Nasz zwykły piątek.


Wczorajszy dzień minął nam wyśmienicie. Choć  pogoda za oknem zbytnio nas nie rozpieszczała, a szkoda bo sterta prania czeka na swoją kolej. Swoją drogą, czemu przynajmniej kaloryfery łazienkowe nie mogą dawać odrobiny ciepła. Uprościłoby mi to w znacznym stopniu proces schnięcia pieluch wielorazowych i ubrań. Komunia chrześnicy Darlinga się zbliża, może pogoda uraczy nas słońcem i pozwoli mym kreacjom wyschnąć na słońcu... ;)
Tymczasem zapraszam Was do pięknych ujęć piątkowych.













2 komentarze:

  1. Ostatnio często trafiałam gdzieś na posty o tym jak to blogerzy nie zamieszczają zdjęć wybrudzonych dzieci :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)