Druga ciąża- różnice.





 Obie ciąże, mimo iż wystarane, wyliczone i  wyczekiwane, początkowo przynosiły niepokój, strach  i lęk,. Choć dwie kreski na teście przy pierwszej ciąży i sam pęcherzyk na usg już sprawił, że podzieliłam się ze wszystkimi informacją o mym stanie, to ta druga ciąża jest jednak zupełnie inna. 




O tak! Zdecydowanie jest to inna ciąża. O dwóch kreskach na teście wiedziały dwie osoby. Arek i moja siostra.  Kiedy wyniki Beta Hcg wykazywały ciąże rozwijającą się, powiadomiliśmy tylko najbliższych, prosząc o nierozpowiadanie i skrytą radość. Badanie usg uspokoiło nasze serca, jednak poza najbliższymi znajomymi i osobami z którymi byłam w dość stałym kontakcie nie wiedział nikt. Czytelnicy, jak i znajomi, o ciąży dowiedzieli się z postu na blogu- który głosił zakończenie pierwszego trymestru.
Aktualnie, jestem w 24 tygodniu ciąży, za 3 tygodnie wkraczamy w ostatni trymestr. Ostatnia prosta. Ciekawość mnie zżera, wyborażam sobie, wizualizuje jej wygląd, przypominam niemowlęcy zapach, dźwięk łapczywie przełykającego mleka i wzruszam się ogromnie. 
Jak ta ciąża odbija się na mnie, na moim samopoczuciu i humorze?
Jest zupełnie inaczej.
W ciąży z Antkiem  byłam bardziej drażliwa, wkurzały mnie uwagi i złote rady. Bardzo się nimi przejmowałam, gdyż nienawidzę być pouczana. Nienawidzę gadek, które nic nie wnoszą. Co innego rady, które są pomocne, które mają na celu ułatwić mi rozwiązanie danego problemu. Co mi tekstach " wyśpij się teraz" , zabobonach, które mnie śmieszą i innych cudach? Nic, więc totalnie to olewam i śmieje się w myślach, bo nauczyłam się nie wchodzić w dyskusje. Teraz mimo, iż rady padają dalej, to jednym uchem wpuszczam, a drugim wypuszczam, uśmiechając się jedynie czule i myśląc sobie swoje. Nie stresuję się bez potrzeby. Robię tak jak uważam, robię tak jak mi wygodnie i nie przejmuję się pierdołami.
Zauważyłam, że o swoich obawach lepiej nie mówić, bo zamiast dostać wsparcie i pocieszenie w tej kwestii, otrzymuje się podwojony lęk, większe poczucie strachu i przerażenia. Tak jakoś jest widzę, że gdy przerażona kobieta prosi o radę i pomoc, odpowiedzi nie są dla niej krzepiące, a jeszcze bardziej potęgujące owy lęk. 

Polak to taki typ, co swoje pięć groszy wcisnąć musi, bo inaczej para  by mu uszami poszła. Tak było, jest i będzie. Choć o dziwo Panie sklepowe w tym roku łaskawe i nawet pól słowa nie powiedziały - chyba się boją, że mój brzuch to tkanka tłuszczowa a nie rosnąca pod sercem Maryśka. Babcie moje o dziwo, grzeczne, nie szaleją - chyba moja pierwsza ciąża i robienie większości odwrotnie niż radziły pokazała im, że to intuicja i podejście indywidualne do dziecka to klucz do sukcesu, a nie branie wszystkich do jednego wora i stosowanie na każdym takich samych metod.
Z racji, że jedno dziecko już mam, to dostaję rady jak to będzie przy dwójce. Okey, niektóre są cenne i za nie dziękuję ale niektóre, które dodatkowo są poruszane przy moim pierworodnym już uważam za niestosowne dlatego od razu reaguję i komentuję, że nie zgadzam się, a Antosowi na bieżąco tłumaczę, że ktoś racji nie ma. Są to rady dotyczące oczywiście mniejszej ilości czasu na pierwszego dziecka, zmęczenia mamy, złego samopoczucia, płaczu maluszka w domu itp. Rzeczy oczywiste ale źle ubrane w słowa mogą zdziałać więcej problemów niż pożytku, więc korygować to będę. Uwagi takie na całe szczęście padają baaaardzo sporadycznie, bo w najbliższym otoczeniu nie mam znajomych z dwójką dzieci. 

