In karmienie piersią MACIERZYŃSTWO

Dieta Matki Karmiącej



Często pytacie mnie co jem karmiąc piersią. Pytacie o dietę matki karmiącej i przykładowy dzienny jadłospis. Skoro dopytujecie to odpowiadam. Zdradzam Wam więc dziś mój sekret na posiłki. 



Po pierwszym porodzie mało wiedziałam o życiu, o niemowlętach, o karmieniu naturalnym. Człowiek błądził jak we mgle, często czytał internety w poszukiwaniu porady i odpowiedzi na nurtujące pytania. Szybko jednak zorientowałam się, że macierzyństwo to intuicja. To na niej w głównej mierze trzeba polegać. Metodą prób i błędów wdrażałam w życie nowe metody wychowawcze raz z większym raz z mniejszym skutkiem. Największy problem miałam jednak z dietą matki karmiącej. Nie wiedziałam co mogę jeść, w jakich ilościach, jak przyrządzane. Jadłam więc głównie:
- Rosół z makaronem
- Krupnik
- Barszcz czerwony
- Gotowane mięso z kaszą/ryżem/ ziemniakami +  tarta marchewka/duszona marchewka (bez groszku)/buraczki
- Duszona/pieczona bez tłuszczu ryba plus wyżej wymieniony zestaw do niej
- Jajecznica 
- Kanapki z dżemem
- Kanapki z chudą wędliną ( bez dodatków)
- Nabiał ograniczyłam do minimum wiec jedynie do kawy dodawałam odrobinę.

To były moje standardowe posiłki. Monotonnie dzień w dzień. Powoli dostawałam depresji i karmienie mimo wielu radości zaczęło mnie męczyć, bo czułam się ograniczona pod względem jedzenia. Dodatkowo doszła skaza białkowa ( stąd eliminacja nabiału)  wiec jeszcze większy reżim miałam co do posiłków. 


Po urodzeniu Marysi, wiedziałam już, że dieta matki karmiącej to bujda na resorach. Położna ze szpitala Bonifratów, która przychodziła do nas 5 razy, tylko na pierwszej wizycie sugerowała by ograniczyć czekoladę i orzechy. Ograniczyć ale nie wykluczyć. Po bodajże 3 wizycie, powiedziała, bym jadła już wszystko ale w rozsądnych ilościach, obserwując dziecko i jego reakcje na dane produkty. Jem więc wszystko, choć gotuję zdrowiej ( ale to ze względu na chęć zrzucenia KG - patrz TUTAJ). Obserwacja dziecka to podstawa. Kiedy na przykład przesadziłam z ilością fasoli białej w ciągu dnia, to zauważyłam, że Marysia nienaturalnie pręży się i wygina, więc wiem, że takie ilości fasoli nie działa na nią dobrze. Jednak mniejsza jej ilość nie powoduje żadnych przykrych dolegliwości, więc nie wykreśliłam jej totalnie ze swojego menu. 
Moja dieta matki karmiącej to jak widzicie normalne posiłki, jedzone z głową. Dbam o siebie, więc gotuję bez tłuszczu, bądź na jego znikomej ilości. Jednak nie zastanawiam się wrzucając dane produkty do posiłku, czy zaszkodzą one Marysi. Koduję co jem i patrzę na dziecko. Jeśli coś niepokoi mnie w jej zachowaniu, analizuję swoje menu. 
Pamiętajcie Intuicja i Obserwacja dziecka to podstawa i na tym się głównie opierajcie. Nie dajcie się zwariować. Karmienie piersią to fajna przygoda i szkoda, by te chore mity na temat rygorystycznych diet, przyćmiłyby Wam tę radość z tych chwil.


Polecane posty

3 komentarze:

  1. Mity na temat karmienia piersią to książkę można by napisać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przy pierwszej córeczce mialam podobne podejście jak Ty przy Marysi;)Z rozsądkiem podeszlam do sprawy. Zresztą mialam wspanialą polożną środowiskową, która miala zdrowe podejście do tematu. Fakt, faktem,że córcia nie miala też za bardzo problemów z brzuszkiem i alergii...Zobaczymy jak będzie tym razem, oby bylo podobnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja tam dietę mamy karmiącej powtórzyłam przy jednym i drugim ;).. co prawda coś tam już wtedy mówiło się o tym, że mama może jeść wszystko ale mi ta dieta nie przeszkadzała :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM