In gadżety

Prezent dla mężczyzny

10 marca, Dzień Mężczyzny, a jako, że Luty zawsze jakoś ucieka przez palce, trzeba się rozejrzeć już za prezentami dla naszych panów. Szukam inspiracji, innych niż alkohol, krawat, skarpetki. Może pomożecie?

Wstępnie wiem już co chciałabym podarować Arkowi tego dnia, choć nie wiem czy się to uda, bo 10ty wypada w sobotę, trzy dni o Jego urodzinach i pewnie tego dnia będziemy organizować przyjęcie, jednak, zawsze mogę powiedzieć mu co dostanie, a sam prezent przełożyć na dzień później ;)

Za sushi czy krewetki Arek dałby się pokroić. Swoja drogą powiem Wam, że ciekawy z niego przypadek. Jak zaczęliśmy być razem ( a w tym roku stuknie nam 10 lat) to miał opory by zjeść coś typu krewetki, sushi czy tosty z rybą. Małymi kroczkami pokazywałam mu jakie pyszności go omijają. Pewnego dnia u moich rodziców zjadł pizzę z krewetkami. Nie zachwycił się. Kila tygodni później zjadł ją ponownie, potem jeszcze raz, aż wreszcie posmakował i teraz kiedy planujmy sobie kolację to pół kilko krewetek na naszą dwójkę to mało. Lubimy je smażone na masełku, ze świeżym czosnkiem, przyprawami, chilli, miodem. Tak samo było z sushi czy tostami z rybką, którymi ja w moim domu rodzinnym się zajadałam.
Kosmetyki do auta... Arek ma je w garażu ładniej ułożone nic chyba własne kosmetyki w szafce. W naszym aucie zakochany jest po uszy i kiedy tylko ma okazję, czyści, myje, pielęgnuje je aż miło. Gdyby nie jego praca, a raczej zły dojazd do niej, który sprawia, że nawet po najlepszy SPA samochodowym, nasze auto po jednym dniu wygląda jak nie myte miesiąc, to byłoby ono najlepiej zadbanym pojazdem w mieście. Słowo. Uznałam więc, że  dla takich szaleńców jak mój mąż wszelkie kosmetyki do felg, klimatyzacji, karoserii, kokpitu to byłby raj. Zamontowałby setną półkę, poustawiał preparaty, by któregoś dnia oddać się bez reszty pielęgnacji naszej bryki. Akcesoria do pielęgnacji auta można kupić choćby na petrostar.pl 
Sprawa perfum to kwestia oczywista! Ja osobiście uwielbiam męskie perfumy i mam kilka perełek, które i Arkowi przypadły do gustu.
Kto nie kupił Fify 18 na Mikołajki czy pod choinkę, ten niech pędzi do sklepu! U nas był to strzał w 10tkę i zarówno mój mały mężczyzna jak i ten duży są nią zachwyceni.

Polecane posty

4 komentarze:

  1. o matulu! Za sushi to i ja się pokroić bym dała! tylko ta cennnnaaa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, niestety nam zwykle wychodzi lekko 200zł :(

      Usuń
  2. hahaha Twój to jak mój z tymi kosmetykami.. psika, czyści i ze ścierą biega ciągle. a zapachów tyle, że idzie się udusić

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie w moje skromne progi ;) ;)

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części)bez mojej zgody. Obsługiwane przez usługę Blogger.

POLECAM