In

Wyczerpana siostra.

Praca, studia, wkraczanie w dorosłość nie należą do najprzyjemniejszych momentów.. To takie zderzenie z brutalną rzeczywistością , które może zaboleć.
Pamiętam jak dziś, dzień kiedy zaczęłam studia... Zakochana po uszy w Arku, chciałam najwięcej czasu spędzać właśnie z nim. Siedzieć całymi dniami w parku w jego towarzystwie, chodzić do kina, patrzeć godzinami w oczy. Los tak chciał, że wylądowaliśmy na jednym kierunku, na jednych studiach, na jednym roku.  Studia zaoczne, a w tygodniu praca - która dawała mi w kość przez kolejne 3 lata. Głównie to może nie praca, bo punkt usług poligraficznych na którym pracowałam do jakiś super ruchliwych nie należał i często miałam chwilę spokoju, jednak dojazdy i powrotu bywały męczące, zwłaszcza jak przeprowadziłam się do aktualnego mieszkania i często dojazd w jedną stronę trwał 1,5-2 godziny plus tyle samo powrót. Studia, które w trybie zaocznym odbywają się w ekspresowym tempie, sprawiały, że przez pierwsze miesiące nie umiałam się przyzwyczaić do ilości wiedzy jaka była mi wbijana do głowy przez te dwa dni... Pamiętam jak dziś zajęcia : mapowanie strumienia wartości po których nie rozumiałam nic. Każdy z grupy się porozrzedzali do domu,a ja zostałam z pustką w głowie. Wtedy pomyślałam, że to cudownie być ze swoim partnerem(później)/ narzeczonym ( później) mężem w grupie, gdzie mogę poprosić go o pomoc i wyjaśnienie wszystkich tematów z tego przedmiotu. Później nie okazało się to takie fajne, bo wszelkie projekty 2 osobowe robiliśmy razem, w efekcie czego ja robiłam je sama ;D Taki mąż cwany był!
Na studiach się widywaliśmy rzecz jasna- nie ma co ukrywać, w tygodniu było różnie- gdyż i ja i Arek pracowaliśmy. Byliśmy wyczerpani i zmęczeni. Po przyjściu z pracy trzeba było się uczyć, robić projekty, pisać prace.  Nie było łatwo, jednak wspominamy teraz ten czas z uśmiechem na twarzy i chętnie byśmy do nich wrócili.
Czemu o tym pisze spytacie?
A no temu, iż moja siostra jest teraz w takiej podobnej sytuacji. Ma małe załamanie, bo pierwszy tydzień studiów ją wykańcza, wstaje biedna po 4 rano żeby dojechać na pociąg i być na czas na uczelni. Cierpi na tym jej samopoczucie, jej miłość i ułożony do nie tak dawna tryb dnia. Wiem jednak, że sobie poradzi, bo z doświadczenia wiem, że im więcej człowiek ma na głowie, tym lepiej potrafi to wszystko ogarnąć. Choćby przykład, teraz z tą moją pracą. Dwa duże zlecenia, trzecie mniejsze - masa roboty. Pierwsze 2-3 dni to były kosmos. Chciało mi się płakać, byłam nerwowa, zła i sfrustrowana. Jednak po tych trzech dniach wypracowałam swój system, nowy plan dnia i dzięki temu znowu znajduje czas na gotowanie, sprzątanie, dwa spacery z synem, czas dla siebie, na blog, na wykonanie przyjętych zleceń.  Grunt to pozytywne myślenie i wiara w to, że się uda!
Także droga siostrzyczko, wszystko się ułoży! Za tydzień, dwa, będziesz już mądrzejsza o swoje doświadczenia. Będziesz miała nowy rytm dnia, a w nim znajdziesz czas na wszystko - uwierz mi! Może nie będziesz miała czasu na 3 godziny ćwiczeń, a godzinę i czasu wolnego tyle ile miałaś - ale dasz radę!
 A miłość- no cóż..- jeśli jest prawdziwa, silna i taka forever to przetrwa wszystko- i wzloty i upadki i chwilę rozłąki! ;) Uszy do góry blondynko i ruszaj w świat z uśmiechem ;*

Polecane posty

17 komentarze:

  1. Jesteś kochana... Dziękuję za wsparcie, mam nadzieję, że ja także się przestawię na nowe tryby. :*:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze chciałam mieć siostrę :) A mam braci.. ;) Zgadzam się z tym , że czym więcej mamy do zrobienia tym lepiej się organizujemy ( kobiety są wielozadaniowe ! ).

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna ta Wasza historia, znałam na studiach taką parę, ciekawe czy też im się udało. :) Powodzenia, i mocy dla siostry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby i im się udało ;) ja wygrałam swoje szczęście, choć dziś miałam ochotę temu szczęściu głowę urwać! ;D

      Usuń
  4. Dokładnie świetnie napisane. Do góry głowa siostro :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje motto - im więcej na głowie tym człowiek więcej czasu znajdzie dla siebie i wszystko ogarnie. Fajna z Ciebie siostra - mam nadzieję, że moje córy także będą się tak wspierać. Teraz to różnie z tym bywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki za Twoją siostrę :) Swoją drogą kochana z ciebie siostra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem idealna ;D Czasem jestem dla niej okropna ;D

      Usuń
  7. Trzymam kciuki za Twoją siostrę -na pewno się wszystko ułoży. Najgorzej chyba boli brak wakacji....raptem marnych dwadzieścia dni ;) Potem też i do tego człowiek się przyzwyczaja.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM