In MACIERZYŃSTWO

Cieszę się, że popełniam błędy


"Popełniaj błędy i naprawiaj je.." tak brzmią słowa pewnej piosenki, która od jakiegoś czasu gości na mojej playliście.  Osobiście popełniam wiele błędów i co ciekawe, robię to notorycznie. Obrażasz się, gdy ktoś nie zgodzi się z Twoim zdaniem?  Już patrzysz krzywo w jego kierunku, a nie pomyślałaś, że to błąd? Bo może ta osoba ma jednak trochę racji?


Nie zgadzasz się ze mną - dziękuję Ci za to

Założenie bloga w dzisiejszych czasach jest szalenie proste. Wybicie się często wymaga czasu i nie jest zarezerwowane dla każdego, jednak osiągniecie pułapu jaki mam choćby ja, to aktualnie kwestia dwóch, trzech miesięcy. Zdziwieni? Taka prawda. Dziś początkujący bloger ma wszystko jak na dłoni, wie od czego zacząć, jak działać, gdzie uderzać. Zakłada od razu własne PL, wykupuje ekstra wypasiony szablon, płatne reklamy w social mediach, zarzuca atrakcyjne konkursy i po kilku miesiącach ma szeroką publikę. No takie czasy. Ja jednak nie o tym, a o fakcie, że z mojej perspektywy czyli po ponad trzech latach blogowania niesłychanie cieszy mnie fakt, że nadal mam grono czytelników, którzy są ze mną od samego początku. To takie miłe, jak ktoś pamięta moje posty, kiedy jeszcze nosiłam pod sercem Antoniego, pamięta nasze problemy i radości i co jakiś czas napisze wiadomość prywatną czy dana sprawa sprzed X miesięcy się już szczęśliwie rozwiązała. To buduje, daje kopa i chęci do działania dalej. Cieszą mnie także wiadomości od nowicjuszy, którzy dziękują za przydatne teksty, inspiracje czy pomoc w danej dziedzinie. Bardzo miłe jest, kiedy widzę, że zostają z nami, obserwują, lajkują, komentują. Dzięki temu wiem, że to moje małe miejsce przyciąga też nowe osoby, które z chęcią zostają z nami na dłużej. Mimo iż nie ma magicznych tysięcy obserwujących mój profil na facebooku czy instagramie to motywujący są dla mnie stali czytelnicy. Ci którzy są ze mną na dobre i na złe. Którzy potrafią nie zgodzić się z moimi radami, a mimo to chcą mnie czytać dalej. Którzy potrafią zwrócić uwagę ale z troski i sympatii, a nie z zazdrości rzucić ostrym hejtem... Cenię ich sobie bardzo.
 Macierzyństwo to nie bajka, nie dostaniesz instrukcji obsługi z trafnymi radami i decyzjami

Cieszę się, że popełniam błędy, bo wiele się dzięki temu uczę. To nie jest tak, że kiedy przyjedziesz na porodówkę i w pocie czoła powijesz na świat dziecko, to wszystkie mądrości świata spłyną na Ciebie w tej sekundzie i każda podjęta decyzja macierzyńska będzie tą najlepszą. Niestety macierzyństwo nie jest takie kolorowe. Każdego dnia doświadczysz nowych problemów i zmagań. Musisz kierować się często własną intuicją i głosem serca, a i ona nieraz Cię zawiedzie i wybierzesz złą drogę. Nie znaczy to, że jesteś złą matką. Tak czasem bywa i mimo iż wylejesz pewnie morze łez jak ja, to wiedz, że nie była to jedyna kłoda rzucona Ci pod nogi. Zdystansuj się, naucz z pokorą przyjmować to co mówią inni i dopuść taką ewentualność, że to Ty możesz się mylić, a inni mogą mieć rację. 
Ja przez ostatnie miesiące mało wychodziłam z domu z racji częstych chorób dzieci. Mój kontakt z ludźmi to głównie social media, blog, czyli Wy. To właśnie w tych miejscach dzielę się z Wami moimi wyborami, decyzjami. Niekiedy jednak okazuje się, że mój wybór nie koniecznie był najlepszy z najlepszych, bo uświadamiacie mnie, że są jeszcze lepsze leki, dieta, produkty, decyzje niż te nad którymi się zachwycam. Poszerzacie moją wiedzę z zakresu różnych dziedzin, dzięki czemu sięgam po książki, artykuły, zagłębiam się w daną interesującą mnie zagwozdkę.  



Nie każda rada jest dobra

Naucz się odróżnić dobrą radę od totalnych bredni czy też pomocy, która akurat w Twoim/ Waszym przypadku nie będzie miała racji bytu. Musisz mieć swój rozum. Musisz wiedzieć, że czasem ludzie plotą co popadnie, nie mając na ten temat żadnej wiedzy. Bo kiedy słyszę " a moje dziecko jadło/ miało/ nosiło/ i żyje...." to krew się we mnie gotuje. Są też gadki w stylu " jeszcze karmisz/ dlaczego tak wcześnie rozszerzasz dietę/ dlaczego tak późno/ dlaczego nosisz i przyzwyczajasz....". Gdybym każdy komentarz, rozmowę, sprzeciwienie z moim zdaniem traktowała jako lepsze rozwiązanie niż to które sama stosuję, to jaki sens miałoby moje macierzyństwo? Pamiętaj, że to Ty jesteś matką, a rady innych mogą być jedynie jakąś inspiracją, spojrzeniem z dystansu. Broń Boże po rozmowie z kimś, kto miał odmienne zdanie nie leć od razu i nie zmieniaj wszystkiego pod rady przechodnia, koleżanki, pani ze sklepu. Skoro ktoś zasiał u Ciebie ziarno niepewności, to znak, że nie jesteś w 100% przekonana do swoich decyzji. Jest to sygnał dla Ciebie, że może warto zagłębić się w temat, poszukać, popytać innych i przeanalizować go. Zobacz choćby mój post wcześniej na temat tranu (tutaj) gdzie chwaliłam sobie ten specyfik, ze względu na brak w nim cukru i substancji słodzących. Na moim fanpage dziewczyny zabrały głos ( tutaj)  i wyjaśniły mi, że nie tylko cukier w produkcie ma znaczenie. Poczytałam więc na ten temat więcej, porozmawiałam z nimi i zyskałam wiedzę, po której wiem już na co dodatkowo zwracać uwagę przy wyborze tranu. I powiecie, że to tylko głupi suplement i można tran dostać w każdej aptece ... jednak nie...
Świadome macierzyństwo, to sztuka ciągłego dokształcania się i wyboru najlepszych dróg. To także przyznanie się do błędu większego czy mniejszego i zmiany toru drogi którą się podąża. To ogrom podejmowanych decyzji, jednak takich, które są w pełni przemyślane, a nie podjęte w kilka chwil. Bo kwestia diety dziecka,  jego rozwoju, edukacji to nie taka prosta sprawa moje drogie. Bądźcie świadome i nim podejmiecie jakieś kroki, które zmienią Wasze dotychczasowe postępowanie, zastanówcie się, przemyślcie wszystko, zbadajcie teren. Czasem warto posłuchać innych. Serio. To nie wstyd.


Polecane posty

15 komentarze:

  1. I wejdę w dyskusję z Tobą ;) nie lubię "świadomego macierzyństwa", raczej życie wraz z dziećmi , poza tym zgadzam się z Tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życie weryfikuje co robimy dobrze a co żle :) Ja zawsze uczę się na swoich błędach, przynajmniej bardzo sie staram :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każde dziecko jest inne. Jedno wymaga więcej uwagi, drugie więcej śpi, umie się samo zabawić. Jedno ma alergie, drugie nie ma. Jako rodzice znamy swoje dzieci najlepiej wiemy co dla nich najlepsze. Rady są pomocne, ale to my filtrujemy czy są dla nas odpowiednie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciągle popełniam błędy. Czasem mam totalnie dość, ale to dlatego, głównie, że mam mało czasu dla... siebie. Fajny wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A tam świadome macierzyństwo...
    Intuicja i miłość, reszta się zorganizuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam, że w każdej dziedzinie, nie jest błędem popełnić błąd, jakkolwiek to nie brzmi, ale na tym błędzie niczego się nie nauczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mamy prawo do popełniania błędów, ale i też obowiązek uczenia się na nich. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepiej uczyć się na własnych błędach - wyrabia to nasze życiowe doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bez błędów, żadna z nas nie byłaby taką matką i takim człowiekiem jaką jest teraz ! Piątunia :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ważne słowa, cenne słowa. Dodałabym - nie porównuj się!

    OdpowiedzUsuń
  11. W końcu nie od dziś się mówi, że człowiek uczy się najlepiej na błędach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również popelniam błędy jak każdy rodzic ale staram się na nich uczyć dla dobra mojego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ważne, aby uczyć się na swoich błędach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Matka jest nadal tylko człowiekiem , a nie jakąś chodzącą encyklopedią czy niestrudzonym cyborgiem - dlatego musimy dawać sobie prawo do zmęczenia, do gorszego dnia i do pomyłek, które każdemu się przecież zdarzają. Najważniejsze to umieć wyciągać wnioski ze swoich błędów - i nie popełniać ich wciąż od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem dopiero po latach okazuje się czy dana decyzja była błędem czy nie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM