Tell me black or white what color is your life



Inność - pojęcie ostatnio bardzo popularne, nadużywane oraz często nietolerowane. Bo homoseksualista, bo żyd, bo inny, bo wymalowany, bo z krzywymi zębami, bo otyły, bo za chudy... Społeczeństwo mierzy swoją miarą wszystkich i jednych akceptuje, drugich już nie. Jeszcze pal szczęść, gdyby na wewnętrznym braku tolerancji, akceptacji się skończyło. Zwykle jednak ludzie plują jadem na prawo i lewo, krytykując publicznie, otwarcie, na forum. Wiem, bo sama nie tak dawno tyle jadu w sobie miałam. Co się zmieniło?... Życie... zostałam matką.


Jeszcze nie tak dawno osoby typu Michał Szpak ( bo to jego osoba zainspirowała mnie do napisania tego postu) budziły we mnie mieszane uczucia i mogłabym użyć w jego stronę wiele nieprzychylnych słów. Jednak, zaczęłam się zmieniać... Nie wiedziałam skąd we mnie ta nagła zmiana, ta akceptacja wielu zachowań, osób, o których kiedyś miałam zupełnie inne poglądy. Po wielu przemyśleniach, zrozumiałam. Macierzyństwo mnie zmienia. Dociera do mnie, że dany artysta jest czyimś dzieckiem.. czy to, że różni się trochę od innych zmieni stosunek rodzica do niego, zmieni jego miłość? Myślę, że nie. Myślę, że jest to cholernie trudne, zaakceptować inność osoby, którą się kocha, jednak miłość rodzica przetrwa wszystko i póki ta inność, nie będzie wiązała się z rażącymi łamaniami wszelkich etycznych zasad, to akceptacja takiego człowieka będzie miała miejsce szczybciej niż nam się wydaje.
Zaczyna też do mnie docierać, że życie jest przewrotne. Wiadomo, byłabym szczęśliwa, gdyby Antek wyrósł na przystojnego, zaradnego, mądrego człowieka. By znalazł równie mądra, kochającą i oddaną żonę, miał dzieci. Jednak to moja wizja. To moje marzenie.  Nie wiem jak potoczy się jego życie. Wiem, jednak, że jeśli bym nie zmieniła swoich poglądów i otwarcie bym krytykowała każde inne zachowanie człowieka, odbiegające od mojej osobistej normy, mogłabym sprawić, iż ewentualne, odmienne poglądy Antka zostałby przede mną zatajone, bo bałby się konfrontacji i nie akceptacji.  Chyba nie o to chodzi? Owszem nie toleruję wszystkiego, nie jestem super, hiper otwarta na nowości, poglądy, zachowania, jednak muszę pamiętać, by ewentualne przeciwne zdanie zachować póki co dla siebie. Muszę mieć zakodowane w głowie, że zawsze istnieje ewentualność iż moje dziecko, czy kuzynostwo, czy dzieci przyjaciół, mogą wyrosnąć na całkiem innych ludzi,niż sobie wymarzyliśmy. Choć nie ukrawam, że chyba obcą osobę łatwiej zaakceptować, niż inność bliskich. Wiadomo, łatwiej nam się mówi o czymś co nas nie dotyczy, co wydaje nam się, że nigdy nas nie spotka... ale tego nie możemy być nigdy pewni w 100%.
Nauczyliśmy się żyć według pewnych stereotypów. Ładny, brzydki, głupi, fajny. Owszem ciężko mi się wyzbyć jakiegoś dystansu do człowieka, który swym zachowaniem wykazuje niski poziom intelektualny, bądź kieruje się zasadami w życiu typu : kłamstwa, zdrady, oszustwa. Jednak przestał mi przeszkadzać czyjś odmienny wygląd, poglądy, inność.
Co ciekawe, zauważyłam, że kiedy moje życie ograniczało się do monotonii... prania, sprzątania, braku diety, obowiązków domowych, opieki nad małym dzieckiem, byłam bardziej zawistna, zołzowata, zazdrosna. Teraz kiedy jestem zadowolona ze swojego życia, kiedy robię postępy w pracy, diecie, realizuje się , nie mam ochoty i czasu na czepianie się innych. Moje życie jest ciekawe, kolorowe, barwne, więc nie przeszkadzają mi inne inności bo skupiam się na sobie.
Ja sama mam mnóstwo wad, mnóstwo cech z których inni mogą się pośmiać, ponabijać, powytykać palcem. Niektórzy to robią, czasem im to wychodzi i potrafią wbić szpilkę, ale uodparniam się i przestaje się tym przejmować. Żyję swoim życiem i czyjeś kąśliwe uwagi mnie nie interesują, a moje kąśliwe uwagi na temat innych, zachowuję już dla siebie. Nie krytykuję otwarcie,na forum , a w swoim myślach, w swoim domu.

