Żyję chwilą.



Znacie to uczucie, kiedy kończy się coś, co było miłe, sprawiało, że pojawiał się uśmiech na Waszej twarzy, a zostaje smutek i  zawód? Znacie to uczycie, kiedy smutek i zawód przekształcają się w radość i spokój  i kiedy myślicie sobie, że jednak ta decyzja, jaką Bóg zesłał, była jednak właściwa?
Kiedy mija pierwszy szok, niedowierzanie i ból, pojawia się neutralność. Cała sytuacja staje się bezpłciowa, a nam nie towarzyszom żadne emocje. Po czasie dostrzegamy plusy danego zdarzenia i w gruncie rzeczy, mimo wylanych łez, kluchy w gardle która uniemożliwiała przełknięcie śliny, oddychamy spokojniej niż zwykle i czerpiemy radość z najmniejszych rzeczy. Życie jest przewrotne. Jesteśmy raz na górze raz na dole, ale zawsze musimy znać swoją wartość, cenić siebie i  być uczciwym w stosunku do swojej osoby. Musimy nauczyć szanować siebie, by móc szanować innych. 







Choć czasem samoocena spada, po ciosach jakie niesie los.  Najpierw wypłaczecie się spokojnie, a potem zróbcie coś dla siebie, by zapomnieć, zacząć żyć codziennością, sprawić sobie przyjemność. 
Udajcie się na zakupy, po ulubione kosmetyki, stylowe koszule czy nową fantastyczną książkę. To nie sprawi, że zapomnicie ale oderwiecie się od tego co Was przytłoczyło, co Was ścięło z nóg, a po jakimś czasie, zacznie żyć.



Ja zapominam, a przynajmniej się staram. Wymazuję z pamięci złe wydarzenia, epizody,  momenty. Łapię te dobre chwilę, radości, uśmiechy. Cieszę się chwilą!
A Wy?





4 komentarze:

  1. Nie ma tego złego , co by na dobre nie wyszło. Głowa do góry! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem do końca, nie rozumiem widocznie - co nie dobrego spotkało Ciebie ostatnio (widocznie skupiona za bardzo jestem na sobie), może czegoś się domyślam...
    Chcę Ci powiedzieć - na moim własnym przykładzie (historię moją znasz mniej więcej), że rzeczywiście Pan Bóg to jakoś wszystko układa, żeby człowiek mógł przez to przejść. Narodziny Marysi, tydzień później śmierć mojej Babci, a dzień później wiadomość o ciężkiej chorobie Teściowej... Straszny zbieg okoliczności, a może właśnie to, że wszystko zdarzyło się w tym czasie, tak blisko siebie i w tej kolejności dało nam siłę i jeszcze bardziej uczy cieszyć tym co w życiu ważne.
    Przesyłam masę uścisków. I choć każdy z nas jeszcze nie raz będzie cierpiał, to i Tobie, i sobie, i wszystkim życzę tego cierpienia jak najmniej, a masę radości.

    A jak radzę sobie z tym co ciężkie - nie radzę, żyję po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żyć chwilą warto - bo te chwile potrafią być całkiem przyjemne:) Życzę Wam samych dobrych chwil:) Pozdrawiamy gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że mi nigdy nie wychodzi "życie chwilą" :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)