Pasta pomidorowa by Panna0ceanna.







Był wieczór. Znużona i zmęczona zasiadłam wreszcie na kanapę. Wyłożyłam nogi, zamknęłam oczy i snułam plany na kolejny dzień. Ciekawym jest, że uczucie relaksu odkąd pojawił się Antek, przychodzi mi szybko. 10-15  minut spokoju, ciszy, i umysł wypoczęty, a ja jakby mam więcej sił i energii do działania miała. 
Zasiadłam jeszcze  przed komputer by wreszcie poczytać o intrygujących mnie od dłuższego czasu funkcjach Chrome CRM, ten system crm zaciekawia mnie od dawna. Poczytałam chwilę, dokształciłam się odrobinkę, bo moją uwagę zwróciły muszki krążące między pokojem a kuchnią.  Co się dziwić jak w kuchni ponad kilogram pomidorów zalegało. Szybko więc wymyśliłam, że coś trzeba z nich zrobić. Pomysł padł na pastę pomidorową by Panna0ceanna.  Jeśli jesteście ciekawi jak zrobić takie pyszności to zapraszam poniżej.


Pomidorki, kroimy na ćwiartki i  przyprawiamy solą, pieprzem, bazylią i ziołami( ja użyłam tych ze SKWORCU). Polewamy oliwą z oliwek i wykładamy na blaszkę. Dorzucamy ząbki czosnku. Całość pieczemy 40 minut.
Wystudzone pomidorki blendujemy wraz z obranym czosnkiem. Dorzucamy cebulę i oliwki i ponownie  blendujemy. 
Całość przekładamy do słoiczka i cieszymy się pyszną pastą ;) U nas znikła w dwa dni!
Dajcie znać czy Wam smakowała!









11 komentarzy:

  1. Basia kocha pomidory więc muszę koniecznie wypróbować twój przepis ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie bym ją zrobiła, ale pomidorów jeszcze nie jem by nie uczuliły Młodego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A uczulałby dotychczas? Może nie ma alergii ? ;) Bądź dobrej myśli ;)

      Usuń
  3. Jako że jestem pomidorożercą to po popołudniowym spacerze z Młodym zabieram się do roboty:D

    OdpowiedzUsuń
  4. oo mniam, to musi się świetnie nadawać jako sos do makaronu też :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o tak! pyszności to są Aga, pyszności! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm a to nie podchodzi wodą? całkiem smakowicie wygląda ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, kiedyś trafiłam na takie pomidory, że dużo wody było. Wzięłam je wtedy na patelnię i pozbyłam się wody przez odparowanie jej.:-)

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)