Nie porównuj pierwszej ciąży do drugiej. Długości kości udowej w danym tygodniu, wagi dziecka, obwodu główki. Zrobiłam to raz i byłam przerażona różnymi wynikami. Każde dziecko jest inne, jedno rozwija się na danym etapie szybciej inne wolniej. To samo z kobietą. To, że w pierwszej ciąży przytyłam 22kg nie znaczy, że teraz tak będzie. Będąc w 24 tygodniu i na diecie kobiety w ciąży mam -2,5 kg. Więc może do końca ciąży aż tak dużo mi kg nie wskoczy ;)


Jestem bardziej świadoma. Nie nastawiam się jak przy Antku, na cudowny poród, pełen wzruszeń, a raczej na koszmar, o którym będę chciała zapomnieć. No niestety. Mój poród był dla mnie traumą i świadomość tego co mnie czeka sprawia, że lęki się pojawiają. Choć bólu nie ominę - taka kolej rzeczy to jednak nigdy nie powiem, że poród to magia i piękne przeżycie. Nigdy też nie powiem, przerażonej pierworódce jakim koszmarem dla mnie poród był, bo nie widzę sensu straszenia. 
Świadoma jestem również tego co chcę i jak chcę. Kiedyś przejmowałam się będąc w ciąży z Antkiem, kiedy słuchałam innych " a co jak nie będziesz miała mleka" ,  " a co jak nie będzie chciał być w chuście". Myślałam sobie, że moje marzenia o drodze mlecznej mogą nie być zrealizowane. Dzięki Bogu po porodzie odzyskałam resztki świadomości, poradniki i pomoc doświadczonych położnych oraz Pań z Poradni Laktacyjnej, uświadomiła mnie, że CHCIEĆ TO MÓC.  Że mleko jest i będzie go tyle ile chce dziecko, a teorie o braku mleka są nieźle naciągnięte przez matki... - więcej o karmieniu  poczytać można u HAFIJI. Kwestia chusty - owszem jak wrzucimy do niej dziecko pół roczne , roczne, to faktycznie jedno pokocha ta przygodę, a inne nie, jednak przyzwyczajając dziecko do bliskości od pierwszych chwil, miesięcy problem rozwiązuje się automatycznie.  Kwestia jest też prawidłowego wiązania czy wyboru później nosidła - bo wisiadle to dziękuję ale sama bym się darła ile sił w płucach. Jest też kwestia tego czy chcemy tej bliskości faktycznie- ale to już same musicie sobie odpowiedzieć na to pytanie. Ja chcę i choćbym miała stanąć na głowie, zrealizuję to. 


Kwestia lekarza pediatry to chyba temat na osobny post. My mamy dość przewrażliwioną lekarkę. Kiedy Antek będąc na samej piersi, przybierał szybciej na wadze, to straszyła nas otyłością dziecięcą ( w wieku 3-4 miesięcy) a ja głupia oczywiście się tym przejmowałam.  Teraz wiem, że to brednie, a i więcej  w głowie mam i odezwać się umiem. Zresztą szybko po rozum do głowy poszłam, bo nie każde jej rady stosowałam, a po czasie zaczęłam chodzić do innego pediatry, choć niekiedy z braku laku i do tamtego lekarza wrócić muszę. Także jestem przygotowana na większy luz, mniejsze przejmowanie się takimi radami i uwagami i słuchanie samej siebie i dziecka w pierwszej kolejności.


