In współpraca

I wtedy przyszedł ... Box.



Smutki, smuteczki, smuteniunieczki... Są czasem takie dni, nawet w życiu najszczęśliwszych i najpogodniejszych ludzi świata. Ja sama staram się cieszyć z tego co mam, dostrzegać najmniejsze radości i czerpać pozytywną energię z codziennych porcji szczęścia. Jednak przychodzi taki dzień, kiedy ciężko wstać z łóżka, kiedy uśmiech ukochanych i bliskich osób nie jest w stanie poprawić samopoczucia. Kiedy nic się nie udaje, wszystko leci z rąk i jedynie o czym się marzy, to chwila ciszy, spokoju i sen. Każda matka, wie jednak, że nie może pozwolić sobie na taki luksus wyciszenia i spędzenia depresyjno-nostalgicznego dnia w łóżku. Jest dziecko którym trzeba się zająć, są obowiązki, wszelkie potrzeby, które trzeba zaspokoić.
Tak więc, zły nastrój, ciężki dzień, kiepski humor muszą poczekać. Poczekać jakieś 20 lat, wtedy będę miała kilka lat na regeneracje, bo później pewnie przybędą wnuki, a wraz z nimi obowiązki. Ponosiło mnie nie? Przeszłam już do czasów gdzie mam prawie 50tkę na karku ;D

No ale wracajmy do tematu, mojego ostatnio ciężkiego i smutnego dnia. Wstałam wcześnie, bo Antka obudziły dźwięki pakującego się do pracy taty. Kiedy udało mu się wygramolić z łóżka, otworzyć drzwi i wykrzyczeć głośne TATA,  Arek właśnie przekręcał klucze w drzwiach. Na zegarku 6.30- pomyślałam " to sen, to nie dzieje się naprawdę" . Swoją drogą jakie to dziwne. Kiedyś nie spałam po nocach, bądź budziłam się co 2-3 godziny, a nasz dzień zaczynał się po 5tej. Człowiek funkcjonował w miarę normalnie. Po 10 miesiącu życia Antek zaczął przesypiać pięknie noce do późnych (8-9) godzin porannych - z małymi wyjątkami na wychodzące zęby, choroby, kłócący się sąsiedzi- wtedy wstawał wcześniej. Człowiek szybko zapomniał o ciężkich nocach i przyzwyczaił się do luksusu i śpiącego dziecka od 21 do 9 rano do tego stopnia, że pobudka  o raptem 2,5 godziny wcześniej wydawała się być tragedią i sprawiała, że w oczach pojawiały się łzy rozpaczy.
Więc o tej 6:30 wstałam półprzytomna, zrobiłam Antkowi kaszkę, wręczyłam nocnik, dałam zabawki, włączyłam bajki i powiedziałam " Radź sobie sam" . Wróciłam do łóżka, zakryłam twarzy, uszy, poduszką, przykryłam się szczelnie i udawałam, że mnie nie ma.
Po godzinie porannego leniwego wylegiwania, musiałam jednak zwlec swe ciało i przejść do codziennych obowiązków. Wiedziałam, że godzinę, dwie, Antek da sobie radę ale później musi coś zjeść, muszę go ubrać, wyjść na spacer, zrobić obiad... Z każdą minutą, godziną humor powoli, krok po kroczku jakby procentował ku wyższej nocie.  Zaczęłam sprzątać, umyłam okna, mieszkanie błyszczało od mojego tarcia szmatą.  Zrobiłam pyszny obiad, byłam na długim spacerze z synem, a w drodze powrotnej do domu minęłam się z Panem kurierem, który już mnie zna i na mój widok powiedział:
- Tak myślałem, że w taką pogodę Pani pewnie na spacerze z synkiem. Proszę paczka dla Pani.

Uradowana, wróciłam więc do domu. Umyliśmy ręce, zjedliśmy drugie śniadanie, popijając ciepłą herbatką z cytryną i wzięłam się za otwieranie Paczki. Radość była większa z dwóch powodów:
1. To przesyłka od BonBonBaby - czyli nigdy nie wiem co zawiera box.
2. Tym razem wybrałam pudełko dla przyszłej mamy. Nie, nie jestem w ciąży ale po konsultacji z właścicielkami firmy stwierdziłam, że skoro prezentuję Wam co miesiąc boxy, to może czyta mnie, jakaś przyszła mamusia, która chciałabym zamówić dla siebie i swojego małego maluszka paczkę.  Dlatego tak jednorazowo wybrałam opcję Box dla przyszłej mamy .








Humor poprawiał mi się z każdym wyciąganym produktem.
Miś Da-da - malutki, milutki, słodki z możliwością zawieszenia w łóżeczku, kołysce, wózku, foteliku. Schowałam do szafy raz z ze skarpetkami Minimal Love i poczułam, że mój instynkt macierzyński za chwilę wybuchnie. Te dwa produkty będą może potrzebne za jakiś czas, życie pokaże.



Trzecim produktem była maska do włosów Wax NaturalClassic, której konsystencja i zapach bardzo przypadł mi do gustu. Może odżywka plus olej kokosowy, który używam zregenerują moje włosy.


Efektima dodała do paczki delikatne chusteczki do higieny intymnej, które idealnie sprawdzą się w damskiej torebce i w sytuacjach awaryjnych- kiedy to korzystamy z toalet publicznych.




Vaseline wymyśliło świetny balsam do ciała w sprayu. Boskie to! Psik, psik szybkie wmasowanie w ciało i już. A balsam błyskawicznie nawilża ciało i nie pozostawia tłustej powłoki na nim-  dzięki czemu moja kanapa nie błyszczy, kiedy na niej siadam ;D


I coś dla mamy. Kikimora i ciekawe artykuły, inspirujące zdjęcia  i fajny styl. Przeczytałam od deski do deski w pewien wieczór.


Tego dnia na Facebooku Panna0ceanna napisałam tak:

"To był dobry dzień! Zapowiadał się, bardzo źle. Antek wstał po 6tej i klęłam to w myślach i zatykałam uszy poduszkami, udając, że nie słyszę jego potrzeb. Chciałam SPAĆ!. Z pomocą "przyszła" siostra, która rzuciła hasłem " wykorzystaj to, że dziś wstałaś wcześniej. Doba zyskała kilka godzin więcej". Początkowo ją wyśmiałam, a chwilę później skoczyłam na nogi niczym zwinna sarenka, zrobiłam śniadanie i ustalałam plan dnia. O 10:30 byłam już z Antek na spacerze, a za mną było mycie okien, 2 prania, odsuwanie mebli i czyszczenie/mycie podłóg, zmiana pościeli, wysprzątanie łazienki, kuchni, porządek w lodówce i szafie z ciuchami, wieszanie firanek. Nie sądziłam, że w 3 godziny jestem w stanie zrobić takie niemal generalne porządki. Po powrocie zrobiłam ekspresowe Wegeburgery, za które zostałam wychwalona przez męża i tatę. Zaliczyłam też kolejny, długi spacer z synem, a teraz leżę z nim i oglądamy Mini-mini ( a co! należy nam się!).
Moja doba wydłużyła się o około 2 godziny, a ja czuję się z tym wyśmienicie!
Miłego wieczorka!"



I mimo wszystko był to dobry dzień. Bycie matką to brak czasu na doły, załamania spowodowane niewyspaniem, zmęczeniem czy brakiem humoru. Mając dziecko musimy zacisnąć zęby i iść przed siebie, bo mamy dla kogo.

Polecane posty

17 komentarze:

  1. jaki miś!!! mój okruszek w brzuszku jest wielkości mojej dłoni, czyli z tego co widze jak ten miś właśnie. wzruszyłam się. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojojoj ;) też tak porównywałam Antka do miśków ;D

      Usuń
  2. Jesteś bardzo dobrze zorganizowana, czytając Ciebie wyobrażam sobie Twój ład i porządek, tą świeżość w Waszym mieszkaniu :) Nic tylko brać przykład :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób mi to mówi kiedy przychodzi do mnie do domu, choć czasem ma niezły sajgon- uwierz. Ale takie zorganizowanie i czasem chora pedanteria jest męcząca ;) nie zasnę jak mam np pełen zlew naczyń, albo okropnie brudną podłogę... no chyba, że jestem chora ;) To choroba, powinni mnie leczyć ;D

      Usuń
    2. Podpisuję się pod komentarzem koleżanki. I nie chodzi tylko o porządek w stylu wysterylizowanej izolatki, bo nie o to chodzi w Domu.

      Usuń
  3. też mam czasem takie dni. Czasem chcę ucieć.. ale wiem, ze się nie da, ze nie mogę. Muszę być tu i dać z siebie wszystko.... ale wiesz to dobrze, że są takie dni.. doceniamy po nich zwykle to co mamy.
    Cieszę się, że piszesz o tym, ze nie ukrywasz swoich negatywnych emocji, jakiś małych załamań. Tak trzymaj!
    Ślę pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! To miłe, że doceniasz takie rzeczy ;)

      Usuń
  4. Jesteś bardzo prawdziwa w tym co piszesz, bo pokazujesz też te gorsze chwile... Fajnie się tak czyta autentycznego człowieka!
    Miś z pudełka jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;***********
      O tak! I taki maleńki, milutki i słodki <3

      Usuń
  5. Ja się cały czas zastanawiam czy zamówić. Jestem w ciąży, ale edycja wrześniowa fajniejsza dla mam, bo tam był cudny kocyk.

    OdpowiedzUsuń
  6. czaje się od dobrego roku żeby zaryzykować i się skusić ale jakoś nie mogę ... ehhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może spróbuj z tym pośrednim zestawem? ;)

      Usuń
  7. Fajny zestaw chociaż ja już mam mój plan macierzyński zrealizowany. :) I już pozbyłam się wszystkiego dla ciężarnych i maluszków ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Fajny ten box! Mój syn ma 2 miesiące, może czas pomyśleć o boxie ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurcze słyszałam o kosmetycznych ale o dziecięćych nie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM