Między szybami, a przepisami.




Pozwólcie, że zacznę od małej powiedzmy anegdotki.
Rozmawiam właśnie z koleżanką, która chciała kilka moich FIT przepisów. Pisze jej te moje wypociny, dokładnie instruuję co i jak, a ta mi o o jakiś szybach do ich firmy budowlanej pisze. Ja, matka, Hause manager, kuchareczka, a ta mi maszynach opowiada. I pytania zadaje, co sądzę o tej, a co o tej... Więc ja, żeby nie wyjść na głupka, zagłębiam się w temat, czytam, edukuję na szybko, by parę trafnych uwag móc rzucić. Przeglądam serwisy, wpadam w wir wiedzy i już nawet zaczynają mi się te cholerne szyby podobać...już nawet sama bym jedną kupiła....( jak np. http://www.serwis-kop.pl/kategoria/czesci-jcb/szyby )
I wiecie co, ja jej piszę, że sorry starałam się ale mało co rozumiem z tego i mogę jej pomóc najwyżej kolor tych szyb wybrać, bo się nie znam zupełnie na tym.. a ona na to ( teraz najlepsze), Baśka jak to się nie znasz?!
Baśka?!?!?!?!Okazało się, że to nie do mnie miała pisać odnośnie tych szyb ;D  Dobre nie? ;D

Ale skoro w temacie Tych zacnych przepisów jesteśmy, to już tu zostańmy. Po ostatniej porcji zdjęć na facebooku, instagramie i snapchacie zalewacie mnie masą maili i pytań. Otóż większość moich przepisów ma swój początek w książkach kulinarnych- a ja je modyfikuję, zmieniam, dokształcam po swojemu. Rzadko robię przepis kropka w kropkę jak z przepisu. Ostatnio korzystam z tych, trzech książek:



Kiedy nie mam weny i pomysłów, sięgam po Ewkę, bo u niej wszystkie produkty są Fit, mało co muszę zmieniać, idę wtedy na łatwiznę, otwieram książkę i jadę z tym koksem jak to mówią. Kiedy mam na coś ochotę, a sama nie wiem na co, otwieram Pascala i Okrasę, szukam, modyfikuję, zamieniam, bawię się i tworzę zdrowe cuda. Nie trzeba bowiem zaopatrywać się jedynie w książki FIT. Zwykłe przepisy tez są dobre, wystarczy użyć wyobraźni, pozamieniać to co kaloryczne, tłuste i niezdrowe i działać.;)  Ostatnio w moje ręce trafiła książka Marty Dymek- Jadłonomia. Jestem zachwycona jej pomysłami! CUDA, no cuda tam są! Polecam każdemu.  Jedyny minus daję za słabe doprawianie potraw, ja uwielbiam czuć wyraźny smak dania, więc u mnie w kuchni przypraw jest dużo.  Dziś chciałam Wam przedstawić kilka przepisów z tej ostatniej pozycji książkowej, jednak po moich małych modyfikacjach ;)

1. Smalczyk z fasoli.


Ugotowaną kaszę wymieszałam z olejem kokosowym i przyprawami i rozłożyłam na papierze do pieczenia. Blaszkę z kaszą wstawiłam do rozgrzanego piekarnika i piekłam 18 minut w temp. 200 stopni. 
Obraną cebulkę i jabłko pokroiłam bardzo drobno w kostkę i podsmażyłam na patelni z resztą oleju kokosowego, liściem laurowym, zielem angielskim, cukrem i przyprawami.  Kiedy cebulka ładnie się zarumieniła, zdjęłam patelnię z ognia. 
Ugotowaną fasolę, zblendowałam na gładką masę wraz z ziołami.  Dodałam chrupiącą kaszę i podsmażone jabłka z cebulą ( wyjęłam liście laurowe i ziele).  Całość wymieszałam i doprawiłam do smaku. 
PYCHOTKA!












2. Ciasto dyniowe.
Wg oryginalnego przepisu wygląda tak:






U mnie zamiast mleka roślinnego było krowie, zamiast mąki pszennej- jaglana. Nie dałam też gałki, zmniejszyłam znacząco ilość cukru, a dodałam startą, słodką marchewkę.
Ciasto pierwszego dnia, kroi się ciężko, bo troszkę się "rozwala". Na drugi dzień było już ok. Jest wilgotne, słodkie i pyszne. Przypomina w smaku piernik w połączeniu z babką piaskową.












3. Wegeburgery.


Wszystkie składniki mieszamy ze sobą i lepimy burgery,a jeśli farsz nie jest lepki, podlewamy troszkę wodą i dodajemy bułki.  Burgery układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Całość pieczemy około 30-35 minut, a 10 minut przed końcem przewracamy kotlety na drugą stronę.
Burgery można jeść z ziemniaczkami i surówką, bądź w postaci Wegeburgerów. Ja kupiłam bułki pełnoziarniste, sałatę, pomidory, ogórki kiszone, cebulę, musztardę i zajadaliśmy się wszyscy tym boskim daniem!





Ps. Pierwowzory przepisów pochodzą od Jadłonomi i z całego serca polecam Wam tę książkę!! Ja je troszkę zmodyfikowałam i dopieściłam. Jeśli chodzi o przyprawy musicie spróbować sami, ja lubię konkret, lubię czuć wyraźne smaki, dlatego też nie daję szczypty przypraw a dużą ich ilość.


Komentarze

  1. ciasta dyniowego jeszcze nie jadłam, ale zupę uwielbiam
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. fajowe, szczególnie te burgery ^^


    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja siostra taka zdolna kucharka, wszyscy chwalą i ja sama oprzeć się nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba wpadnę kiedyś do Ciebie na obiadek ;) Oczywiście połączony z deserem :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też rzadko kiedy robię przepisy kropka w kropkę z artykułu czy książki (wyjątek stanowią ciasta, bo tam proporcje mają kluczowe znaczenie). Podoba mi się ten przepis na smalczyk -wypróbuję na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam i daj znać jak zrobisz czy Ci smakował ;)

      Usuń
  6. Fajnie to wygląda i w dodatku fit :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż za pyszności :) Szczególnie ciasto mnie zainteresowało, bo lgnę do słodkiego jak pszczoły do miodu ;) Musiałabym nauczyć się przyrządzać przede wszystkim właśnie takie zdrowe zamienniki słodyczy, żebym mogła bezkarnie je sobie pałaszować.

    A widzisz, teraz coś niecoś wiesz o szybach :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Od Ciebie zjadlabym wszystko w ciemno:-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Popularne posty