Rodzina idealna.


Idealne rodziny, ociekające szczęściem, w swoich czystych, idealnie urządzonych domach, bez kłótni, sprzeczek, problemów, z dziećmi jedzącymi pięknie, nie roniąc przy tym nawet okruszka, żony spełnione, pracujące i z uśmiechem na twarzy gotujące, piorące, sprzątające ubrane w sexy szpilki i koronkę, by cudowny, oddany i pomocny mąż mógł sobie jeszcze przy tym na nie popatrzeć... Takie rodziny coraz częściej uważane są za te idealne, a znane nam są jedynie z instagramów i blogów, na których same pozytywne strony życia owych ludzi można zobaczyć. Rodzina idealna. Rodzina przykładna. Wzór do naśladowania... ale czy taka rodzina istnieje ?



Coraz częściej słyszę, że "nie wypada" dodać zdjęcia bałaganu na bloga, nie wypada pokazać swego dziecka w ubrudzonej koszulce, matka bez zrobionych najlepszej firmy hybrydami pazurów nie powinna w ogóle pokazywać się publicznie na mieście, a co dopiero cykać sobie fotki i zdjęcia do neta wrzucać.  Przykre...  Serio... taka pokazówka się robi teraz modna, wyścigi, kto lepszy, kto ładniejszy,  kto jakich kosmetyków używa, kto ma ładniejsze mieszkanie.. 
Nie powiem, blog to jakaś forma mojego pamiętnika, nie piszę tu szczególnie często  ale gdy już coś naskrobię to staram się by tekst był okraszony ładnymi zdjęciami. Jednak instagram to moja codzienność w którą wkręciłam się na maksa. Raz milczę na nim kilka dni, a raz dodaję miliony zdjęć co sekundę. Jednak moja codzienność, to też bałagan ( ba! niejednokrotnie, pokazywałam cały bajzel mieszkaniowy, który sprawiał, że płakać mi się chciało). I chociaż sprzątam jak głupia ( mam na to świadków ;D ) to często efektów nie widać. Serio! Np. zawsze ale to ZAWSZE kiedy mam czysto, wszystko poukładane, pachnące, idealne - nikt nie zapuka do moich drzwi w odwiedziny, ani sytuacje dziejące się w tej chwili nie zachwycają tak by robić wtedy zdjęcia. Jednak kiedy w domu panuje lekki rozgardiasz, to i od razu ktoś przyjdzie, kurier jak nigdy nie zostawi paczki w drzwiach, a zechce mi ją wnieść do kuchni, wprost na zawaloną ladę, a dziecko moje cudowne właśnie wtedy zacznie robić cuda, które chcę sfotografować i podzielić się w kwadratowym świecie.  Tak więc często tam znajdziecie mnie, codziennej, zwyczajnej, nie idealnej. 




Lubię blogi, blogerki, takie naturalne, które poza swoim szczęściem piszą i o sprawach codziennych, przyziemnych. Bez zbędnego lukru, rzygania tęczą na siłę i ciągłego powtarzania kochamy się, jesteśmy boscy, patrzcie na nas jaką jesteśmy wspaniałą rodziną. Przecież takie rzeczy widać bez zbędnych słów, bez zbędnych komentarzy. Wejdzie choćby do RubyTimes ( choć w jej posiłkach idzie się zakochać i można umrzeć z zazdrości od samego patrzenia) , do Buniowej ( której Bunio ujął mnie okrutnie i napatrzeć się na gościa nie mogę ), do Yduu,  ( której Pola to istne cudo, które zachwyca mnie umiejętnościami i pogodą ducha).  Tam nie będziecie co chwilę czytać o tym jak bardzo się kochają. Zobaczycie to na zdjęciach, w uśmiechach dzieci, w ich brudnych od zabawy rączkach, w posiłkach rodzinnych, bajecznych i z sercem przyrządzonych. 



Mam też jedną swoje ulubienice, które uważają się za matki idealne, bo mają dom, swój ogródek, fotele fryzjerskie witają je co tydzień by odświeżyć jej kolor włosów,  paznokcie zawsze zrobione, a zdjęcia dzieci wrzucane są bardzo sporadycznie - i często to one udzielają innym rad, wpędzając w kompleksy. Tak kompleksy! Dostałam kilka maili i wiadomości prywatnych od czytelniczek, że trwa właśnie wyścig szczurów, że matki które nie mają hybryd na paznokciach czują się gorsze od tych co je mają.... że matki  karmiące butelką nie chcą o tym pisać, bo boją się ataku anonimów i hejtów. Świat robi się straszny ale drogie mamy - uwierzcie w siebie!  Nie dajcie się wcisnąć do worka z napisem Gorsza, tylko dlatego, że czegoś nie macie, że czymś się różnicie. Nie porównujcie się do innych bo oszalejecie.  Tak na dłuższą metę się nie da. Owszem pewności siebie dodaje mi makijaż, bo nie czuję się jak kopciuszek ( choć teraz w sezonie alergicznym makijaż u mnie to rzadkość, bo wraz z katarem siennym i łzawiącymi oczami cały mi spływa...) fryzur nie mam wyszukanych, bo albo spinam włosy w koka albo pozwalam im naturalnie fruwać po mej głowie,  z ubrań domowych w aktualnym stanie najwygodniejsze są dla mnie legginsy bądź spodnie dresowe i to się nie zmieni jeszcze przez kilka miesięcy. Popełniam błędy, uczę się na nich,ba! nawet pracuję nad ortografią i stylistyką,która często na blogu razi.. . jednak serio nie porównuje się , nie myślę o innych, bo co to zmieni? Nic... a chcąc się na siłę zmieniać na kogoś, stajemy się sztuczne, a natura teraz w modzie uwierzcie!
Także bądźmy sobą i miejmy swoje rodziny idealne!

 6






9 komentarzy:

  1. hahahaha boski wpis ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaaaak. Rodziny, mamusie, tatusiowe idealni...
    Jak ja ich "kocham".
    Mania krytykowania każdego kto jest nieidealny a za drzwiami mieszkania odwieczna awantura, płacz i dziecko patrzące na nieszczęśliwych rodziców.
    Jak odbiegam zdecydowanie od kreacji rodzica idealnego, ale cóż... po całym dniu pracy i powrocie do domu koło 17:30 zdecydowanie wolę zabrać syna na spacer, plac zabaw, basen itp. niż latać z odkurzaczem w jednej i ścierka w drugiej ręce.
    Przecież jak raz czy dwa nie odkurzę to nic się nie stanie. Jak moje dziecko poplami bluzkę lodem ( tak daję synowi cukier :D - znowu jestem złaaaa) to też nic się nie stanie.
    Nie można robić wszystkiego na 100%. Są sytuacje i dni kiedy trzeba odpuścić. Ja stawiam na rodzinę. Może nie idealną, ale dla mnie ona jest całym światem.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie widać zdjęć tego bałaganu czy rozgardiaszu-jedno kiedyś tam wrzucone tego faktu nie zmienia-,nie ma zdjęć właścicielki bloga z bliska i wiele innych przykładów więc niestety ten blog też w jakiś sposób próbuje się do tego wyścigu szczurów wpisać. Aczkolwiek jest inny od tych wypicowanych sztucznych komercyjnych blogów i czyta się go z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak pisałam, na blogu generalnie dodaję zdjęcia z lustrzanki więc też są inne, dlatego zapraszam na instagram, zobaczysz mnie tak bez makijażu, paznokci, z dzieckiem, które nie ocieka bielą i meblami poobijanymi a nie z magazynu.
      Wyścig szczurów ? czy ja wiem... to, że akurat jestem z tych zwolenniczek Kp i i bardzo ubolewałam nad samodstawieniem Antka, czy to, że uważam, że dla własnego samopoczucia makijaż na twarzy jest mile widziany, nie oznacza wyścigu szczurów ;) Niemniej dziękuję za miłe słowa ;)

      Usuń
  4. "Takie rodziny coraz częściej uważane są za te idealne" - ja mam zupełnie odwrotne refleksje. Chyba z natury mam takie coś, że nie zwracam uwagi na to co ktoś... Nie obgaduję, nie zazdroszczę, nie gdybam... Pracuję nad sobą, i staram się dla siebie i mojej rodziny. Ogólnie wyrozumiała jestem, każdy ma inny styl bycia, inne priorytety i potrzeby. Ale też nie śledzę wielu blogów, piszę swój jeden dla siebie, dla nas, dla pamięci. Mam kilka takich, które odwiedzam z wzajemnością. Nie pamiętam dlaczego wpadliście mi kiedyś w oko, przypadkiem, i tak zostałam. Jesteś naturalna, masz wiele fajnych pomysłów, inspirujesz... Na błędy stylistyczne można przymknąć oko. ;) Pewnie przyciąga mnie Wasze szczęście i bliskość matczynych rozterek oraz miejsca zamieszkania. :-) btw. GDZIE TAKIE KONIKI?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wierze w takie idealne mamy... ja ciągle sprzątam ale wystarczy, że przebiegną dzieciaki i wszystko jest na środku. I też tak mam, że ktoś przychodzi jak jest bałagan albo jestem w trakcie sprzątania :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma idealnej rodziny, idealnych mam, idealnych tatusiów czy idealnych ludzi, a często u tych co to tak pokazują na prawo i lewo ten idealizm to jest na odwrót wedle przysłowia "krowa, która dużo muczy mało mleka daje"

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)