Rutyna.

Rutyna.
Dla jednych to nuda, ciągłe, monotonne powtarzanie jednych i tych samych czynności.
To stanie w miejscu i z automatu wykonywanie codziennie tego samego.
To budzenie się z oczywistym do przewidzenia scenariuszem.
Brak zmian, brak świeżości i nowości w życiu.
Utrata życiowej energii, ciągły pesymizm i  brak motywacji.




Dla mnie jednak to chwile szczęścia i wzruszeń.
Wiecie ile radości jest gdy codziennie budzę się i widzę wpatrujące się we mnie te niebieskie oczka Antka?
Codzienne wspólne śniadania, codzienne spacery, codzienne uśmiechy i przytulańce.
Stanie przy garach nie doprowadza mnie do szału, kiedy pomyślę, jak wiele w życiu mam.
Dziesiąta kupa w pieluszce nie jest straszna, kiedy podczas przewijana, zobaczę piękny uśmiech syna.
Pranie i wieszanie prania zaczyna cieszyć, kiedy pomyślę, jak bardzo jestem kochana.
Męczący dzień, pełen naszych wspólnych łez, daje szanse na przetrwanie, kiedy wiem, że mam na kogo liczyć.
Kolejna nieprzespana noc, utwierdza mnie w przekonaniu, jak jestem silna i jak wiele umiem znieść.
Ta cała moja codzienna RUTYNA, nie przytłacza mnie, a daje mi kopa.
Kiedy zaczynam narzekać, myślę i szukam plusów w moim życiu.
Kiedy moja rutyna zaczyna wydawać mi się nudna, dokładam do niej nowe wyzwania i zadania...ciekawy obiad,nowe ćwiczenia Chodakowskiej, kreatywna zabawa z Antkiem, kolejny spacer, ciasto, ciekawy post, fajny film obejrzany z mężem...
I nie, nie! Nie piszę tego na siłę, by na przekór pokazać, że uśmiecham się, nawet gdy do śmiechu mi nie jest. Nie piszę tego po to by sztucznie malować sobie radość i udawać przed Wami, że lubię moje życie. Ja nadzwyczajnej w świecie je uwielbiam i kocham.
Lubię je do potęgi entej.
Nauczyłam się cieszyć z tego co mam, doceniać każdą chwilę.
Z upadków zaczęłam wyciągać wnioski, ze wzlotów nauczyłam się cieszyć sto razy bardziej.

I polecam każdemu, kto narzeka i komu nudzi się jego dotychczasowe życie :
 Zatrzymajcie się na chwilę, zobaczcie jak wiele w życiu macie, doceńcie to. Jeśli brakuje Wam wrażeń - zapiszcie się na kurs tańca, karate czy czego tylko chcecie. Dodajcie sobie wrażeń albo zacznijcie cieszyć się z tego co już otrzymaliście od losu.
Podejmijcie wyzwanie zmiany na lepsze ;)





Moja radość  <3







 A na koniec, tak z humorem. 
Nawet i ja, kochająca swoja codzienną rutynę, potrzebuję przerwy. ;)




Drewniane klocki- WoodenStory



5 komentarzy:

  1. Długo tak nie potrafiłam. Zazdroszczę, bo nadal nie potrafię tak na 100%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam się nauczyć tego.. Teraz też czasem są ciężkie dni. Jednak doceniam bardziej i częściej ;)

      Usuń
  2. Fajnie piszesz, jednak myślę, że wszytko zależy od rodzaju rutyny. Ty masz kochającego, zabiegającego o Ciebie męża, w porządku rodzinę, kochanego synka. Masz na kogo liczyć i masz dzięki komu czuć się wyjątkowo. Jak ktoś tego nie ma, to kurs tańca czy karate niestety nie pomoże....
    Zgadzam się jednak, że we wszytskim trzeba szukać plusów i pozytywynych elementów. ;)

    Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, o tym nie pomyślałam.. Założyłam z góry, że każdy ma podobne relacje jak moje.. ale może w takich przypadkach jak piszesz, warto porozmawiac, powiedzieć co nas boli, czego brakuje? Czasem ta druga strona nawet nie wie, że coś nam przeszkadza, skoro jej o tym nie informujemy ;)

      Pozdrawiam również ;)

      Usuń
  3. Rutyna nie istnieje jeśli sami nad nią zapanujemy :). Uśmiech dziecka rozwala największe zniechęcenie i daje nam naprawdę dużo siły na kolejne minuty każdej doby. Zapraszam do mnie! Pozdrawiam Was :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)