Co Warto zabrać, na spontaniczny weekend z dzieckiem?

Spontaniczność. Tak dobrze znana nam była za czasów przed ślubnych. Leżenie w piątkowy wieczór o 22 w piżamach i sms od przyjaciół czy idziemy do baru. Odpowiedź była prosta. 10 minut później już piliśmy razem piwo, a 2 godziny później moczyliśmy nogi w naszej Pogorii. Co  myśmy z tymi ludźmi nie przeżyli?! Spontaniczny wyjazd do Wadowic, do Inwałdu czy ekhmmm piknik na zielonej. Pamiętasz Roxi?
Spontaniczność dalej w nas siedzi, jednak teraz ma inny wymiar. Taki bardziej odpowiedzialny i rozsądny.  Choć, ostatnio przeszliśmy trochę samych siebie, gdy wracając wieczorem od rodziców do domu , podjęliśmy decyzję, że w nocy wyjeżdżamy na wieś na 4 dni. Jeden telefon by załatwić urlop, szybkie pakowanie, polegające głównie na skupianiu się co zabrać Antkowi ( bowiem nam same majtki, skarpetki, 4 koszulki i 2 pary spodni do szczęścia były potrzebne) i po 3 w nocy już byliśmy w drodze do dziadków. Pomysł ten i spontaniczność okazała się być strzałem w dziesiątkę!
Ciekawi jesteście, co jest moją listą TOP to wyjazdów rodzinnych? Patrzcie poniżej!


1. Ubrania. No oczywiste powiecie. Jednak, kiedy wyjeżdżamy i większość czasu spędzać będziemy w plenerze, dobór ubrań ma tu większe znaczenie. Bawię się wtedy z stylistkę mody i dobieram sobie czy Antkowi ciekawe kompozycje. Między innymi, zabrałam dwie pary portasków od ZUFIZO. Proponuję Wam szybko dokończyć mój cudowny post, zostawić miły komentarz, dzięki któremu obrosnę w piórka i szybkusiem przeskoczyć na stronę Zufizo!  Jakież tam cudowności można znaleźć to głowa mała. Od pieluch wielorazowych, przez koce na ubraniach skończywszy.  Ja zaopatrzyłam  Antka w pumpy( chrząszcze, serce)   i t-shirt wesołe zebry.   Teściowa nazwa ten styl " genderowym" mnie jednak bardzo się on podoba ;) 









2. Aparat. Bez niego nie byłoby tych pięknych zdjęć, a post bez zdjęć jest taki pusty i smutny.  Aparat noszę ze sobą wszędzie. Albumy powoli nie mają miejsca w naszym małym mieszkanku, a co roku wywołuję łącznie z 1000 zdjęć!  Co się dziwić jak przez ten sam wyjazd zrobiłam ich  ponad tysiąc i większość zachwyca mnie ogromnie!










3. Rower. Stał się przyjacielem Antka tego lata. Jeździ na nim godzinami. Szczęśliwy i uśmiechnięty gna przed siebie. Biegówkę posiadamy firmy PILCH. Jest lekka, porządnie wykonana, zwinna i odporna na Antka ;D Serio! Taką właściwość " Odporność na syna Panny0ceanny" powinna wpisać sobie firma Pilch na stronie. Może zwiększy się dzięki temu sprzedaż ;)



4. Kalosze. Nasze, kupione na wyprzedaży w CCC za całe 25zł, jednak trwałe i chyba wygodne, bo Antoś potrafi przebywać w nich nawet 5 godzin ( jak ostatnio).  Kalosze wzięliśmy w ostatniej chwili i był to strzał w dziesiątkę, bo pogoda znacząco się pogorszyła wraz z naszym przyjazdem. 





























11 komentarzy:

  1. Też jeszcze pamiętam te czasy sprzed ery Młodego... Aż nierealne wydaje mi się teraz takie życie.

    OdpowiedzUsuń
  2. My jestesmy specami od tych spontanicznych. :) Ciuszki 'cebulkowe' czyli na każdą pogodę, buty, ulubione zabawki, leki, przekąski, śpiworki (jeśli namiot), przybory toaletowe. Właściwie czy się jedzie na 3 dni czy na dwa tygodnie dla dziecka zabiera się to samo, i prawie tyle samo...

    OdpowiedzUsuń
  3. widać, że nie zapomnieliśmy o dobrym humorze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. widać, że nie zapomnieliście o najważniejszym - dobrym humorze :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)