Nasz czas!




Weekendy rodzinne i tylko rodzinne.
Bo weekendy są nasze. To czas dla naszej trójki. Dla 3xA.
Będąc tutaj, na mini-urlopie mamy wszędzie bliżej. Korzystamy więc i wozimy się co chwilę w piękne miejsca. Place zabaw, centra handlowe, pogoria 3, a nie jak zwykle 4, parki.
I choć powiem Wam, że jest nam tu dobrze( a nawet lepiej niż dobrze) , to tęskni nam się już do domu. Niby jak w nim jesteśmy to narzekamy, na skaczących sąsiadów, szczekające psy, pety na praniu rzucone przez palaczy z góry... jednak chyba do tego się powoli przyzwyczailiśmy.
Teraz, będąc tutaj, nie umiem przyzwyczaić się do ciągłego szumu ulicy i jeżdżących aut zza oknem, do szczekającego co noc psa itp. Brakuje mi mojej łazienki, mojego łóżka, mojej kuchni, moich ubrań których nie spakowałam, a właśnie teraz chciałbym je użyć. Śmiejemy się z Arkiem, że w chwilach kiedy mamy ochotę wyprowadzić się z naszego mieszkania, bo wszystko doprowadza nas tam do szału, powinniśmy wyjechać, wyluzować zatęsknić. Tak przecież jest, że jak coś zaczyna irytować, przeszkadzać, złościć, wystarczy chwila oddechu, rozłąki by docenić co się ma. Choćby w mieszkaniu, czy związku. Kilka dni przerwy, a miłość jakby większa, jakby silniejsza. ;)
My na nowo pokochaliśmy nasze 44metry. Już niedługo i wracamy... a potem zacznę pisać :
" choleraaaaaa znowu skaczą mi nad głową.. tu się nie da mieszkać" ;D
Arek mnie uspokaja, że znajdzie na nich sposób. Śmieje się, że kupimy kino domowe i jak włączymy muzykę na fulla to przestaną skakać ;D 



Kto wie, może to jest myśl. No nic, lecę się szykować na obiad do rodziców, a Was zostawiam z Naszymi weekendowymi kadrami ;) Miłej niedzieli!













8 komentarzy:

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)