Może warto wyluzować, przestać oceniać, zająć się sobą i cieszyć się z życia. Starać się, by nasze życie było zgodne z naszymi zadami, postępować tak, by niczego nie żałować. Błędy, porażki są potrzebne, więc i je należy popełniać, by wyciągać wnioski, by uczyć się z nich.
Zatem nie ważne, czy facet z kolorowymi paznokciami wydaje się nam inny , spójrzmy na to, czy mimo owych odcieni, jest on dobrym człowiekiem. Jeśli, nie kradnie, nie zabija, pomaga, ma dobre serce, to odpuśćmy wszelkie osądy na temat jego stylu i dajmy mu żyć, bo w ten sposób polepszymy ten chory system.




1. When loneliness is knocking on your door
everything you loved just disappears 
and when you feel that everything is lost 
you need to know
there's no life without tears 


Ref. Tell me black or white 
what color is your life 
try to ask your heart
who you really are 


2. No one is
forever beautiful and young
everything you know
just disappears
fame and gold are nothing you can be sure
when there is no love in your heart 
the choice is yours 
who you really want to be
don't be afraid of your destiny
so when you feel 
that everything is lost
you need to know
there's no life without fear 


Ref. Tell me black or white 
what color is your life 
try to ask your heart
who you really are 


Every day we must fight with the wind 
we have to live 
all these things are just empty desire 
'couse ther's no smoke without fire


13 komentarzy:

  1. otóż to! Trzeba żyć a uwagi zachować we wnetrzu swego domu!

    OdpowiedzUsuń
  2. a zwykle właśnie czepiaja się innych ludzie z kompleksami..

    OdpowiedzUsuń
  3. myślę, że właśnie tak jak napisałaś póki coś nas nie dotyczy to nie wypowiadajmy się z pogardą o czymś, o kimś, bo nie wiemy jak to jest.. A kiedy to nasze dziecko, czy członek rodziny przyjdzie pewnego dnia i powie że chce malować paznokcie, ubierać się w sposób kontrowersyjny, bo taki ma sposób na siebie, to też go obrazimy jak innych ? Zapewne nie. Więc post na czasie i jak dla mnie bardzo bardzo bardzo trafny! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jak widze te lesbijki, geje, to mnie trzepie... i jakby moje dziecko przyszło i powiedziało że jest gejem to chyba bym wpadła w szał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwierz, że i mnie by serce zabolało... ale to nie ja mogę o tym decydować.. niestety.

      Usuń
  5. fajny post i masz rację, gdy jest się matką, poglądy trochę się zmieniają, a wszelkie uwagi należy zachować dla siebie.. i nie tylko te krytykujące inność innych ale też np już nie obrazi się Teściowej, Teścia, babci, cioci, sąsiadki na głos, bo dziecko wiernie może owej osobie powtórzyć słowo w słowo co mama bądź tata w domu mówia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahah ;D oo tak! Moja siostra wiernie powtarzała wszystkim każde zdanie wypowiadane w domu, mimo, że nie wiązały się one z obrażaniem innych ;D

      Usuń
  6. A mnie zostanie matką zradykalizowalo. Kiedyś mi wszystko zwisalo, kto jest jaki,.czy jest gejem,skąd pochodzi itp. Teraz nie jest mi to obojętne, moja tolerancja ma granice.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)