Nasze cudne wakacje


Wszystko co dobre, szybko się kończy, niestety, wakacje, urlop kiedyś mają swój kres.  Pozostają jednak wspomnienia, masa zdjęć i serca, oczy przepełnione pięknymi kadrami, wspomnieniami, powiewem ciepłego powietrza, śmiechem i radością. To właśnie tymi kadrami, chcę się dziś z Wami podzielić ;) 



Wybraliśmy na urlop miesiąc czerwiec, by uniknąć tłumów. Antek jest dzieckiem żywym, pełnym energii więc przy jego temperamencie mniejsza liczba wczasowiczów była wskazana, a i mnie, matce ciężarnej, było się lepiej poruszać, wolniej i swobodniej ;)






Pogoda rozpieszczała nas ogromnie. Słonecznie i ciepło. Jedynie ostatniego dnia, było deszczowo i pochmurnie.  Hotel który wybraliśmy, zapewniał nam wiele wygód. Basen, sauny, jacuzzi, sala zabaw dla dzieci, plac do zabaw na świeżym powietrzu, pyszne jedzenie, komfortowe pokoje i wiele innych atrakcji, które umilały nam wypoczynek, sprawiały, że wiele wygód można było zaznać w samym obiekcie. My jednak z tych aktywniejszych i jedynie wieczorami oddawaliśmy się hotelowym przyjemnością.  












Motylarnia, muzeum figur woskowych, Niechorze zwiedzone wzdłuż i wszerz, powrót do Rewala do wspomnień sprzed 7 lat,  Park Wieloryba- który zachwycił i  nas i Antka, pyszne desery, hotelowe jedzenie to jedynie ułamek wspomnień, które koduję w głowie.














Tron- nocnik wielorazowy. Super sprawa! Złożony zajmuje bardzo mało miejsca, rozłożony utrzymuje 30kg dziecko. Płynny mocz zamienia się w granulki, dzięki czemu nie ma obaw, że zawartość się wyleje. Nocnik składamy do pozycji wyjściowej i wyrzucamy do kosza. Ot cała filozofia. Uratował nas podczas podróży, na plaży, a także przyniósł pomoc matce. Mam chorobę lokomocyjną i drogę powrotną zniosłam fatalnie. Pierwszy postój, skończył się, że i zawartość z żołądka trafiła na piękną trawkę. Drugi postój, był już lżejszy ale kiedy wyjechaliśmy w tereny, gdzie o postój ciężko, pomyślałam - " Mam przecież nocnik". Rozłożyłam go więc i wiedziałam, że kiedy przyjdzie potrzeba, on uratuje mnie i nasze auto przed katastrofą.






















To były cud wakacje, cud urlop i cud wypoczynek. Rodzinnie i po naszemu. Tak swojsko. 
Do kolejnego spotkania, kochane morze!

3 komentarze:

  1. Cudowne kadry :) Ty cudnie wyglądasz Asiu :*

    OdpowiedzUsuń
  2. park wieloryba-uwielbiam :)
    Piękne zdjęcia, piękne wspomnienia, bo piękne chwile spędzone razem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niektóre zdjęcia miałam już okazję podejrzeć na FB, ale fajnie zobaczyć jeszcze większą porcję :) Tron wydaje się natomiast naprawdę super wynalazkiem i na pewno o nim pomyślimy, kiedy Młody zacznie korzystać z nocnika :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)