O tak!






Upał troszkę odpuścił... kilka stopni w dół, a od razu lepiej się żyje... albo żyłoby, gdyby nie okropny ból gardła  i łamanie w kościach. No cóż takie życie, jak nie urok.. to sami wiecie co...
O 15 z uśmiechem na ustach przywita mnie lekarka , która nie widziała mnie u siebie ponad dwa lata. W sumie niezły wynik. Teraz też bym nie poszła do niej, gdyby nie fakt, że Antek jakiś podejrzany jest. Był już katar, gorączka.. Tak więc boję się, że jeśli u mnie coś się rozwinie- przejmie to ode mnie. Zapobiegam więc.
Upał nie służył ani mnie ani Antkowi, ani Arkowi.. Ba! nawet pranie niebezpiecznie szybko stawało się nieprzyjemnie suche. Dosłownie wysuszone na wiór. Dziś schnie sobie delikatnie i przyjemnie, bez uporczywego ( póki co ) słońca.

Daszek nad suszarką pozwala mi zostawić je nawet na lekki deszcz oraz chroni przed upierdliwymi sąsiadami z góry, którzy są na tyle bezczelni, że rzucają mi do ogrodu pety, papier toaletowy, patyczki do uszu, puste opakowanie, ogryzki. Musieliśmy zrobić daszek , bo kiedyś niedogaszony pet spadł nam na wystawioną pościel z pierzem.. nie muszę chyba mówić co mogło się stać. Na głupotę tych ludzi  już chyba nie ma ratunku..

Ponieważ niższa temperatura daje mi więcej mocy, lecę główkować nad inspiracjami prezentowymi i wystrojem urodzinowym na drugie urodziny Antka ;) Jak macie jakieś fajne pomysły, podzielcie się proszę ;)



3 komentarze:

  1. Trzymajcie się w te upały i nie dajcie choróbskom, zwłaszcza przed urodzinami!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta pogoda jest okropna, aby szybko sie skonczyla.. zdrowka dla Was!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)