Lekcja wyniesiona z domu


Są rzeczy, tematy, tradycje, które rodzice wpajają nam od urodzenia. Świętowanie urodzin, imienin, szykowanie potraw świątecznych, ubieranie choinki, miłość do książek, szacunek do bliźniego... Można wymieniać godzinami, wszystko to co przez cały okres życia i mieszkania z rodzicami wynosimy z domu. Kiedy pojawia się na świecie mały człowiek powstały z naszej krwi i kości, zaczynamy myśleć nad tym czego my-rodzice chcemy go nauczyć, co chcemy w nimi zaszczepić...
Wszystkie zdjęcia obrazów, dzieł sztuki, rysunków, grafiki cyfrowej jakie zobaczycie w dzisiejszym poście pochodzą ze strony GALLERY STORE . Jest to strona, która ujęła mnie pomysłem utworzenia galerii internetowej, która skupia w swoich pracach dzieła artystów z pasją, pomysłem oraz talentem. To co mi się podoba najbardziej to fakt, iż znajdzie tu głównie dzieła młodych ludzi, którzy swym rześkim spojrzeniem na styl obrazu  nadają mu oryginalny wygląd. Firma Gallery Store  sprzedaje  te piękne dzieła wraz z certyfikatem autentyczności. Wybrałam ich prace do dzisiejszego postu, bo idealnie pokazują każdą sferę życia. Pasję, naukę, cierpienie, marzenia. W takich dziełach jest wszystko, ukryte pod pędzlem, w fotografii, na papierze... dosłownie wszystko...całe życie...

Każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Dąży do zapewnienia mu jak najlepszej przyszłości. Nie chce by dziecko popełniło jego błędy życiowe, chce je od nich ustrzec, ocalić. Jednak nie możemy dzieci otoczyć bańką mydlaną, która będzie je chroniła od smaku porażki, bólu, goryczy. Niestety, choć serce pękać nam będzie widząc ich łzy i cierpiące oczy, musimy pozwolić im poznać też te ciemne strony w życiu.  Nasza mała kopia musi zmierzyć się z tym co dobre i tym co złe. Musi nauczyć się radzić sobie z emocjami, stresem, lękiem czy bólem. Naszą rolą jest pokazać im, że wszystko da się przeżyć, że nawet to co brutalne i straszne jesteśmy w stanie wziąć na swoje barki i udźwignąć ten ciężar. To my jesteśmy często tymi, z których nasze pociechy wezmą przykład, więc nasza w tym rola by taką ważną lekcję z życia wyniosły z domu.




Kiedy byłam mała, tata wybierał mi lektury, które on jako dziecko uwielbiał i wręczał mi je do czytania. Początkowo się oburzałam, bo czułam lekki przymus z jego strony, a teraz jestem mu wdzięczna za tą lekcję. Dzięki temu pokochałam książki, zaraził mnie miłością do nich. Pamiętam jak dziś , jak po przeczytanym rozdziale, dwóch, przychodził do mnie i pytał mnie o zdanie. Dyskutowaliśmy czy dany bohater podejmował dobre czy złe decyzje, czy jego życie było ciekawe, czy też nie.. rozmowy te trwały nieraz bardzo długo. Nauczona tą lekcją, którą wyniosłam z domu, od maleńkości dzień po dniu zaszczepiałam miłość do książek w Antku. Widzę teraz jego radość w oczach kiedy niesie nam książki do czytania, opowiadania. Widzę ten błysk i podniecenie, kiedy w ilustracjach znajdzie ulubiony pojazd, postać, zwierzę. Widzę to i czuję dumę, bo wiem, że jest w tym nasza zasługa.




O szacunku do bliźniego, okazywaniu miłości i wszelkich emocji uważam, że uczymy dzieci poprzez życie. Przez to jak zwracamy się do siebie, do partnera, do dziecka, do rodzica, sąsiadów, pani w sklepie. Taką lekcję z życia wynosi dziecko z domu, patrząc na relację tata-mama, tata-dziecko, mama-dziecko... Kiedy mówimy o swoich uczuciach, o tym co nas cieszy, a co boli, uczymy dziecko rozmowy. Dzięki temu nie tłumi ono w sobie uczyć, a głosi je światu otwarcie, bez żadnego wstydu.  Uczymy słów proszę, przepraszam, dziękuję. Uczymy kultury, szacunku, miłości, ale musimy też nauczyć pokory i szanowania samego siebie. Trzeba pokazać dziecku, że nieraz przyjdzie mu usłyszeć o sobie coś nie koniecznie miłego, co może zaboleć ale nie należy wtedy atakować, a przyjąć taką krytykę z pokorą i pomyśleć, zastanowić się, czy aby na pewno ta druga strona nie miała racji. 



Odkąd Antoś zaczął się rozwijać manualnie, kreatywnie, daliśmy mu kredki, farbki. Z dumą, chowamy do teczki jego pierwsze rysunki, a te cudeńka najlepsze planujemy oprawić w ramkę. Chcemy mu pokazać, że sztuką też można otaczać się w domu. Sami idąc śladami teściów czy też chrzestnej Arka planujemy zakupić działa sztuki, którymi są obrazy, by nadały klimat i historię naszym ścianom. Mąż mój wyniósł taką lekcję z domu i idąc zgodnie z jej wytycznymi planuje zakup obrazu. Kto wie, może za kilkadziesiąt lat w mieszkaniu naszego syna, też zobaczymy obraz... kto wie, co z tych naszych lekcji  wyniesie....




3 komentarze:

  1. Sama prawda. Odnosi się to do wszystkiego, sposobu spędzania wolnego czasu, muzyki, książek. chcemy przekazać córce miłość do książek (już mamy sukces) do muzyki, sztuki (teatru), podróży i sportu. Zamiast siedzenia przed tv. (co najlepsze zanim zostaliśmy rodzicami często spędzaliśmy wieczór przed tv) od kiedy mamy dziecko, praktycznie nie korzystamy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne dzieła sztuki i rewelacyjny post. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)