Satysfakcja.







Znasz to uczucie, kiedy wszystkie znaki na niebie mówią, iż nie dasz rady czegoś zrobić? Kiedy boli Cię każdy mięsień Twego ciała, a głowa pęka od natłoku myśli? Znasz to uczucie, kiedy podświadomie wmawiasz sobie, że jak dziś czegoś nie zrobisz to nic się nie stanie? A potem wstajesz, zaciskasz zęby, podwijasz rękawy i dajesz z siebie wszystko ile danego dnia dać możesz.
Tak. To satysfakcja. To ta przyjemność, uczucie zadowolenia które towarzyszą w takich chwilach.
Przezwyciężanie własnych słabości. Chwila udowodnienia sobie, na ile nas stać, że możemy więcej i więcej. Wiecie, że im więcej mamy na głowie, im więcej wykonać musimy ważnych spraw, tym lepiej idzie nam znalezienie na to wszystko wystarczającą ilość czasu?  Kiedy nie pracowałam, nie miałam dziecka, godziny uciekały mi przez palce, a ja nie mogłam się z niczym wyrobić. Później zaczęłam pracować i organizacja moja przybrała inny wymiar. Nagle znalazł się czas na lepienie pierogów, porządki, domowe obiadki i zabiegi Spa. Teraz mam Antka, który jest absorbującym dzieckiem, a  mąż wraca z pracy niemal na jego kąpanie. Mimo to znajduję czas na przygotowanie sobie 5 posiłków, na jedzenie dla reszty domowników, na porządki, ćwiczenia, długie spacery z synem, czas na blog, a nawet na przeczytanie ( kilku, bo kilku stron  ale zawsze coś) książki. Wieczorem kiedy Antoś śpi już smacznie w łóżku, ja zasiadam na kanapie i czuję to.. czuję jak ogrania mnie SATYSFAKCJA. Bo dałam radę. Bo dzień bym wypełniony po brzegi. Bo dałam z siebie wszystko.



Także jak na wyżej załączonym zdjęciu, spinam tyłek i lecę wyciskać siódme poty. Mam moc!


16 komentarzy:

  1. Niesamowite jest to, że im mniej czasu mamy tym bardziej efektywnie go wykorzystujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, zauważyłam to samo. nigdy nie potrafię sie zorganizować, gdy mam za dużo wolnego czasu, ale gdy muszę wykonywać jedną czynność od razu po drugiej, żeby się wyrobić, zdecydowanie lepiej mi wszystko wychodzi :)

      Usuń
  2. Heheh masz rację ;) ja mam to samo. Teraz rzadko kiedy zostaje mi "coś" na następny dzień ze swoich planów.. Jak tak się dzieje, następnym razem wstaję wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie mam ten problem, że nie potrafię wstać wcześnie sama z siebie. Zatem wszystko muszę zrobić na już ;D

      Usuń
  3. Tak bywa,ze im mnij mamy czasu tym wiecej zrobimy. Czasem sie zastanawiam co robilam przed narodzinami synka, ktory urodzil sie5lat po slubie. Mialam ful czasu na wszystko, to tez bylo fajne i zperspektywy lubimy to z mezem wspominac jak bylismy wolni jak dziki w panstwowym lesie:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehhh.. żebym ja tak potrafiła :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz do sprzątania tylko 40 pare metrów i męża na weekend...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmień męża, jeśli pracuje w weekendy i kup mniejsze mieszkanie- najlepiej kawalerkę.

      Usuń
    2. 40 metrow czassmi gorzej sie sprzata niz 70,bo to mala powierzchnua na ktorej wszystko musi miec swoje miejsce. Wiem,bo sama mieszkam na 40m:-)

      Usuń
    3. Megi, Anonim i tak nie zrozumie ;) Jednak masz rację ;)

      Usuń
    4. Drogi Anonimie, Twoje dalsze komentarze nie będą publikowane. Nie narzekasz, a podła jesteś Ty. Prowokujesz, prowokujesz.. uwierz,że dla chcącego nic trudnego i anonimowa już nie jesteś. chcesz się dalej tak ośmieszać, proszę. Pisz ile wlezie, a Twój komentarz i tak nie zawita na bloga. To dalej, stukaj tymi swoimi złośliwymi palcami w klawiaturę. Dajesz!

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)