Jestem za to bardziej świadoma wszelkich konsekwencji, problemów. Wiem, że nie zawsze jest kolorowo, wiem, że niektóre sprawy bagatelizowałam i choć w przypadku Antka wszystko kończyło się dobrze, to jednak  mogło być inaczej. Teraz wiem, że pewne rzeczy będą nie do przejścia i będę ich bardzo pilnowała.  Wiem też, że dzieci są różne i nastawianie się, że będzie tak samo jak przy pierwszym dziecku może być zgubne. Dlatego nie ma co gdybać, układać scenariuszy, główkować, bo to nic nie da i kompletnie wpływu nie mamy na przyszłość w kwestii, kolek, przespanych nocy....


Grunt to zdrowe podejście. Nie można być atakującym i od razu kąśliwym ( jak ja w pierwszej ciąży) tylko dlatego, że ktoś chcę nam pomóc, podpowiedzieć, powiedzieć co u niego się sprawdziło.  Jednak gdy ktoś narusza Waszą strefę ułożonej harmonii, poczucia bezpieczeństwa i swoimi uwagami sprawia, iż zaczynacie się przejmować daną sprawą, zwróćcie delikatnie uwagę. Delikatnie, bo nie każdy sobie zdaje sprawę z tego, że może Wam to przeszkadzać. 

10 komentarzy:

  1. No nie :P Przecież ja mam dwójkę :) Asik! :D
    Co do porodu, to masz rację.. Ja miałam dwie cc, pierwsza bolała, miałam problemy potem... teraz nastawiłam się na ból, przygotowałam się. I zaskoczyłam pozytywnie, poważnie. Druga cc to kropla w morzu bólu jaki był przy pierwszym cc. Oby i u Ciebie wyszło tak samo Asia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt! a przecież niedawno sama o radę pisałam ;)
      Otóż to, wolę się nastawić na koszmar. Albo go przeżyję znowu albo miło się rozczaruję ;)
      Dzięki!

      Usuń
  2. Super post! Jak mnie drażnią te mamuśki najmądrzejsze, co to milion rad.... jakby wyspanie się dziennie do 8-9 miało pomóc w tym niewyspaniu jak się dziecko urodzi.. takie durne gadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahha ;) śpij do 12 to może będziesz miała jeszcze lepiej ;D - nie będziesz musiała w ogóle spać ;D

      Usuń
  3. Rewelka post! ;) a zabobony to mnie bawią ;D nie rób tego, tamtego hahahah, ktoś w to wierzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a niech wierzą, to mi nie przeszkadza - ważne by mi ich nie wmawiać ;D

      Usuń
  4. Miałam dwie cc i nawet ne były inne i inaczej je zniosłam :) Z drugim jest prościej to na pewno. Właśnie przez to że mamy już jakąś wiedzę i poglądy przesiane przez sito :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam z Tobą w 100% :) mam pytanie o tą dietę w ciąży, stosujesz jakąś konkretnie czy po prostu pilnujesz co i kiedy jesz? I jeszcze skoro teraz masz -2,5kg to jak te kilogramy ubywaly ci od początku ciąży, w sensie ile Ci ubyło w pierwszym, drugim, trzecim i aż do teraz miesiącu? Tak, masz rację, nie można powiedzieć jestem w ciąży to mogę się obżerać, bardzo fajnie jest zachować zdrowy rozsądek, dlatego tym bardziej byłabym wdzięczna za odpowiedź jak i ile udało Ci się tracić kg w każdym kolejnym ! miesiącu ciąży:) gratuluję samozaparcia i oczywiście podziwiam rosnący brzusio :) wszystkiego dobrego :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też druga była inna.. I jak się już urodziła córa to wychowanie też trochę inne ;) Intuicja podpowiada :) Poród po prostu trzeba jakoś przejść.. bo nie ma wyjścia, ale ja mam na jego temat podobne zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo przydatny post :) Nie mam jeszcze dzieci, ale zapamiętam hten wpis na przyszłość :) Jesteś teraz bardziej doświadczoną i świadomą mamą :) Życzę, aby wszystko potoczyło się dobrze :) Dużo zdrówka dla mamy i dzieci! :)

    https://z-igly-widly.blogspot.com/

    Pozdrawiam i trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)