Mini urlop część pierwsza.






Jest cudnie. Pogoda nas rozpieszcza, całe dnie spędzamy na dworze.
Antek budzi się tu, dużo wcześniej niż w domu i od 7 jest już na pięknej zielonej trawce, otulony porannymi promykami słońca. Uśmiech z jego twarzy nie schodzi, a na hasło " idziemy spać" reaguje atakiem płaczu.
Ja czuję się wolna i pełna energii. Chodzimy na dalekie spacery, nad jeziora, do ulubionego Centrum Handlowego. Choć na mało co mogę sobie tam pozwolić, bo ostatnio wydałam trochę grosza na http://www.sakolife.pl/ . Lecz mimo to, chodzę póki mogę i póki nie wiąże się to z dalekimi wojażami autobusowymi. Kto by pomyślał, że to tylko 10 km od naszego domu, a życie tu staje się łatwiejsze, spokojniejsze i przyjemniejsze. Jednak co lokalizacja to luksus. Dom, to dom. Wychodzimy na dwór kiedy chcemy, obiady jadamy na tarasie, nikt nie zakłóca naszego spokoju i chwili relaksu. Mamy ciszę, cień i basen ;) O, taki mini urlop ;)




Pieluszka milovia. ;)









8 komentarzy:

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)