Kura domowa lubi gadżety?




W kuchni spędzam znaczą część swoje dnia. Mam do niej blisko - ponieważ posiadam salon z Aneksem kuchennym, dlatego co tylko na nią spojrzę z pokoju, to albo coś w niej poprawię , albo coś przestawię, a to zobaczę, że banany już średniej świeżości i pora upiec chleb bananowy. Co chwilę coś wpada mi do głowy. Szykują się małe zmiany w wizerunku tej przestrzeni, o których niebawem będzie na blogu, a jak idą zmiany, to zaczynam mieć ochotę na zmianę dodatków kuchennych, gadżetów i wszelkich cudów związanych z tą właśnie strefą kulinarną, która osobiście mnie kręci, inspiruje i interesuje. 
Lubie otaczać się ładnymi rzeczami. Twierdzę, że cechują one nas samych. Uważam, że wchodząc do danego pomieszczenia, mieszkania, możemy dużo powiedzieć o osobach w nim mieszkających. Mnie  na przykład zaczyna przytłaczać różnorodność produktów. Koszyczek  w paski, koszyczek w kratkę, koszyczek różowy, zielony, granatowy. Lubię jak wszystko do siebie pasuje i współgra - co nie znaczy, ze wszystko ma być białe czy w jednej tonacji.  Eksperymentować trzeba, dlatego właśnie to robię, a pierwsze efekty poznacie mam nadzieję w przyszłym tygodniu. Ostatnio dużo się mówi o wszelkich gadżetach kuchennych, salonowych, łazienkowych. Podobno w każdym domu powinny znaleźć się taki rzeczy. Osobiście  nie mam wielu takich sprzętów, jednak przeglądając różne oferty sklepów internetowych można natknąć się na tego typu akcesoria.  Ze sklepu jaki ostatnio namiętnie oglądam(https://www.bellodecor.com.pl/) , ze względu na fajne pomysły i rozwiązania, spodobały mi się szalenie trzy produkty i gdyby nie ich cena, zapewne już pakowałabym je do koszyka i wciskała  sobie pod choinkę na nadchodzące święta ;D
Czajnik karafka. No rozkłada mnie na łopatki, choć mój mąż nie wie zupełnie czym ja się zachwycam. A no tą prostotą, pomysłem i  wyglądem. Ubolewam jednak nad ceną, która wbiła mnie w fotel, jednak porównując do innych nowoczesnych sprzętów wypada tak samo. Widać nowe trendy muszą się cenić. ;)

Chlebak powiecie nic szałowego, a jednak we mnie owy szał wzbudził. Pokrywka to eko skóra , którą "zwijamy", podnosimy, wyginamy gdy chcemy wyjąć pieczywo.  To ciekawy patent, który nadaje kuchni oryginalności, a przy tym jest funkcjonalny. 

Mini grill. Extra pomysł, choć to zdecydowanie nie gadżet do kuchni.  " Naczynie" możemy wyciągnąć, powkładać do niego mięso, zamarynować, włożyć do lodówki i wyjąć dopiero w dniu grillowania. Torba na grilla posiada kieszeń termiczną, dzięki czemu utrzymuje temperaturę przechowywanych w niej produktów. Jeśli chodzi o nasze potrzeby to jest to sprzęt akurat dla nas. Na większe grille jeździmy do teściów, a z takim mniejszym możemy wyruszyć gdzieś sami i w naszym gronie coś upichcić ;)


Niby takie zwykłe produkty, a jednak wywołały u mnie efekty wow.  Te jednak gadżety raczej zostaną w mojej sferze marzeń. Osobiście zaczynam mieć ostatnio manie na porcelanę, uroczy serwis obiadowy, kawowy. Piękne talerze, kubki, maselniczkę, wazę na niedzielną zupę, miseczki .... Nie wiem czy to efekt jakiegoś starzenia się, czy od tak nastał ten moment kiedy zaczynam pragnąć jadać posiłki w pięknej zastawie, na której mogę serwować swoje dania dla najbliższych. I chyba to właśnie będą moje gadżety - to chyba na nie będę odkładała swe zaskórniaki, by kiedyś przy stole ( którego wiem, ze ze czasem się dorobię- nie wiem jak ale gdzieś go wcisnę w to nasze mieszkanie) usiąść  i zjeść z nich smakowite dania!

10 komentarzy:

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)