będziemy spełnieni w swoim życiu, to nie będziemy również szczęśliwymi rodzicami.
Ja czuję się spełniona siedząc z synem w domu, poświęcając mu swój wolny czas, będąc z nim niemal 24 godziny na dobę.
Nie znaczy to oczywiście, że czasem nie potrzebuję pobyć sama, bądź nie mam gorszego dnia, kiedy mam chęć uciec jak najdalej, o czym zresztą pisałam ostatnio  TUTAJ .
Wiem, jednak, że gdyby ktoś, lub coś zmusiło mnie do pójścia do pracy w tym czasie, nie czułabym się do końca spełniona.
Ktoś u GÓRY, chyba wybrał mnie przede wszystkim do roli Matki i Żony, a dopiero później karierowiczki.
Nie ukrywam, że bardzo cieszyłabym się, gdybym miała możliwość pracy w domu - byłoby to spełnienie moich marzeń!
Są jednak matki, które czują się spełnione pracując, realizując się poza macierzyństwem.
I jeśli zmusi się taką kobietę by zaczęła siedzieć w domu z dzieckiem 24 godziny na dobę, to 
na dłuższą metę, zaczną się wyrzuty, nieporozumienia i pewnego rodzaju obwinianie o porzucenie kariery na rzecz siedzenia z dzieckiem w domu.
Jest to dla mnie w 100% zrozumiałe, bowiem każdy ma inne poglądy,aspirację, wartości.
Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka i mierzyć tą samą miarą.
Niektóre matki, podniosłyby ręce do góry za moim życiem, inne za życiem mamy pracującej.
Każda z nas jest inna.
No ale mowa była o kobietach, a co z mężczyznami?
Z perspektywy tych  17 miesięcy życia Antka, mogę powiedź , że mój mąż jest typem spełniającym się zawodowo.
Praca którą wykonuje sprawia mu wiele przyjemności, oddaje się jej i  poświęca.
Kiedy w pracy były małe nazwijmy to problemy, jego stosunek do bycia rodzicem był inny.
Mniejsze zaangażowanie, mniejsza cierpliwość, mniej chęci do zabawy.
Kiedy zaczęto go dostrzegać, doceniać, podniosła się jego samoocena, zrozumiał, że to co robił dotychczas przyniosło oczekiwane rezultaty i automatycznie podniosło się jego zaangażowanie w byciu rodzicem i  partnerem.
Po przyjściu z pracy nie ma smutnej, zmęczonej i szarej twarzy.
Jest radosny i od progu zaczyna się bawić z Antkiem, rozmawiać, przytulać, a mnie obdarowuje czułym pocałunkiem, uśmiechem i słowem.





Chcę być rodzicem czułym i opiekuńczym.
Rodzicem nie przesadnie wymagającym, stawiającym dziecku,  realne do osiągnięcia cele.
Rodzicem nie nadopiekuńczym, by dać możliwość rozwoju emocjonalnego i szansę na popełnianie błędów.
I najważniejsze: Rodzicem nie przesadnie krytykującym, który nie wpędza dziecka w stan ciągłego zadawalania matkę i ojca, by zyskać od nich czułe słowo. 
Mówię, że nie chciałabym być takim typem rodzica, jednak życie weryfikuje nasze plany i zamiary.
Już teraz widzę, wiele błędów jakie popełniam jako matka, grunt to jednak widzieć to próbować się zmieniać na lepsze. 
Udoskonalać więzi, tworzyć silne relacje z dzieckiem.





Chciałabym być rodzicem szanowanym i kochanym.
Chciałabym być dla Antka przyjacielem i autorytetem.
Marzę, byśmy mieli dobre relację w przyszłości.
Nie chcę jednak wychować go na maminsynka, która nie będzie miał własnego zdania, a każdą decyzję będzie konsultował ze mną.
Owszem, będzie mi miło, kiedy przyjdzie i zapyta o radę, wtedy wyrażę swoje zdanie, swoje argumenty , jednak liczę, że postąpi zgodnie z własnym sercem, a nie zgodnie z moimi poglądami.
Wiem, też, że aby być autorytetem nie znaczy być idealnym, nieomylnym, wszystko-wiedzącym ideałem, a po prostu dobrym, uczciwym, kochającym człowiekiem.
I tego się trzymam, a czas pokaże czy za 10, 20 ,30 lat się myliłam...










Czapka: Hm
Kurtka: Hm
Apaszka: CM like a bird
Drewniane klocki: WoodenStory
Kosz na zabawki: Natali




Polecane posty

12 komentarze:

  1. Masz rację, czas zweryfikuje nasze wyobrażenia ;). Piękny chłopczyk! Pozdrawiam Was :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Również ślemy pozdrowienia ;)

      Usuń
  2. Najważniejsza jest chęć, przywiązanie i oddanie. Każdy popełnia błędy, większe lub mniejsze, ale jeśli je dostrzegasz - jesteś o krok do przodu.
    Tak nawiasem, też uważam, że najlepsza byłaby dla Ciebie praca w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby było tak jak chcesz za te X lat! W sumie też bym sobie tego życzyła.
    Pozdrowienia dla Antka od młodszego Antka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie obawiasz się czasami tego, że za jakiś okres czasu Twój mąż będzie miał Ci za złe że utrzymanie rodziny jest tylko na jego głowie? Jednak dwie osoby pracujące w domu zamiast jednej to zawsze różnica, która pomaga podnieść standard życia i zabezpieczyć przyszłość na wypadek ewentualnych ciężkich czasów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie. Tu mowa o moim urlopie wychowawczym. Jestem w domu bo tak razem ustaliliśmy. Jednak jeśli nie będę miała pracy ( po urlopie wychowawczym) Z możliwością wykonywania jej w domu to oczywiście pójdę do normalnej pracy. to oczywiste :-)
    Praca w domu to moje marzenie. Póki co są małe zlecenia tylko. Ale zawsze dobre i to, a jeszcze ponad 1.5 roku wychowawczego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham jak ludzie nie czytają ze zrozumieniem, a potem piszą takie brednie...

      Usuń
    2. Spoko, spoko. Myślę, że to nie złośliwy komentarz, a pytanie zwykłe ;)
      Choć faktycznie z posta wynika, że ja "marzę o pracy w domu", a jeśli się nie uda, to zwykła, szara, rzeczywistość mnie czeka, w której będę się musiała odnaleźć ;)

      Usuń
  6. Kiedy czytam akapit pod pierwszymi dwoma zdjęciami mam wrażenie, że czytam jakąś książkę naukową. ;o
    Masz dużo szczęścia i możliwości, drugie dzieciątko pozwoliłoby Ci jeszcze pobyć w domu. ;)
    Z moim mężem było tak samo... Masz rację, człowiek potrafi dać szczęście innym tylko wtedy kiedy sam jest szczęśliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;*** dziękuję za piękne słowa ;)
      ściskam!

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM